wtorek, 13 maja 2008

Zamknięty w klatce Anioł...

Pamięć o chwilach tak cudownych z Tobą spędzonych

wspomnienia o miłości wspólnych planach, grzechach

przebytej razem drodze, płaczu dwojga i modlitwie do Boga.

Aniołem byłaś w mym sercu czy Ty może :

pamiętasz zimowa drogę tą wielką przeszkodę

śnieg, wiejący wiatr wtedy nie było na niebie gwiazd!

Ogromne zimno i moja dłoń zasłaniająca twoją cudowną twarz...

Czy pamiętasz nasze zielone drzewo ślicznie układające liście

tworzące pajęczynę obraz wyobraźni wspólnych myśli splecionych dłoni...

Czy pamiętasz te złe chwile było ich czasami aż tyle

niezrozumienie, obojętność, niepotrzebna zazdrość...

Choć wiem co znaczyło słowo ufam!

zawsze była walka o moje jedyne Słońce wschodzące

na mym czarnym niebie!

To była walka tylko o Ciebie...


Czy pamiętasz wspólne marzenia dom, rodzina,

księżycowa noc My pośród wielu domów

palących się latarni, spadających gwiazd

wyznaniu swoich grzechów ciężkich

niczym stu kilowy głaz - chciałem żebyś wiedział

o wszystkim…

Czy pamiętasz te wszystkie listy, słowa tęsknoty

kiedy były moje łzy z bezsilności, z kamieni pod zakrwawionymi nogami...


Deszczowe popołudnie kiedy My w niebiańskim uścisku

przytuleni, rozmarzeni, oddani pocałunkiem tak silnym i prawdziwym.

Każdy dzień kiedy szedłem koło Ciebie każda chwila

Minuta, godzina była spełnieniem mych marzeń...


Czy wiedziałaś o tym że gdy spadająca gwiazda

zawsze patrząc w gorę prosiłem o życie z Tobą...


Czy pamiętasz nasze radości, wspólne rozmowy

długie nieprzerwane tak ogromne zrozumienie…

wspólne westchnienie, przytulenie, pocieszenie...


Próbowałem, tak bardzo chciałem dać Ci szczęście

jednak stworzyłem prawdziwe wiezienie,

wykruszyłem to wszystko co było najpiękniejsze, zgasiłem żarzący

płomyk, który teraz właśnie we mnie zgasł...


Ta chwila teraz to niesamowity ból

moment ten zapamiętam do końca swych dni...

Przez moje słowa

moją nadgorliwość przyciąłem Aniołowi skrzydła!

Nie potrafiłem zrobić najprostszej rzeczy

podarować Ci szczęścia...

To takie proste lecz ja nie zdołałem

nie dlatego że nie chciałem

po prostu nie potrafiłem tego uczynić,

wyważyć słów, myśli pokazać jak bardzo Cię...

Teraz pozostanę sam z sercem pełnym bólu, łzami srebrzystymi

i jedną myślą, że już następnego dnia otwierając oczy,

nie będziesz czuła tych potężnych zimnych krat na twój świat….

niedziela, 11 maja 2008

Ta jedna jedyna myśl...



Odpływam złudzeniami
zamykam swoje serce zamykam swoje oczy
pogrążam się w samotności tego świata
nie szukam pocieszenia wspólnych słów.
Złudzeniem żyłem snem nieprawdziwym
marzeniami które nigdy nie mogą się spełnić
dniami które szczęścia nie dawały
nocnymi myślami księżycowymi łzami...

Zamknięty w czterech ścianach zimnego pokoju
odcięty od ludzi diabelnie obojętnych
sam z własnymi wspomnieniami nie kończącymi się myślami.

Nie ma już prawdziwych przyjaciół
nie ma prawdziwych miłości,
rodzinnej opieki , wyciągniętych dłoni...

Miłość jak kwiat kwitnie więdnie rozpada się
wielkie uczucie staje się zobojętnieniem przeszłym spojrzeniem
chwilowe westchnienie w oczy spojrzenie milczenie
wtedy tylko cisza w piękne dni
odwrócone twarze złość i gniew
jeden moment zamienia w popiół marzenia
wspomnienia uśmierca, życie z kolorów obdziera...

Tęsknota i wieczorem przed snem łzy
tych dni cudownych pięknych prawdziwych miłości dni...
lecz sen przychodzi potem dzień szary i ponury
i kolejne tygodnie miesiące lata gdzie żyć jest naprawdę ciężko...



Nie można pogodzić się z ta jedną myślą nigdy już nie będzie NAS....



wtorek, 15 kwietnia 2008

Na zielonej łące...



Patrzę w niebo błękitne obłoki przepływają niczym statki
po jeziorze
kładę się na zielonej trawie mięciutkiej pachnącej
słyszę śpiew ptaków ich wielką pieśń , klekot bocianów
krzyk żurawi śpiew skowronka,
cieplutkie promienie ogarniają moją twarz
dotykają delikatnie mych oczu
niewielki szum lasu jeszcze w paczki przyodzianego
zieloniutkie malutkie dopiero budzące sie z zimowego snu zielone śliczne
listki każdego drzewa
skarby tej ziemi powietrze przejrzyste pachnące
podmuchy wiatru przyjemne
ptasią pieśń roznoszące to wszystko dzieje sie na tej łące...

kocham leżeć na zielonej łące spoglądać w błękitne niebo
nie myśleć o całym świecie nie martwić się o jutro spróbować żyć chwilą
to wspaniałą cudowną jedyną w swoim rodzaju właśnie tu na tej ślicznej łące...



Nie ma myśli
nie ma wspomnień
jestem tylko ja i zieleń łąk szum lasu podmuch wiatru
zielone listki śpiew ptaków cieplutkie powietrze
tu bym chciał umrzeć
tutaj chciałbym zasnąć na wieki wśród tego co mnie otacza
swym ostatnim spojrzeniem zobaczyć to wszystkim ostatnim westchnieniem
żegnając sie
powiedzieć dziękuję Ci Panie za to co stworzyłeś
i za to że właśnie ja tu w tym miejscu byłem...

sobota, 12 kwietnia 2008

bo ty odszedłeś a ja nie potrafię już żyć


W jednej chwili życie staje się koszmarem
tyle lat tyle dni tyle wspólnych chwil
wspólne łzy! krzyki! radości! marzenia! zamieniają się w pył
z tego świata odchodzi ukochana osoba

nie akceptujesz rzeczywistości nie potrafisz normalnie żyć,
każda sekunda myśl każda chwila to łzy
ten obraz wspólnych dni
spojrzeń bez słów wspólnej modlitwy
splecionych dłoni błahych kłótni odwróconych twarzy
to juz nigdy nie wróci
zimna dłoń blada twarz tysiące wspólnych chwil



cały ten świat ta wielka miłość wszystko umiera
bo ty odszedłeś a ja nie potrafię już żyć
słów brak... sił brak... wielka pustka...
cisza... kiedyś razem w siebie wpatrzeni teraz tylko moje odbijcie
samotne...
puste...
wypalone...
przyćmione...
opuszczone...

Pamięć potęga myśli wspomnień ten uśmiech
to ramię to serce cieplutkie kapiące łzy spadające kamyki
bijące w ziemię twarz raniona każdego dnia oczy naszymi dniami pochłonięte...
Ostatnie pożegnanie ostatnie muśniecie ust z oczy spadających tysiąc łez
modlitwa przy grobie każdego dnia paląca się znicz
i jedna tylko myśl co zrobić żeby przy tobie tam jak najszybciej być...


patrzę na świat jak by to był ostatni dzień...



patrzę na świat jak by to był ostatni dzień
wsłuchuje sie w szum wiatru czuje zapach kwiatów
leżę na zielonej łące patrząc w błękitne niebo
bialutkich obłokach widzę odbicia przeżytych ziemskich dni
przypominam sobie najpiękniejsze chwile
wspomnienia przynoszą łzy czasami płyną z bólu
jaki wyrządziłem i jaki wyrządzono mi...

patrzę na to wszystko tak jak by miało nie istnieć
było snem który prysł płomieniem który gdzieś tam wśród miliona innych zgasł
tak ciężko stawiać pierwsze kroki tak ciężko wysłuchać innych
tak ciężko powiedzieć co sie czuję o tym jak serce wędruje

wspominam ludzi których już nie ma a byli dla mnie wszystkim
ostoją miłością najwspanialszym darem odwiedzam miejsca tak mi bliskie
tak śliczne żegnam się z wiatrem hulającym lasem szumiącym
gwiazdami błyszczącymi księżycem święcącym dla mnie
spoglądam na cztery strony świata żegnając te miejsca gdzie byłem
miejsca które zobaczyłem noce w których śniłem
muzyce przy której się budziłem przebaczyłem ludziom których nie nienawidziłem
po czym odszedłem w ciszy z prawdziwą radością za to wszystko co spotkałem
dotknąłem poczułem dziękuje Bogu za każdy dzień w którym żyłem...




kiedyś w niebie czeka mnie nagroda tylko z Tobą rozmowa...



Jak to jest wiedzieć o czyimś istnieniu
Nie wiedząc o jego miłości o łzach o wielkim bólu
historia która miała miejsce wspomnienia
zapisane na złotych kartach tego świata

czemu nie słyszysz tych słów tej pieśni o niespełnionym uczuciu
o cierpieniu bezkresnym o miłości która tętniła lecz zgasła
o winie bezkresnej o sile która trzymała przy życiu
o dwojgu ludzi o spojrzeniach przejrzystych
o łzach nie zapomnianych o miłości tak cudownej
o słowach tych powiedzianych i tych których zabrakło
uśmiechu który można było poczuć o wierze tak silnej
nadziei która pozwalała żyć o gwiazdach na niebie księżycu
świecącym tym który przypomina tamten wieczór tych kilka świetlików
marzenia które już sie rozpłynęły o nocach bez snu
o wielkim niespełnieniu do śmierci tęsknoty
o bólu za grzechy popełnione krzyżu na barkach dźwiganych
o zawahaniu zamyśleniu każdego nowego dnia
myślach tak przejrzystych jak łzy spadające
śnie w którym jesteś o sercu nie potrafiącym zapomnieć
to nigdy mi sie nie uda ja tego nie chce
może życie popłynie inaczej nigdy juz nie zobaczę obrazu twojej twarzy
może kiedyś ulica obejrzę sie widząc Cie lecz nie podejdę
z bólu... z wielkiej krzywdy... z nie spełnionej miłości...

Każdego dnia BÓG widzi czyta co myślę
może kiedyś on sam Ci to wyjaśni czemu tak musiało się stać
dlaczego ta historia nie mogła inaczej się zakończyć dlaczego ta miłość
nie potrafiła naprawdę żyć On pokaże Ci co ja czułem jaka miłość straciłem
jak bardzo blisko mogłem być jak cieszyć sie z łez szczęścia
może ta pieśń słów jest nie pojęta rozpacz serca ubrana tylko w słowa...
kiedyś w niebie czeka mnie nagroda tylko z Tobą rozmowa...






Zamykam swoje oczy próbuję dojrzeć dobroć



widzę ptaki na niebie tak czarne węglem powlekane
słyszę krzyki tak silne wyładowania burzowe
słyszę szum drzew słowa ich wielkiej krzywdy
czuję powietrze tak ciężkie przygniatające
patrzę w oczy ludziom nie widzę w nich dobra
szatańskie spojrzenia lodowatość przejmująca oziębłość

Zamykam swoje oczy próbuję dojrzeć dobroć
szukam aniołów chodzących cichym szeptem po tej nie szczęsnej ziemi
widzę miłość która kiedyś istniała
widzę ludzi którzy byli wszystkim

Spoglądam na niebo tak błękitne nie teraz tak bardzo krwiste
krwią splamione rzeki stopy tak poranione ręce tak przebite
widzę tego jedynego zbawcę umiłowanego cierpiącego
zmartwychwstałego odkupującego grzechy moje i tych błądzących

grzech istnieje niszczy harmonie między nami
błądzącymi zagubionymi nieszczęśliwymi lecz dalej żyjącymi
zejście z prawdziwej drogi prowadzi do szatańskiej przestrogi
zamyślenie zbłądzenie grzechu przyjęcie
piętna wybicie na duszy czystej nieskazitelnej bezcennej

droga człowieka jest pełna nie powodzęeń zakrętów
zniszczonych uczuć niespełnionych miłości
tragedii wielkiego grzechu szatańskiego spojrzenia
na wolna wolę kierujeącą sie w złą stronę..
wyjście jest jedno wiara modlitwa przebaczenie
grzechów odkupienie umocnienie i wieczne zbawienie....
.



czwartek, 27 marca 2008

Jak ciężko to zrozumieć gdy ktoś tego nie czuł...


                                                                                                    Nadzieja...

Obiecałem sobie wiele razy że nie będę tęsknił
wmawiałem sobie że to już tak jest cierpienie
nie do wymazania wspomnienie za grzechy zadość uczynienie...
Siedząc wpatrując sie w niebo słuchając cichej muzyki
patrzeć w dal z wielką niepewnością z upadłą nadzieją
płonie świeca płonieniem malutkim tak bardzo cieplutkim
przeciwieństwo mojego serca mojego życia...
Zimowe płatki śniegu, wiosenne kwiaty, letnie promienienie
jesienne liście czas mija kolejny dzień ulatuje
lecz ja ta samą droga wędruję...


                                                                                
wyobrażenie...
Wielu ludzi ma uśmiech na twarzy
wielu pokazuje radość lecz głęboko ukrywają
cierpienie złudzenie, serce po ranione tak to właśnie one
myśli pokrwawione oczy zamglone tym głębokim wspomnieniem zniewolone...

Bardzo często w życiu zbaczamy z prawdziwej drogi
nie słuchamy naszych aniołów, nie kochamy tych których powinniśmy kochać
nie chcemy akceptować drugiego troszkę innego człowieka
przecież nie potrafimy powiedzieć co nas w przyszłości czeka...


                                                                                 
zwątpienia...
Zapominamy o tych których juz kochamy
o osobach bez których byśmy nie istnieli
o słowach miłości o słowach przysięgi o modlitwie...
Czy budząc się rano potrafimy się uśmiechać
czemu wiedząc że jesteśmy nieszczęśliwi nie robimy nic
by szczęście dawać i w szczęściu żyć...

Tak naprawdę bardzo ciężko jest żyć
stąpając po ziemi
ciężko jest znaleźć w człowieku anioła
ciężko jest żyć bez drugiej połowy
ciężko jest zrozumieć gdy ktoś tego nie poczuł
gdy ktoś o tym nie wie...




                                                                                                    modlitwa...  

Każdego dnia...



Każdego dnia ukrywam swoją wielką samotność i wielki strach
jestem niczym gasnąca gwiazda pośród miliona innych niosących blask...
Nie potrzebuję więcej czasu nie chcę dalej być tym kim jestem
kiedy pada deszcz wtedy ja w duszy płacze też bo nie potrafię
wymazać tego co się zdarzyło co było jak wtedy było miło...



Każdego dnia ból przepłnia serce nie myslę o niczym innym tylko o tobie...
Chcę czuć Cię jeszcze raz tylko powiedz mi jak podarować wszystk Ci mam...

To krótka historia która się zdarzyła, która stała się
czym wyjątkowym wspomnienie którego nie potrafię wymazać
które nie chce odejść dlaczego wtedy nie powiedziałem
kilka słów prostych z serca, życie mnie zmienić chce.



Dziś słyszałem słowika śpiew ale cóż co to był za śpiew
kiedy Ciebie nie ma tu obok mnie
widziałem w moim śnie
tam spotkałem prawdziwa Cię
dotknąć chciałem lecz nie mogłem
Kiedy podchodzięłm Ty znikałaś
Zgubiłem się w rzeczywistości nie potrafiłem
decydować nie chciałem nie miałem odwagi...

Dlaczego nie mogłem powiedzieć tych kilka ostatnich słów
dlaczego nie mogłem zatrzymać Cię nie chciałem wtedy nie wiedziałem
nie potrafiłem teraz czuję tak nie potrafiąc bez Ciebie żyć.



Dziś wiem zrobie wszystko dla Ciebie
jesteś daleko nigdy się nie spotkamy słoneczko zgasło
juz dla mnie na tym bezchmurnym niebie...
Bukiet czerwonych róż czeka na Ciebie płatki śliczne delikatne
lecz ich niedostałaś nie wiedziałaś nie myslałaś
więdnące spadające płaczące gnijące niczyje...







poniedziałek, 24 marca 2008

Boże mój...



Te słowa to tęsknota te słowa to miłości krzyk
Boże mój pomóż mi abym odnalazł Cię
pozwól mi przeżyć jeszcze raz drżenie wypowiedzianych słów
pozwól zobaczyć jej twarz krzyczę pomóż odnaleźć mi sens
pozwól mi nadzieje mieć
tylko ujrzeć jeszcze raz zobaczyć Cię

Wyciągi do mnie dłoń
przebacz mi każdą złą chwile jak cofnąć czas
jak przywrócić to uczucie te słowa i nas
Boże spójrz pozwól zobaczyć jej twarz
Modle się wyciągnij do mnie dłoń



Sam nie potrafię cofnąć czasu

tego co zrobiłem tych przykrych chwil
Boże pomóż mi odnaleźć Ją...
Chcę poczuć kilka słów zagłuszyć prawdziwy ból
zrodzić nadzieje wymawiając jej imię.



Patrzę w kalendarz minęło tyle dni spaliłem tyle mostów

to wszystko znikło tak bardzo szybko z mojej winy.
Zostały mi wspomnienia i wielki ból...
Czy kiedyś usłyszysz moje wołanie
myślę że to się nie stanie
myślę że ta miłość niespełniona
i te słowa a przede wszystkim Ona
pozostanie tylko niezapomnianym wspomnieniem.




wtorek, 11 marca 2008

przyrzekając sobie miłość do końca naszych ziemskich dni...



Chcę pokazać Ci jak świat piękny jest
jak realizować marzenia dawać siły gdy zwątpienia.
Noc tulić do snu chcę...
Dzień spoglądając i widząc słońce w Tobie...
Pokaże Ci jak to jest kochać bez granic
jak ufać jak obdarować całusem za nic...
Przytulając się szepcząc kocham Cię
dobrze wiem co czuję gdy jesteś tu!

To w środku gdzieś słyszę Cię
twój głos szepcze mi jak mam szczęśliwie żyć.
Budząc się widzę obraz kobiety tak bardzo bliskiej mi
czekam na chwile kiedy pocałujesz mnie.
Nauczyłem się jak żyć jak z Tobą przez życie iść.

Dał bym Tobie wszystko; wiem co to poświęcenie
Wiem czym nasze uczucie czego symbolem
splecione ręce nocne spacery wspólne plany
głęboki spojrzenia ogromnie sile bicie serca...
Każdy to wie czym jest miłość dzięki niej jesteś Ty i jestem Ja...

Najpiękniejsze jest tęsknić wtedy widząc kim dla siebie jesteśmy
jak wiele znaczymy jak bardzo kochamy...
Wtedy odkrywam te wszystkie nasze piękne dni
wracają cieplutkie bezcenne wspólne nasze chwile...
Połączmy nasze dłonie przyrzekając sobie miłość do końca naszych ziemskich dni...




Wiersz ten dedykuje wszystkim zakochanym, którzy wiedzą co oznacza prawdziwa miłość...
Każda chwila razem, każda minuta tęsknoty
Wspólnete piękne słowa, które łączą - Kocham Cię...


poniedziałek, 25 lutego 2008

Trzymając matkę za rękę zasłania ja swoim ciałem...



Każdej chwili każdego dnia ta historia wraca
słowa wypowiedziane to nie żaden dialog to przekleństw wymowa
krzyki, wrzask tłuczone szkło tak naprawdę to prawdziwa historia
Rodzina nie istnieje płacz dziecka niesłyszany brzdęk butelek
bez słów wypowiedzianych bez myśli zachowanych
w organizmie alkoholowe rany.

Nikt nie śpi spokojnie dziecko nie ogląda bajki
trzyma matkę za rękę zasłaniając ja swoim ciałem
przed wyrodnym ojcem alkoholowym nałogowcem.
Kiedy on się kładzie rodzina czuwa gotowa do ucieczki
gotowa by życia nie stracić aby zdążyć kiedy on weźmie
ten czarny z rączką drewnianą nóż posrebrzany.



Dziecko budzi się z krzykiem szepcząc mama mamusia jesteś...?
Mama leży obok patrzy i czuwa nad swym jedynym dzieckiem.
Marzenie może nie wielkie ale jedyne prawdziwe
Tato odejdź od nas pozwól nam żyć,
lub kochaj nas przytul mnie spójrz w moje zapłakane oczy...

Zapada zmrok słychać szlochanie ten przejmujący dziecka płacz
słowa błagającej matki i jedyny tak silny przeszywający krzyk
mamo mamusiu!!! Zaciśniecie ręki płynące łzy struga krwi...
Zabiła nie myślała nie zawahała się bardzo chciała
nadzieje mając że to już koniec koszmarku dziecka
historii, która tak bardzo boli spotkała ludzi, którzy
potwierdzili całe lata jej piekielnej niewoli...
Teraz jest ze swoim dzieckiem czuwając nad jego prawdziwym
spokojnym snem dając to wszystko czego nie dał mu ktoś inny...

 

środa, 20 lutego 2008

Dla tej, która odeszła bez słów...



Wtulił się w jej ramiona patrząc prosto w błękitne oczy
delikatnym dotykiem wziął za rękę cichutko szepcząc...
powiedz... powiedz... czy ty mnie kochasz?
Nic nie usłyszał cichego szeptu westchnienia
nie zobaczył nawet zamyślenia
odwracając twarz spojrzała nic nie powiedziała - wyszła

Poderwał się wybiegł szukał jej lecz nie znalazł
rozglądał się lecz nie widział krzyczał lecz ona nie słyszała
płakał ona nie widziała, budził się nocą, modlił się
wierzył że ją odnajdzie z Boska pomocą.

Ona odeszła
Po kilku latach nadzieja upadła
pozostało kilka fotografii, kartek - tysiące nie wypowiedzianych słów.
Wspomnienia to one trzymały go przy życiu
bo on kochał ją nad życie bo ona była dla niego wszystkim
ona znaczyła tak wiele ale odeszła nie mówiąc nic
zabijając go uśmiercając jego serce i dusze.
On nadal czeka nie na ziemi lecz w niebie
na Tą która odeszła bez słowa.



poniedziałek, 18 lutego 2008

Fotografia jedno niewielkie zdjęcie...



Czy jestem zakochany gdy patrzę na fotografię
wpatruje się w Twoje oczy ten kawałek papieru znaczy tak wiele
W tej fotografii jest ukryta moja miłość
wierzę w cud kiedy zobaczę znowu Cię
Twój blask pamiętasz twoje włosy rozwiewał wiatr...
Pragnienie się nie spełniło a tak wiele znaczyło...

Teraz cisza słyszę każdy dźwięk w sercu prawdziwy lęk
nie potrafię odnaleźć się w ciągu dnia, każdej nocy chcę zobaczyć Cię
Kiedy to wszystko skończy się kiedy odnajdę Ciebie dziewczyno...
Już minęło tyle lat a jesteś mi ta bliska nie ukrywam chcę dosięgnąć z Toba gwiazd.

Kiedy wyśni mi się ten dzień kiedy spotkamy się,
lecz każdy dzień sprawia ból widzę tylko we śnie
każdy dzień bez ciebie to pusty kartek sztos
każda noc to moja w sercu złość

Gdybyś była moją łzą - nie płakał bym nigdy
strach że stracę Cię nie pozwolił by mi.
W Tobie pokładam swoje życie myślę o tym co przyniesie mi kolejny dzień.
Cały świat każe spróbować jeszcze raz
rozkuć w sercu lodowaty głaz...

Dlaczego wspomnienia nie pozwalają mi normalnie żyć
dlaczego przed oczami cały czas mam twoją twarz
Bóg na to patrzy nic nie chce powiedzieć a moje wspomnienia ciągle wracają
Znaczysz tak wiele chciałbym powiedzieć spróbujmy jeszcze raz
Nigdy nie znajdę prawdziwego domu
moje serce umysł i dusza będą podążać za Tobą
w moją prawdziwą nieskończoność.



niedziela, 17 lutego 2008

Pewnego dnia żwirową drogą...



 Niebo gwiazdy a księżyc patrzy na mnie swym potężny okiem
pod nogami piasek żwirowa droga wokoło szumiąca woda i wielki las - obok Nas
Serce moje biło jak szalone pamiętam tą chwile czuję to teraz
one są mi tak bliskie tak bardzo bym chciał przeżyć to jeszcze raz.

Ty o tym nie wiesz że moje myśli z Tobą są, nie wiesz że ja nadal Cię potrzebuje
Tyle chciałbym powiedzieć tyle wykrzyczeć ale nie potrafię nie mogę...
Najbardziej pamiętam Twoje słowa twoje spojrzenie twoje zamyślenie...
Jesteś daleko ale nie dla serca mego
jesteś gdzieś we mgle a ja cały czas szukam Cię.



Taka cudowna różana twarz, oczy duszy błękitny kwiat
chcę powrócić z tobą w te miejsca jeszcze raz przeżyć uczucie najpiękniejsze.
Daj mi ostatnia prawdziwą nadzieje będę kochał się w Tobie nigdy tych chwil nie zapomnę!
Jesteś moim natchnieniem lekiem na zwątpienie siłą mojego serca...

Chciałbym przytulić w ramionach cała ciebie
złapać Cię za rękę poczuć twoją cieplutką dłoń
Czy nadejdzie taki dzień że ja spotkam usłyszę przytulę Cię.



poniedziałek, 28 stycznia 2008

ten jeden uśmiech ta jedyna miłość...



Spotkałem Cię raz... czarujący uśmiech a jej twarz
nie wiem jak na imię ta dziewczyna ma czy jest sama?
Jej twarz jej uśmiech jej radość...
jednak może nie odnajdę Cię nie zobaczę tych oczu
nie zobaczę tej twarzy nigdy Cie nie spotkam
może to druga połowa może to me życia spełnienie
słodki kwiat jasny blask spadające grad gwiazd
twój uśmiech chcę widzieć twoje słowa słyszeć piosenki Ci nucić
usłysz mój głos pozwól memu sercu szybciej bić
dla Ciebie skrzydła rozłożę dla Ciebie tak naprawdę chce żyć – bądź ze mną
Twój uśmiech mnie zadziwił twój uśmiech mnie rozkołysał
twój uśmiech stał się moją myślą chcę usłyszeć twój głos chcę zobaczyć twoje piękno
Spotkałem Cię przypadkiem zobaczyłem słowa które mówisz widziałem Cię przez chwilę
od tąt nie przestaje myśleć o tobie tak bardzo chciałbym przytulić Cię w swych ramionach
Lecz nie wiem czy uda mi się odnaleźć Cię jesteś tak daleko lecz ja odnajdę Cię
Nie znasz mnie wcale, nie wiesz kim jestem lecz po to jest ten świat chcę zobaczyć Twój uśmiech…
Nie zapomnę tego uśmiechu nie zapomnę tych słów jestem zauroczony anielskim spojrzeniem
głębokim uśmiechem marzę żeby Cię spotkać
lecz to mi się uda dobrze wiem Przytule Cię
w swych ramionach usłyszę twój głos odnajdę Cię po kres tego świata…

poniedziałek, 21 stycznia 2008

Panie Boże wejrzyj...



Panie Boże wejrzyj w moje życie pozwól mi odnaleźć mi prawdziwy sens
spójrz na moje myśli, zobacz jakie są ja ciężko dalej iść wyciągi do mnie dłoń…
oddal te przykre wspomnienia, napełni mnie Duchem Świętym zaszczep nadzieje…
Daj promyczek z nieba wysłuchaj mojej modlitwy
Niech to co złe już minie odejdzie bezpowrotnie…
Daj mi spokojny sen i uśmiech na twarzy a w sercu miłość głęboką
odpędź demona śmierci chwyć za moją wyciągniętą rękę usłysz ten cichutki szept

Ja wiem jesteś we mnie czuję Cię twoją obecność w tych chwilach
słabości, trosk, cierpienia życia bez prawdziwego uśmiechu
daj mi radość patrząc na gwiazdy daj łzy z miłości daj prawdziwy sens
Pragnę tak zatrzasnąć przeszłości drzwi …
zapomnieć narodzić się na nowo
kochać żyć i z uśmiechem umrzeć…



środa, 9 stycznia 2008

miłość...



Jesteś moimi myślami, moimi słowami, spełnionymi marzeniami.
Wtedy gdy po raz pierwszy spojrzałaś - pouczyłem ogromne ciepło
ty nie jesteś moim snem złudzeniem, wymysłem… jesteś mym spełnieniem…
Twój delikatny dotyk działa na me serce niczym narkotyk
czuję Cię w powietrzu, słyszę Cię w myślach - oddycham tylko tobą.
Miłość to uczucie które było mi nie dane wcześniej
lecz teraz to wiem że jesteś pierwszą którą tak bardzo kocham uczucie które mi dałaś jest kwiatem róży, spadająca gwiazdą, spełnieniem marzeń - moją ostoją tego ziemskiego życia.
Czym jest uczucie? czym jest nasza miłość?
płatkiem róży, szumem trawy, zapachem konwalii,
śpiewem słowika, tańcem do białego rana.
Kiedy łza - uczucie zwycięża
kiedy smutki twój uśmiech rozwesela
kiedy moje życie traci sens
ja wiem że twoje serce dla mnie jest i mam dla kogo żyć…

Miłość nie jedno ma imię…
nie jedno mówi…
nie jedno wybacza…
czasami mówi przez łzy…
czasem przez ciszę i trzaśnięcie drzwi…
przez słowa przepraszam, wybacz mi
lecz tacy już jesteśmy my – zakochani.


Przyjaciele... i Przyjaźń...



Rozmowa bez tajemnic szczerość i ogrom zaufania
słowa z serca płynące smutki i radości - rady
gdy trudy życia zmieniają wszytko -pomoc
wyrzeczenia oka nie zmrużenia zmartwienia
gdy ogromne przygnębienie drugiej osoby radości pociesznie
Kolega, koleżanka nie znaczy tyle co przyjaciel
Zaufanie pomoc i wielkie oddanie to także tajemnicy dochowanie...

Brak zazdrości, niepotrzebnych złości rodzących same przykrości
taka osoba nie cieszy się z krzywdy nie mówi w brew tylko wysłucham
czasami cisza gdy nic nie mówi oznacza tez bardzo wiele
Przyjaciel, przyjaciółka to skarb który trzeba szanować
Czy dzień czy noc kiedy potrzebna nam pomoc
czy mrok czy łzy on czy ona zawsze gotowa wysłuchać, powiedzieć, pocieszyć...

Pamiętać trzeba że to co nam dane mamy zachować i odwzajemnić
bierzemy na siebie także kogoś cierpienie w smutku zniewolenie
tak jak nam pomoc była dana tak my teraz ja dajmy bez wymówek
bez zamyśleń wyciągniemy rękę gdy nasz przyjaciel jej potrzebuje.

Przyjaźń to wspólne spacery, rozmowy po kres nocy
marzenia próba wyjaśnienia sensu naszego istnienia.
Pewność że jest osoba która jest aniołem stróżem
aniołem bez którego nasze ziemskie życie by nie miało celu.
Nie mamy ich wielu dlatego szacunek i odwzajemnienie
przezwyciężą nie jedno cierpienie...


Ten wiersz dedykuję wszystkim moim przyjaciołom, bez których w trudnych sytuacjach nie dał bym rady, a wiem że zawsze mogę na was liczyć i wy na mnie też... Dziękuje za to co robicie dla mnie... :)

poniedziałek, 7 stycznia 2008

dwie…trzy…



Patrzę teraz na zegarek wybija kolejna godzina
w każdej sekundzie jest co raz ciężej
Ty odeszłaś straciłem kogoś kogo tak bardzo kochałem
jem śniadanie sam przy tym pustym stole
zagłuszam ta ciszę muzyką lecz to nic nie daje
biorę ten gorący kubek siadam i myślę wracają wspomnienia
twój słodki uśmiech ten pocałunek ten cieplutki uścisk
a teraz na stole tuz obok kubka
dwie…
trzy…
krystaliczne krople spadające z zamglonych oczu
Idę ulicą bez celu nie patrzę na przyszłość
nie szukam szczęścia
nie szukam współczucia
chcę być tylko człowiekiem który miał dla kogo żyć miał kogo kochać tak cudownego, wspaniałego i oddanego…
Staje się tą ciszą, której nie jestem w stanie zagłuszyć
łzą która spada tym wspomnieniem które żyje. Tą jedyną myślą że już nigdy
choć nie wiem jak bym się starał co mówił i co zrobił
nigdy Cię nie ujrzę twojej twarzy nie zobaczę
tej radości uśmiechu
nie poczuję porannego pocałunku nic już mi nie zostało…