środa, 1 kwietnia 2009

Mamo...



To co dał nam świat - zabrał nam zły los

Czym ze staje się moje życie bez Ciebie mamo
odeszłaś zostawiając mnie pośród ludzi.
Ty dałaś mi miłość, radość, karmiłaś ciepłem.
tuliłaś mnie w ramionach podnosząc gdy upadłem.
Kiedy zraniłem się opatrzyłaś ranę ocierając moje łzy.
Byłaś mym niebem, w Tobie była kopalnia uśmiechu
w Tobie istniał mój cały świat, od Ciebie słyszałem kocham cię.

Moje dobre chwile kończą się, moja mamusiu!
Wychowałaś mnie dając wszystko.
Pokazałaś na czym polega świat
Nauczyłaś mnie modlić się
a teraz niespodziewanie Bóg zabrał mi Ciebie.

Mamo tak bardzo chcę Cię pocałować
Mamo tak bardzo chcę... - Cię przytulić
Mamo tak bardzo chcę usłyszeć twój głos!
Proszę złap mnie za rękę,
proszę powiedz choć jedno słowo!!!

Oddam wszystko co mam,
zrobię co nie możliwe
Boże pozwól mi usłyszeć Ją.
Mamo tak bardzo kocham Cię.


niedziela, 29 marca 2009

Lęk


Kilka słów na temat obrazka zamieszczonego do wiersza lęk.
Chcę podziękować autorce Dorianie Turkusowicz
za dzieło stworzone do mojego wiersza, dziękuję za
podjęty trud, pomysł i wykonanie.
Czasem obraz więcej jest w stanie powiedzieć niż słowa, 
a ich powiązanie daje podwójne oddziaływanie.
Dziękuję.
Autorka nie wyraża zgody na kopiowanie
i powielenia obrazu zgodnie z Polskim prawem autorskim.
Zastrzega sobie prawo do zmian, i całego dzieła.


Najciemniejsza noc, krwawy księżyc.
Przeszywający chłód, koszmar zimowego wiatru.
Szeleszczące liście, powolne z tyłu kroki.
Wyciągnięte, zniszczone ręce,
paznokcie złamane, palce wykrzywione,
nadgarstki krwią splamione.
Przyspieszone kroki!
Czuję na szyj ręce zarzucone…

Cichy szept, śmiertelny grzech
skrada się podstępny lęk.
To on rwie resztki spokoju,
w oczach błyszczy trwoga.

Zamknięte obawy uwalniają się,
skrywane groźby i tłumiony strach.
Diabelskie chwile, jest ich aż tyle.
Lęk gasi płomień jedynej woskowej świecy,
naciąga na oczy czarną przepaskę.
Ciemność, zło i przepaść.
Krępuje ciało, przygniata oddech,
serce bije jak oszalałe! 
Wskazówki zegarka stają…
Życie pęka jak bańka mydlana.

sobota, 28 marca 2009

Życie nabiera sensu


Jak świetnie tu żyć,
jak śnić i budzić się każdego dnia.
Niebo pełne migocących gwiazd.
Słońce na niebie patrzę na Ciebie.
Wszystko co mam zostawił bym by 
biec przez uliczny zgiełk
nie patrząc pod nogi 
chwycić w ramiona tylko Cię.

W każdej chwili mej widzę Cię
sekundy i minuty cały ten czas kochać chcę.
Promieniem radości, ciepłych słów bliskości,
bez wypominania i ogromu złości.
Świat mój zmienił się przeklinam smutne dni,
otwieram rano oczy czuję się niebiańsko lekko.

Na krawędzi


Stojąc na zboczu kamienistej góry
wiatr rozgarniał małe kamyczki i piasek
stojąc na krawędzi patrzyłem na swoje całe życie
przeglądając strony kolorowe obrazki i szare strony 
miedzy nimi były białe kartki, puste linijki 
kilka kartek było szorstkich
kilka delikatnych jak niebo.
W połowie książki była mała zakładka
włożona miedzy strony miłości i zakochania.
Lecz patrząc dalej widać podkreślone 
zdania bezbarwnymi plamkami
po prostu czystymi łzami.

Stojąc tak słuchając tego szumu
przed oczami przelatują piękne chwile.
Widać to co wymazałem ,
widać to co zapomniałem.
Lecz patrząc na to wszystko
nogi cofają się chcąc dalej iść
dalej poznawać cud nie przetartych dróg.

Przestroga



Patrz na niebo, na szumiące drzewa
delikatne mgły, zielone chodniki traw
ciesz się każdym dniem i chwilą pośród nich.
Słuchaj śpiewów ptaków, bo to ostatnie śpiewy
patrz na zielone drzewa bo one jeszcze żyją.
oddychaj głęboko trucizną, pij wodę skażoną
jedz chemiczne rośliny, wąchaj sztuczne kwiaty.
Módl się istoto grzeszna byś nie zaginęła w tym popiele.

Wiatr przyniesie śmierć, drzewa umierając zabiorą tlen
swoim dzieciom pokaże zimę na malowniczym obrazku.
Wyschną jezior, rzeki wijącym się wężem,
oplotą nasze szyje, pragnąc kropli wody
upadniemy na wyschnięte nogi, prosząc Boga
o szanse by zacząć wszystko od nowa.


Samotność



Samotność Boże jak ona boli
rozrywa mnie cierpienie
wyniszcza jak śmiertelna choroba.
łzy mi spadają każdego dnia
bo straciłem osobę bez której nie umiem żyć.
Od rana ubrany jestem wspomnieniami
nocą przenoszę się w inny świat.

Spotykam ją lecz ona stoi daleko od mnie
próbuję podejść, złapać jej dłoń
wtedy mój sen kończy się.
Wtedy już nie zasypiam
wtedy o niej myślę bez przerwy.

Mówią, czasem szepczą 
ze wszystko ustąpi
czas wyleczy rany, wymaże wspomnienia.
To co mówią jest nie prawdą
Ci co szepczą kłamią.
Miłości ponad wszystkim nie można zapomnieć
Osoby, która była niebem na ziemi
domem dla serca, ona nigdy nie odejdzie.


poniedziałek, 16 marca 2009

Definicja kobiety :)



Skomplikowany labirynt, Minotaura
totolotek nastroju, gorąca i chłodu,
ziarenko piasku, kropelka wody
iskierka nadziei, ogrom zaufania.
małe kamyczki z łez, szał radości,

świeżość wiosennego powietrza,
grzmot z czarnego nieba 
huragan, i gorące słońce.
Delikatność płatków róży
piękno nie opisane
słowa ślicznej piosenki
szelest jesiennych liści.


determinacja i psychiczna siła.
przebiegłość lisa, duma pawia
drapieżca i ofiara
encyklopedyczna definicja nie określona
istota, bóstwo, piękno...
Kobieta!

Wycinek świata


Płynę przez góry wysokie jeziora głębokie
wody błękitne nocne niebo srebrzyste
nad drzewami polami zielonymi
łąkami kwiecistymi, bagnami grząskimi.

Podróżuję leząc na kocu z sierpniowych zbóż
trzymając w dłonie ze złota kłos
ziarna urodzajne duże, dojrzałe,
złoty kolor mieni się w oczach 
poruszane kłosy delikatnym powiewem
jeszcze ciepłego wiatru.

Na polach toczą się swawolnie 
pajęczyny, 
widać klekoty stojące na jednej nodze.
Żurawie krzyczące, bardzo głośne
wróbel bierze kąpiel w sadzawce
kaczki w pływające rzęsie.
 rechot bagiennej żaby,
z oddali pukanie pracowitego dzięcioła,
krajobraz małego jeziora
zielonego zagajnika 
mojej osady.

Ten obraz jest cudowny
ten kawałek ziemi jest całym moim światem
wycinek opisany słowami
a w sercu jest wielka miłość
do tego kawałka mojego świata.

czy to miłość? czy zakochanie?



Opowiedz mi opowiedz mi 
kim Ty tak naprawdę jesteś?
Powiedz mi też czym serce twoje oplecione
czy miłością? czy zazdrością? 
czy dobrocią? czy potężną złością?
Powiedz mi powiedz 
o swoim świecie, o wakacyjnym bilecie
na kres świata, i kogo szukasz tam?

Patrzysz na mnie tak łagodnie
trzymasz moją dłoń
powiedz mi powiedz
czy Ty kochasz mnie?
powiedz mi powiedz
czujesz coś do mnie?
powiedz mi powiedz
wyszeptaj to proszę!

Włosy poprawiasz, uśmiechasz krągła buzię
lecz nie mówisz nic łagodnie patrząc w oczy
powiedz mi powiedz
czy to miłość? czy zakochanie?


poniedziałek, 9 marca 2009

Kocham...


Kocham swoje wędrówki ulicą 
w zmierzchu czy pod płaszczem nocy
swoje myśli tajemnicze, skryte pragnienia
czasem żyję w marzeniach.
Słucham wiatru, patrzę w niebo
wtedy czuję samego Boga.
Układam swoje myśli, 
porządkuje wspomnienia przekładam strony zapisanych dni.

Kocham chodzić dróżką w pewnym lesie
wśród starych brzóz, drewnianego krzyża
On zawsze przypomina że jestem człowiekiem
który dźwiga swoje brzemię.

Kocham patrzeć na wiosenny świat 
klucze wracających ptaków 
krzyczących z daleka, 
czuję sie jakby od nowa rodził się przy mnie świat.
Kocham letni czas upalne słońce,
chłód deszczu, świeżość powietrza
po burzowym czasie.

Kocham jesień wtedy wiatr różne słowa 
niesie hulając rozbrykany po niebie.
Pędzi chmury ociężałe,  
słońce już bardziej zachowane, liście zabarwione
tysiącem kolorów, człowiek grabiący ogród
z dywanu szelestu, dzień co raz krótszy
zwiastuje przyjście zimowego snu.


niedziela, 8 marca 2009

Pamietaj nie zapomnij



Pamiętaj nie zapomnij
o drugim człowieku
o istocie wiary i czystości ducha!
Pamiętaj nie zapomnij
czym że jest miłość, 
czym jest głębia uczucia!
Pamiętaj nie zapomnij
oczu blasku
swojej miłości!
Pamiętaj nie zapomnij
 kim jest twoja  
rodzina dla Ciebie.
Pamiętaj nie zapomnij
gdy będziesz sam cierpiał, 
a łzy popłyną nie poddawaj się.
Pamiętaj nie zapomnij
że jesteś człowiekiem i wszystko co robisz,
 robisz dla człowieka.
Pamiętaj nie zapomnij
 o wyciągniętych dłoniach
 potrzebujących cię.
Pamiętaj nie zapomnij
o płynącym czasie 
i przelatującym przez palce życiu.
Pamiętaj nie zapomnij
o osobach który już odeszły od nas,
 idź i postaw znicz.
Pamiętaj nie zapomnij
aby o nas ktoś pamiętał nie zapomniał!


Życiowy rejs



Wypływam w swój życiowy rejs,
będę tam gdzieś daleko za horyzontem.
Podziwiając zachody słońca 
wzburzone fale wielki sztorm.
Na ustach smak słonej wody
szum pieśni z daleka będzie dochodził
a gdzie śpiew syren marynarzy wodzi.

Żegnam ojczysty ląd odchodząc
na mój nowy dom.
Biorę ze sobą wszystko co mam.
Plecak a w nim całe życie.
przebyte dni, wszystkie wspomnienia,
trochę złotych myśli.
Fotografie bym nie był tam całkiem sam.

Będę pływał swoje wszystkie dni
choć będzie strasznie w szkwalnym wietrze.
Choć będą płynąć czasem łzy,
ręce zdarte od lin wyrwanych żagli.
Stojąc na drewnianym pokładzie 
lunetą będę wypatrywał mój życiowy ląd.


wtorek, 24 lutego 2009

Krzyk miłości...



Krzyk w miłość, która odeszła nie urodzi miłości
zbite talerze, rozrzucone książki,
stłuczone ramki, porwane zdjęcia.
Walenie pięścią w mór, krople rozmazanych łez
dłonie pocięte wybitą szybą 
serce rozsypane jak puzzle porozwalane 
tam troszkę, tu troszkę
przez odkurzacz wciągnięte przez okno wyrzucone
gwoździem do drzewa przybite.

Oczy tęskniące, łzy płynące, 
myśli wątpiące, nadzieja zabita,
krzyk samej duszy wołanie nie ustane.
Samotny wieczór, samotny kubek herbaty
na reku pamiątka tykający zegarek
noc bez snu, noc bez zmrożonych oczu.
Święcąca się lampka malutka,
cisza kawałek kartki i pióra
w tej ciszy wtedy słychać nawet spadające łzy.

Krzyk, złość ogromne cierpienie
nie narodzi tego co stracone 
nie powie mi kocham Cię 
nie dotknie mojej dłoni
nie da snu w ramionach.


Dusza w ciele bez serca...



Dziś już jestem jakby bez ręki,
pogrążony w lęku i uśpionej samotności,
nie czuję swoich oczu niebieskich
nie widzę barw.
Wszystko nabrało tylko jednego koloru
szarości z odcieniem ciemności.

Duszę mam oplecioną bandażem smutku
ona pragnie się wydostać z kruchego ciała.
Lecz jeszcze nie jest ten czas i ten dzień.
Świat szarości, określony aurą samotności
wyobraźnia pozostała wspomnieniami malowana.

Moja dusza ma kajdany z zardzewiałego metalu
jest uwięziona w kruchym, wątłym ciele.
Ona pragnie być już wolna wrócić do swojego Ojca
jednak to jeszcze nie ta chwila.
Ciała nic już nie trzyma na tej planecie
cele jego rozniósł po polach wiatr
deszczowa woda zmyła marzenia
a serce stało się kamykiem rozbitym na pył.
                                                                                                       


sobota, 21 lutego 2009

Odeszła miłość...



Odeszła moja miłość mglistego zimnego dnia
powoli opuszczała moje serce
małymi krokami, nie spieszyła się
wychodziła z wnętrza mnie
 próbowałem zatrzymać coś sobie obiecywać
opuściła moje myśli i marzenia
potem zgasła nadzieja 
odchodząc z serca a 
w nim tliło się coś, też to znikło. 
W snach już do mnie nie przychodziła
porankiem i słońcem też nie była.

Odeszła moja miłość mglistego zimnego dnia
Nie było rozmowy, nie było tęsknoty
nie było cierpienia, nie rodziły się chęci
samotność przyszła jak smutna jesień.
Obietnice gdzieś zagubione, słowa nie wypowiedziane
spacery zapomniane, wspomnienia w głębi zachowane.
Żegnaj moja miłości żegnaj w oczach pełnych łez.                                                              

Miłosny poranek


Pocałunkiem zaczynam dzisiejszy mój dzień
witam Cie dzień dobry, hej!
Od razu tulę do Ciebie się 
delikatnie pokazujesz zaspaną twarz
jesteś taka cieplutka, niewinny kwiat.
Obsypuje Cię tuzinem pocałunków
nie rozumiem swojego zachowania
ten zapach i delikatność odbiera
mi logiczne postrzeganie.
Jestem ślepcem, jestem głuchy
na cały istniejący wokół świat.
Bicie serca ten głośny takt
zamykam oczy całuje twój kark
włosy pachną ślicznie tak
czuję się ogrodnikiem który znalazł swój kwiat!
Muzykiem który znalazł dobry takt!
Marynarzem, żeglarzem który odkrył nowy świat.
Właśnie z Tobą wytyczam nowy w życiu szlak.

Zakładam na twoją szyje naszyjnik z pocałunków pereł
jestem u ust twoich bram, delikatne muśnięcie warg
teraz dla Ciebie uszyję z pocałunków śliczny sweterek
zacznę od ramion, wezmę miarę z delikatnych pocałunków dłoni
całuję każdy milimetr delikatnie by nie przeoczyć żadnego materiałowego oczka.
Ciężko pracuję, lecz mi twój oddech wskazuje o wielkiej przyjemności.
Wyciągasz do mnie ciepłe dłonie szepczesz choć do mnie,
kończę zapinać twój nowy sweterek ostatni guziczek i od Ciebie pocałunek,
razem przykryci kołdrą miłości pozostajemy w cudownym uścisku porannego dnia.


środa, 18 lutego 2009

Kobieta



Twój ze mną czas, pocałunek na przywitanie 
muśnięcie gorących warg, szybsze bicie serca 
w myślach rodzą się słowa, w głowie tysiąc rodzi się myśli. 
Patrzę na Ciebie mój wzrok wodzi namiętnością po ciele 
rozpinam guziki twojej bluzki, płoną nasze dłonie 
zapominamy o tym co wokół nic innego nie istnieje. 
Delikatny rumieniec pokrywa twoją twarz 
 jesteś promieniem słońca, ciepłem lata 
twoje włosy, szyja i ramiona, a piękne spojrzenia 
usta smakują jak dojrzałe wino z eden-owego ogrodu 
jesteś grzechem i pokusa słodkim dzieckiem i zmysłową kobietą 
kiedy tak delikatnie mnie tulisz rozkładam swoje skrzydła. 
  
Widzę w tobie trochę zimowej Krajny i wiosennego kwiatu 
zatopiony wgłębi myśli rozszyfrowuje samego siebie 
tak naprawdę to nie wiem czyś bóstwem czy niebem 
płonie w tobie ogień, którego nie sposób ugasić 
w twoich włosach czuje ciepły podmuch morskiej bryzy. 
stopy delikatne jakby stworzone z pustynnego piasku 
oczy rozświetlone w księżycowym blasku 
jestem częścią namiętnego wrzasku. 
Budzą się w Tobie siły Wezuwiusza 
potrafisz nieść rozkosz, lecz i dać ciszę 
jednym spojrzeniem zawładnęłaś moją dusze 
demoniczna, zmysłowa zarazem dziecko malutkie. 
Kobieta. 

niedziela, 15 lutego 2009

Waniliowe płomienie...




Stawiam waniliowe świece,  
rozkładam mięciutki ręcznik
bo chcę dać Ci jak najwięcej
kiedy wrócisz spróbuję Cię zaskoczyć.
Drogę do salonu wyznaczają leżące małe liściki
A w nich kilka szczerych, romantycznych słów.
Płomienie w kominku trawią kolejne drwa
I tu przy tym pięknym blasku,
Na białym puchowym dywanie 
stawiam tacę i dwa kieliszki 
napełnię je gdy tylko tu wiedziesz
byś czuła cudowny aromat wina.
Zapomnisz przez chwilę o codziennych troskach
przed drzwiami zostawiając resztki dnia.
Zapach wanilii unosi się w koło.                                         
Płomienie strzelają , 
jeszcze tylko romantyczna muzyka .
To będzie nie zapomniana dla Ciebie chwila.
Drogę do sypialni wskaże nam księżyc 
Zaglądający przez okienka dachowe
Stanie dla nas czas, umilkną telefony
Bo te chwile są dla Ciebie.
Pozostaje mi tylko czekać 
Gdy otworzysz od mieszkania drzwi… 

Kieliszek czerwonego wina...


Siadając przy okrągłym stole wyciągając kieliszek
nalewając łyk czerwonego wina
to życie jest takie krótkie, czasem oplecione smutkiem
wypijam ten kieliszek wina smakuje jak śliczna dziewczyna
słodycz na ustach, smakiem wiele przypomina
wznoszę w myśli toast za cudowne chwile.
Wypijam kolejny kieliszek czerwonego wina
wracają wspomnienia, wyciągam zdjęcia.
Jednak dziś zrozumiałem że życie jest bardzo krótkie
by się nim nie cieszyć, w swoje siły i marzenia wierzyć.
W życiu dokonałem złych wyborów, popadałem w labirynt smutku
lecz chciałbym być porwany przez szczęśliwy życia taniec.
Tyle myśli a wszystko przez jeden kieliszek czerwonego wina.
Zraniona miłość z niej też można się wyleczyć.
Życie jest za krótkie, by było przepełnione smutkiem.
Odchodzę od stołu otwierając drzwi idę ścieżka do ogrodu
myśląc o tym że nie warto jest się spieszyć,
uciekać od codziennych trosk nawet gdy nie mam szczęścia.
bo taniec życia nie może być przepełniony smutkiem. 
 

Przezyć sto lat


Chciałbym przeżyć z Toba całe sto lat 
wiosennego dnia czy letniego wieczoru
jesiennego ranka czy zimowej nocy
zagubiony wśród minionych lat 
straconych od życia szans
tykający czas żal straconych chwil
moje dni to cała jesteś Ty
mglistego dnia bez Ciebie zagubię się
przy Tobie tylko chcę żyć
bo mój cały świat to jesteś Ty...
Dla Ciebie popełnię największy grzech
bo bez Ciebie nie chcę żyć.

Przy Tobie raźniej jest w życiu trwać
twoja uśmiechniętą twarz czasem też płacz
lecz jesteś w moim sercu.
Tylko chwile z Toba tworzą mój świat.
Zegarek pokazuje jak szybko biegnie czas
lecz tylko z Tobą chcę przeżyć sto lat.