Ten blog to moja dusza, druga strona ta cicha i schowana do kieszeni... Wiersze tu zawarte nie mogą być kopiowane i powielane zgodnie z Polskim prawem autorskim. Zastrzegam sobie prawa do słów tu zawartych. Kamil Mazurkiewicz Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. 1994 r., Nr 24, poz. 83 ze zmianami).
Księga poszczególnych stron!
środa, 28 marca 2012
czwartek, 9 lutego 2012
Bajki Bajeczki...
Bajkowy świat, dziecięcy czar
lekiem jest na nocny koszmar
ten, który zatrzymuje czas
w scenerii nie z tej ziemi
tuli maleństwa śliczne oczy.
Szum traw, podniebny chmur szał,
leśny skrzat wychodzi za biurka,
trzyma się zwisającego sznurka,
z ogródka skrzeczy zaczarowany książę
może dobra wróżka i jej rószczka .
Smerfowe, Muminkowe, Pluszowe
bajki to najpiękniejszy
świat maleńkich życia lat.
Czytać na dobranoc to tak mało,
jednak to prawdziwy jest skarb
budowany z cegieł
radości i pozytywnych emocji
z beztroski, bez strachu
w wielkiej rodzinnej miłości.
Zrozumie ten kto dziecię ma przy sobie
ten kto przeczyta słów kilka
do uszka maleństwa wyszepta.
To dla niego będzie niebywała uciecha.
Warto zatrzymać czas na chwil parę
by bajkowy świat zawsze niszczył nocną marę...
lekiem jest na nocny koszmar
ten, który zatrzymuje czas
w scenerii nie z tej ziemi
tuli maleństwa śliczne oczy.
Szum traw, podniebny chmur szał,
leśny skrzat wychodzi za biurka,
trzyma się zwisającego sznurka,
z ogródka skrzeczy zaczarowany książę
może dobra wróżka i jej rószczka .
Smerfowe, Muminkowe, Pluszowe
bajki to najpiękniejszy
świat maleńkich życia lat.
Czytać na dobranoc to tak mało,
jednak to prawdziwy jest skarb
budowany z cegieł
radości i pozytywnych emocji
z beztroski, bez strachu
w wielkiej rodzinnej miłości.
Zrozumie ten kto dziecię ma przy sobie
ten kto przeczyta słów kilka
do uszka maleństwa wyszepta.
To dla niego będzie niebywała uciecha.
Warto zatrzymać czas na chwil parę
by bajkowy świat zawsze niszczył nocną marę...
Wiersz dedykuję wszystkim rodzicom i ich pociechom, aby bajki gościły przed snem u każdego w domu w każdym przed snem pokoju.
środa, 1 lutego 2012
Dźwięk syren śpiew
Blask tafli wody księżycowej pogody,
wieje wiatr syren śpiewu niesie
śpiewają syreny miłosną pieśń.
Wiatr ją niesie przez śnieżne skały,
skute lodem białym, w świetle błyskawic
w grzmotach dźwięku, w utopi mórz.
Już idą dzielni mężowie,
tymi dolinami, czarnym lasy,
wśród błyskawic słychać deszczu szum
kroczą do jeziora stawić czoła całemu złu.
Tak piękne i zdradzieckie,
Panie Jeziora Władczynie mórz
giną już dzielni mężowie
w otchłani wszelakich wód.
Syreni śpiew, kłamstwa z ich ust
zwabiły miłosnym śpiewem
mężów z wielu świata stron,
w głębiny ich snów.
wieje wiatr syren śpiewu niesie
śpiewają syreny miłosną pieśń.
Wiatr ją niesie przez śnieżne skały,
skute lodem białym, w świetle błyskawic
w grzmotach dźwięku, w utopi mórz.
Już idą dzielni mężowie,
tymi dolinami, czarnym lasy,
wśród błyskawic słychać deszczu szum
kroczą do jeziora stawić czoła całemu złu.
Tak piękne i zdradzieckie,
Panie Jeziora Władczynie mórz
giną już dzielni mężowie
w otchłani wszelakich wód.
Syreni śpiew, kłamstwa z ich ust
zwabiły miłosnym śpiewem
mężów z wielu świata stron,
w głębiny ich snów.
piątek, 20 stycznia 2012
Jeszcze raz
Tak bardzo chciałbym jeszcze raz
poczuć Cię w ramionach tak...
Ten jeden jeszcze raz,
chciałbym zatrzymać czas,
by zobaczyć ten dawny w miłości czar.
poczuć Cię w ramionach tak...
Ten jeden jeszcze raz,
chciałbym zatrzymać czas,
by zobaczyć ten dawny w miłości czar.
Cofnąć ten czas,
do stron intymności,
do miłości spontanicznej,
i jeszcze, jeszcze bliżej.
Pocałunków sznur,
gorąca żar
to był ten czas,
Zapleść dłonie,
krzyczeć!
ryczeć!
Czujesz,
to staraj się malować trochę inaczej świat,
pomyśl o przebytej drodze,
o każdej wspólnej przeszkodzie,
o tym wielkim trudzie
malowanym farbami łez.
Na zawsze
Kiedy dzień rodzi czas,
kiedy los dzieli nas,
kiedy wszystko wydaje się bez szans.
Wierzysz w to co już nie istnieje
nie ma tego, to stało się pustym uśmiechem.
Wypaliło się wszystko.
To już nie wróci,
tego już nigdy nie będzie.
Nie oszukuj siebie.
Nie mów już do mnie, nie chcę nie szukaj,
zamknij drzwi, ja już nigdy nie zapukam.
...
kiedy los dzieli nas,
kiedy wszystko wydaje się bez szans.
Wierzysz w to co już nie istnieje
nie ma tego, to stało się pustym uśmiechem.
Wypaliło się wszystko.
To już nie wróci,
tego już nigdy nie będzie.
Nie oszukuj siebie.
Nie mów już do mnie, nie chcę nie szukaj,
zamknij drzwi, ja już nigdy nie zapukam.
...
czwartek, 12 stycznia 2012
Dotyk tego co nie widoczne
Dziękuje Ci Boże
za to że nie jestem sam
na tej ziemskiej drodze.
Idę pod wiatr pokonując kolejne szczeble,
na drabinie gdzieś po niebie.
Mówię wprost bez ukrycia,
jestem szczęśliwy ze swojego życia.
Dziękuję za rodzinę,
za każdą z nimi chwilę.
Uśmiech, i radość dziecka,
wtulenie w ramiona żony
ale świat jest szalony.
Kilka miesięcy temu
nie wiedziałem,
trochę się bałem,
ale nie żałowałem,
zaufałem bezgranicznie
zakochałem się ponownie
tak inaczej spontanicznie.
A teraz wiem że żyję!
za to że nie jestem sam
na tej ziemskiej drodze.
Idę pod wiatr pokonując kolejne szczeble,
na drabinie gdzieś po niebie.
Mówię wprost bez ukrycia,
jestem szczęśliwy ze swojego życia.
Dziękuję za rodzinę,
za każdą z nimi chwilę.
Uśmiech, i radość dziecka,
wtulenie w ramiona żony
ale świat jest szalony.
Kilka miesięcy temu
nie wiedziałem,
trochę się bałem,
ale nie żałowałem,
zaufałem bezgranicznie
zakochałem się ponownie
tak inaczej spontanicznie.
A teraz wiem że żyję!
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Rozstanie
Nawet gdy jeszcze świeże są rany,
a oczy pełne łez i myśli rozrzucone
twoje życie legło w gruzach,
bo nadeszło rozstanie.
Błądzisz po pokoju,
szukając w sobie zapomnienia.
Cichutko zdjęcia chowając
myślisz to koniec
rozstanie.
Nie ma już nadziei
nie ma tej miłości
co żarem niegdyś wybuchła.
Nie ma kolejnego dnia,
nie ma kolejnego spotkania
nie ma na podjeździe ryku silnika,
wszystko we mgle gdzieś znika.
Teraz puzzle czas wyrzucić,
gdzieś po świecie rozrzucić
I już nigdy do tego nie wrócić.
a oczy pełne łez i myśli rozrzucone
twoje życie legło w gruzach,
bo nadeszło rozstanie.
Błądzisz po pokoju,
szukając w sobie zapomnienia.
Cichutko zdjęcia chowając
myślisz to koniec
rozstanie.
Nie ma już nadziei
nie ma tej miłości
co żarem niegdyś wybuchła.
Nie ma kolejnego dnia,
nie ma kolejnego spotkania
nie ma na podjeździe ryku silnika,
wszystko we mgle gdzieś znika.
Teraz puzzle czas wyrzucić,
gdzieś po świecie rozrzucić
I już nigdy do tego nie wrócić.
piątek, 30 grudnia 2011
Życzenia Noworoczne...
Nadchodzący rok, niech to dla was będzie pełen szok,
w miłości szał, z butelek szampana głośny strzał!
Życzę w żagle wiatru co zawsze w plecy będzie wiał.
Zdrowia i odwagi, szczęścia i uśmiechu
trochę więcej grosza, odkryjcie w sobie
sił nowych złoża.
Życzę nowych przyjaźni i szczerości
która z kłamstwa zawsze będzie się śmiała.
Wyrozumiałości i tolerancji
dla drugiego człowieka.
Życzę udanego sylwestra
i spokojnego Nowego Roku 2012.
Pozdrawiam
Słowa Szczerości
Kamil Mazurkiewicz
w miłości szał, z butelek szampana głośny strzał!
Życzę w żagle wiatru co zawsze w plecy będzie wiał.
Zdrowia i odwagi, szczęścia i uśmiechu
trochę więcej grosza, odkryjcie w sobie
sił nowych złoża.
Życzę nowych przyjaźni i szczerości
która z kłamstwa zawsze będzie się śmiała.
Wyrozumiałości i tolerancji
dla drugiego człowieka.
Życzę udanego sylwestra
i spokojnego Nowego Roku 2012.
Pozdrawiam
Słowa Szczerości
Kamil Mazurkiewicz
Inny Świat
Chciałbym uciec i zostawić wszystko
gdzieś daleko, tam za błękitną rzeką,
tam gdzieś.
Bez paszportu, bez dowodu
bez numerów i cyfr
zapisanych w rejestrach komputerów.
Chcę być wolny jak ptak,
szybować pragnę tego tak.
Uciec do Fiordów, do plaż
przysiąść w górskich graniach
popatrzeć na fale wielkich jezior.
Pragnę być wolnym człowiekiem
oderwanym od monotonii,
od więzów ciężkich jak kajdany
upiętych na dłoniach i nogach
w ciszy i skupieniu.
Ten świat to destrukcyjny czas
w którym traktuje się nas
manipulacją i destabilizacją.
Obraz świata, nie sklasyfikowane
złudne marzenia o cudzie
prawdziwego sensu ludzkiego istnienia.
Ginie wszystko, tradycja
ludzkie więzi i odruchy
zachowania według wartości
nie tylko boskiego przykazania.
Zastanawiam się chwileczkę,
ile to potrwa, ile jeszcze
jest w stanie człowiek sprostać.
Kiedy ze snu się zerwiemy
bo teraz, każdy jest człowiekiem niemym.
gdzieś daleko, tam za błękitną rzeką,
tam gdzieś.
Bez paszportu, bez dowodu
bez numerów i cyfr
zapisanych w rejestrach komputerów.
Chcę być wolny jak ptak,
szybować pragnę tego tak.
Uciec do Fiordów, do plaż
przysiąść w górskich graniach
popatrzeć na fale wielkich jezior.
Pragnę być wolnym człowiekiem
oderwanym od monotonii,
od więzów ciężkich jak kajdany
upiętych na dłoniach i nogach
w ciszy i skupieniu.
Ten świat to destrukcyjny czas
w którym traktuje się nas
manipulacją i destabilizacją.
Obraz świata, nie sklasyfikowane
złudne marzenia o cudzie
prawdziwego sensu ludzkiego istnienia.
Ginie wszystko, tradycja
ludzkie więzi i odruchy
zachowania według wartości
nie tylko boskiego przykazania.
Zastanawiam się chwileczkę,
ile to potrwa, ile jeszcze
jest w stanie człowiek sprostać.
Kiedy ze snu się zerwiemy
bo teraz, każdy jest człowiekiem niemym.
środa, 21 grudnia 2011
Dla żartu
Dziś będzie inaczej,
tak nie z tej beczki,
choć romantycznie byłoby
gdybym napisał że na niebie
świecą piękne świąteczne gwiazdeczki.
Ludzie
Szwendają się wszędzie,
trują marudzą i narzekają,
zimno, drogo, jakoś nie swojsko.
Co tu dużo mówić,
co tu dużo pisać
sami dobrze wiecie,
że dziwnie jest
na tym świecie.
Wszystko się pomieszało,
wszystko oszalało
miłość zgłupiała
siedzi na rowie
i pije tanie wino.
W życiu jak w mrowisku,
tłoczno i gwarno
budzisz się rano
i dzieje się tak samo.
Początek i koniec
alfa i omega
Pan Bóg stoi z brzega
i patrzy na ten ziemski teatrzyk
jedną z opcji jest
tak nie z tej beczki,
choć romantycznie byłoby
gdybym napisał że na niebie
świecą piękne świąteczne gwiazdeczki.
Ludzie
Szwendają się wszędzie,
trują marudzą i narzekają,
zimno, drogo, jakoś nie swojsko.
Co tu dużo mówić,
co tu dużo pisać
sami dobrze wiecie,
że dziwnie jest
na tym świecie.
Wszystko się pomieszało,
wszystko oszalało
miłość zgłupiała
siedzi na rowie
i pije tanie wino.
W życiu jak w mrowisku,
tłoczno i gwarno
budzisz się rano
i dzieje się tak samo.
Początek i koniec
alfa i omega
Pan Bóg stoi z brzega
i patrzy na ten ziemski teatrzyk
jedną z opcji jest
śmiertelny zastrzyk.
środa, 7 grudnia 2011
Kobieta jest...
Kobieta jest jak różany kwiat,
delikatny jak muśnięcie warg,
słodki nektarowy smak,
nadziei pełen blask.
***************
Kobieta jest jak wina smak
nalany kielich słodkości
pełen po brzegi radości.
***************
Kobieta jest cieniem upalnego dnia,
letnią bryzą, jak wiosenny wiatr.
***************
Serce w radości tańczy,
umysł wariuje,
tyle marzeń po głowie człowiek snuje,
kiedy w tej jedynej się zakochuje!
Wszystko się odmienia
zmienia się punkt widzenia!
***************
Przez życie można wędrować
w kamiennych butach,
po schodach trwogi
tylko Ona może pomóc zejść z tej drogi.
O niej piszą w każdym zakątku świata,
dla niej tworzyli najwięksi,
o niej śpiewają głosy wyniosłe.
***************
Ten sens trzeba zrozumieć,
te słowa trzeba wyszeptać
kim jest Ta, która stoi obok,
kim jest Ta, której dziś ściskasz dłoń
Kim dla Ciebie jest Ta
którą Bóg zesłał jako dar.
niedziela, 4 grudnia 2011
Dusza
Mam swoje marzenia
dotyczące duszy i jej istnienia.
O świecie ponad wszystkim
o miłości Bożej
tak wielkiej aż nie pojętej.
Ponad głowami gdzieś tam w niebie,
gdzieś daleko, na wyciągnięcie dłoni,
istnieje świat zalany miłością
bez grzechu tego czasu i pośpiechu.
Wierzę w istnienie niebytu
tak czystego tak nieskazitelnego
i tak Błogosławionego.
dotyczące duszy i jej istnienia.
O świecie ponad wszystkim
o miłości Bożej
tak wielkiej aż nie pojętej.
Ponad głowami gdzieś tam w niebie,
gdzieś daleko, na wyciągnięcie dłoni,
istnieje świat zalany miłością
bez grzechu tego czasu i pośpiechu.
Wierzę w istnienie niebytu
tak czystego tak nieskazitelnego
i tak Błogosławionego.
sobota, 26 listopada 2011
Front
Dłoń przy dłoni, ramię przy ramieniu,
walczy koalicja dla, jakże słusznej sprawy.
W kraju piramid, w kraju skalistej ziemi
płynie krew, po dziś dzień.
Afgańskie dziecko rozgląda się
szuka rodziców niby terrorystów.
Amerykański sen, to w wielu miejscach świata
człowiek malutki na szali wyboru baryłki ropy.
Jeszcze gorąca, jeszcze pachnąca
łuska z karabinu snajperskiego
wystrzelona w głowę przechodnia.
Syria, Egipt, Libia,
to współczesna ziemia niczyja,
Syryjczyk I Libańczyk
ich usta kneblowane,
Egipcjanin jego serce ranne
strzałą bezsenności
i ciągłej czujności.
Na marszu sprzeciwu,
maszeruje małe dziecko
dwa rozciągnięte paluszki
tworzą literę V
gdyby mógł uniósł by dwie
lecz ma tylko jedną dłoń
bo amerykański żołnierz
uznał jego dom za cel.
walczy koalicja dla, jakże słusznej sprawy.
W kraju piramid, w kraju skalistej ziemi
płynie krew, po dziś dzień.
Afgańskie dziecko rozgląda się
szuka rodziców niby terrorystów.
Amerykański sen, to w wielu miejscach świata
człowiek malutki na szali wyboru baryłki ropy.
Jeszcze gorąca, jeszcze pachnąca
łuska z karabinu snajperskiego
wystrzelona w głowę przechodnia.
Syria, Egipt, Libia,
to współczesna ziemia niczyja,
Syryjczyk I Libańczyk
ich usta kneblowane,
Egipcjanin jego serce ranne
strzałą bezsenności
i ciągłej czujności.
Na marszu sprzeciwu,
maszeruje małe dziecko
dwa rozciągnięte paluszki
tworzą literę V
gdyby mógł uniósł by dwie
lecz ma tylko jedną dłoń
bo amerykański żołnierz
uznał jego dom za cel.
niedziela, 9 października 2011
Współczucie...
Na twojej szyi korale obłudą przeplatane,
na ustach kłamstwa roześmiane,
pod wachlarzykiem pogardy
pod parasolem zdrady
jest serce puste i kamienne.
Tańczysz z intrygą co dnia,
ciepłym rankiem,
jesiennym pierwszym chłodem,
twoje dłonie liczą tylko pieniądze.
Niedzielny bieg, pusta modlitwa
wyścig strojów, przepych ubioru.
Zazdrość w twoich oczkach,
krzyczy wrzeszczy szarpie powieki!
Prawdziwy twój obraz zakopany
głęboko w kopalni twych intryg.
Ty zagubiłaś prawdziwe wartości,
nie znasz prawdziwej miłości,
tylko to wyrachowanie!
Pochowaj swoje złości
by nie ukazać prawdziwej słabości.
Zatracona, malutka duchem,
jesteś tylko skalnym okruchem.
Żal mi!
Smutno mi!
Współczuję Ci!
na ustach kłamstwa roześmiane,
pod wachlarzykiem pogardy
pod parasolem zdrady
jest serce puste i kamienne.
Tańczysz z intrygą co dnia,
ciepłym rankiem,
jesiennym pierwszym chłodem,
twoje dłonie liczą tylko pieniądze.
Niedzielny bieg, pusta modlitwa
wyścig strojów, przepych ubioru.
Zazdrość w twoich oczkach,
krzyczy wrzeszczy szarpie powieki!
Prawdziwy twój obraz zakopany
głęboko w kopalni twych intryg.
Ty zagubiłaś prawdziwe wartości,
nie znasz prawdziwej miłości,
tylko to wyrachowanie!
Pochowaj swoje złości
by nie ukazać prawdziwej słabości.
Zatracona, malutka duchem,
jesteś tylko skalnym okruchem.
Żal mi!
Smutno mi!
Współczuję Ci!
niedziela, 25 września 2011
Rodzina
| Lenka :) |
Chwila oderwania od płaszczyzny życia,
uśpienia zmartwień i marzeń.
Dom i ciepły posiłek,
uśmiechu wszędzie tyle.
Ciepło, i garść wsparcia co dnia,
tyle radości.
Emocje!
Uniesienia z małych rzeczy.
Nikt nie zaprzeczy,
jak poczuje klimat prawdziwego
swojego domu.
Czasem dzień niesie potknięcia,
czasem chwila zmienia całe życie,
los śmiechem kpi,
a łzy lecą same.
Wtedy plecami odwrócony,
od tych problemów wracam.
Tam, gdy przekroczę próg
czeka na mnie
pocałunek…
pachnący obiad…
moja śliczna córcia,
i ukochana żona.
Czego można chcieć więcej?!
Pozostaje mi tylko dziękować
za spełnione nadzieje
i dawne marzenia, które
osiągnęły szczyt spełnienia.
uśpienia zmartwień i marzeń.
Dom i ciepły posiłek,
uśmiechu wszędzie tyle.
Ciepło, i garść wsparcia co dnia,
tyle radości.
Emocje!
Uniesienia z małych rzeczy.
Nikt nie zaprzeczy,
jak poczuje klimat prawdziwego
swojego domu.
Czasem dzień niesie potknięcia,
czasem chwila zmienia całe życie,
los śmiechem kpi,
a łzy lecą same.
Wtedy plecami odwrócony,
od tych problemów wracam.
Tam, gdy przekroczę próg
czeka na mnie
pocałunek…
pachnący obiad…
moja śliczna córcia,
i ukochana żona.
Czego można chcieć więcej?!
Pozostaje mi tylko dziękować
za spełnione nadzieje
i dawne marzenia, które
osiągnęły szczyt spełnienia.
czwartek, 22 września 2011
Ziemski czas
W czarnym lesie podłości,
powstał z ziemi duch bezlitosny
zrodzony z ludzkiej złości,
na rękach drut kolczasty zwinięty
ślepia czerwone, diabelnie skrzywione.
Tak coś szepcze, tak coś szemrze,
o ludzkim losie pogrążonym w ciemności…
Na wzgórzu wysokim podniebnym,
otoczonym błogością i wszechobecną miłością,
zszedł z nieba anioł w poświacie białej.
Niewinna istota, otoczona światłością.
Anioł śpiewał głosem doniosłym.
Na obrzeżach ziemskich dróg
stoją ludzie zamyśleni i zagubieni.
Słuchają muzyki,
a nie słyszą brzmienia
sensu prawdziwego życia.
Na peronach, w samochodach
tłoczą się zagubione dusze,
a przecież pośród jest tyle dróg
tyle otwartych drzwi,
anielskich słów,
diabelskich pokus.
powstał z ziemi duch bezlitosny
zrodzony z ludzkiej złości,
na rękach drut kolczasty zwinięty
ślepia czerwone, diabelnie skrzywione.
Tak coś szepcze, tak coś szemrze,
o ludzkim losie pogrążonym w ciemności…
Na wzgórzu wysokim podniebnym,
otoczonym błogością i wszechobecną miłością,
zszedł z nieba anioł w poświacie białej.
Niewinna istota, otoczona światłością.
Anioł śpiewał głosem doniosłym.
Na obrzeżach ziemskich dróg
stoją ludzie zamyśleni i zagubieni.
Słuchają muzyki,
a nie słyszą brzmienia
sensu prawdziwego życia.
Na peronach, w samochodach
tłoczą się zagubione dusze,
a przecież pośród jest tyle dróg
tyle otwartych drzwi,
anielskich słów,
diabelskich pokus.
piątek, 12 sierpnia 2011
MIłość to nie słodkie truskawki
Miłość to nie tylko słodkie truskawki,
nie tylko śpiew słowiczy.
Są też dni niepogody i wichury
gdzie czarne chmury zasłaniają
nie tylko śpiew słowiczy.
Są też dni niepogody i wichury
gdzie czarne chmury zasłaniają
słońce płonące w nadziei.
Słodycz truskawek czasem nie wystarcza
by zatopić gorycz, złego dnia
podłej chwili, jednego momentu.
Miłość jak słodka truskawka
podana na talerzu szczerych przeprosin,
wtedy, gdy już odejdą zawziętości,
wszelki złości, niosąc prawdziwy rachunek sumienia.
Może się mylę, bo jestem tylko człowiekiem,
ale widzę słodkie truskawki,
i czasem związkowe burzowe sztormy,
lecz najpiękniejsze, najmilsze sercu
są szczere przeprosiny wtedy smak
jest taki wyostrzony, zapach taki doskonały.
Burze przychodzą niespodziewanie,
łamiąc serca, zrywając przysiadłe szczęście,
topią jachty wspomnień, mówić by wiele.
Słodycz truskawek czasem nie wystarcza
by zatopić gorycz, złego dnia
podłej chwili, jednego momentu.
Miłość jak słodka truskawka
podana na talerzu szczerych przeprosin,
wtedy, gdy już odejdą zawziętości,
wszelki złości, niosąc prawdziwy rachunek sumienia.
Może się mylę, bo jestem tylko człowiekiem,
ale widzę słodkie truskawki,
i czasem związkowe burzowe sztormy,
lecz najpiękniejsze, najmilsze sercu
są szczere przeprosiny wtedy smak
jest taki wyostrzony, zapach taki doskonały.
Burze przychodzą niespodziewanie,
łamiąc serca, zrywając przysiadłe szczęście,
topią jachty wspomnień, mówić by wiele.
Jednak burze przechodzą, powoli niosąc pogodę
nad przystanią wspólnej drogi.
nad przystanią wspólnej drogi.
poniedziałek, 25 lipca 2011
Przemijanie
Czas zacząć wierszową zawieruchę,
na blogowej scenie,
tu czy tam, słowa pozostaną
może napiszę je rano,
albo razem z księżycem
wykrzyczę, wyszepczę
modlitwę serca, myśli duszy.
Blogowe historie,
powstałe światy
setki dróg
tysiące marzeń
nowe znaki,
stare porażki.
Kiedy przeminę tych kilka słów
tak naprawdę po mnie pozostanie.
Może za kilka lat,
kiedy przejdę drogi życia szmat
Ktoś odnajdzie tu chwilę
czystej przyjemności
bez emanującej złości
w świecie gdzie tworzyły się moje miłości.
Przeminę jak wiatr
ulecę na zdmuchniętym szarym liściu,
odpłynę na łupinie kasztana
rozpłynę się jak mgła poranna
lecz po sobie pozostawię tylko
tych kilka prostych słów.
na blogowej scenie,
tu czy tam, słowa pozostaną
może napiszę je rano,
albo razem z księżycem
wykrzyczę, wyszepczę
modlitwę serca, myśli duszy.
Blogowe historie,
powstałe światy
setki dróg
tysiące marzeń
nowe znaki,
stare porażki.
Kiedy przeminę tych kilka słów
tak naprawdę po mnie pozostanie.
Może za kilka lat,
kiedy przejdę drogi życia szmat
Ktoś odnajdzie tu chwilę
czystej przyjemności
bez emanującej złości
w świecie gdzie tworzyły się moje miłości.
Przeminę jak wiatr
ulecę na zdmuchniętym szarym liściu,
odpłynę na łupinie kasztana
rozpłynę się jak mgła poranna
lecz po sobie pozostawię tylko
tych kilka prostych słów.
sobota, 23 lipca 2011
Dla Lenki
Dla Leny...
Czuwam nad twoim spokojnym snem,
na twoje chrząknięcie jestem obok.
Kiedy na mnie patrzysz,
kiedy uśmiechasz swoją maleńką twarz,
ja z radości w sercu krzyczę do nieba!
Maleństwo moje, ja przy Tobie
jak anioł stoję.
Tulę się do Ciebie,
twój cieplutki oddech,
maleńkie dłonie,
cieniuteńkie skronie.
Szczęście moje! Miłości moje!
Mruczenie do poduszek,
zmiana pieluszek,
całuśny mój Okruszek.
Dla Ciebie te słowa,
dla Ciebie miłość
bez graniczna.
na twoje chrząknięcie jestem obok.
Kiedy na mnie patrzysz,
kiedy uśmiechasz swoją maleńką twarz,
ja z radości w sercu krzyczę do nieba!
Maleństwo moje, ja przy Tobie
jak anioł stoję.
Tulę się do Ciebie,
twój cieplutki oddech,
maleńkie dłonie,
cieniuteńkie skronie.
Szczęście moje! Miłości moje!
Mruczenie do poduszek,
zmiana pieluszek,
całuśny mój Okruszek.
Dla Ciebie te słowa,
dla Ciebie miłość
bez graniczna.
sobota, 2 lipca 2011
Rozstanie
Siedzi płacze dziewczyna smutna
płacze szlocha, jej łzy
rzeźbią rysy na zimnej podłodze
na ziemię zimną, spadają cicho krople
czasem dłonią przeciera puliczek blady
świat przez łzy jest tak zamazany.
Płacze chłopak, siedzący wieczorem
przed swoim drewnianym domem
patrząc w księżyc patrząc w gwiazdy
przeklina dzień, ten smutny dzień
gdzie nastał czas oddzielnych spojrzeń
jedna chwila doprowadziła
do dwóch dróg, ciemnych chwil cierpienia.
Jak czernię porosły zbocza
jak krew na zdartych kolanach
tak ich serca płaczą z rozstania.
Miłość trwająca, nie przerwanie
słowa odnajdujące ostoję
wtuleni w siebie z takim spokojem
teraz rozerwani, zdeptani
zapłakani żałują jednej
nie winie wyglądającej chwili.
płacze szlocha, jej łzy
rzeźbią rysy na zimnej podłodze
na ziemię zimną, spadają cicho krople
czasem dłonią przeciera puliczek blady
świat przez łzy jest tak zamazany.
Płacze chłopak, siedzący wieczorem
przed swoim drewnianym domem
patrząc w księżyc patrząc w gwiazdy
przeklina dzień, ten smutny dzień
gdzie nastał czas oddzielnych spojrzeń
jedna chwila doprowadziła
do dwóch dróg, ciemnych chwil cierpienia.
Jak czernię porosły zbocza
jak krew na zdartych kolanach
tak ich serca płaczą z rozstania.
Miłość trwająca, nie przerwanie
słowa odnajdujące ostoję
wtuleni w siebie z takim spokojem
teraz rozerwani, zdeptani
zapłakani żałują jednej
nie winie wyglądającej chwili.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



