wtorek, 30 września 2008

Miejsca...


Wstaje wychodzę na drewniany skrzypiący taras
słyszę szum traw, hulający wiatr, widzę krajne odległą
zieloną nie tknięta ludzką ręką słońce wschodzi chmury
snują się wolno tak ociężale, wstaje nowy piękny dzień

w ręku kubek herbaty która szybko stygnie 
na ustach szeptu wiatr oczach zielone połacia traw
pod nogami stare drewno nad głową wstające słońce
w oddali słychać szczekającego psa, gdzieś śpiewa ptak
Słońce nowy dzień i ten promyczek nadziei na następne 
chwile dwie, niech życie biegnie niech trwa

 Poranna rosa, każde źdźbło jego szum
 wśród tych pięknych pól, przejdę obok
 miłości która wydarzyła się 
 moje życie dawne pozostało tu
 nigdy już nie opuszczę tych miejsc.
 Chciałbym zobaczyć Cię tu
 wśród tych pól, złotych zbóż
 gdzie wiatr unosi pylący się kurz
 Gdzie topole szumią gdzie świetliki rozświetlają
 ścieżkę którą podążałaś gdzie niebo odzwierciedlało
 miliony chwil, krótkich cudownych palących płomyk miłości...
 

 Pozostanę w tym miejscu bo tu kończy sie moja wędrówka
      nie wiem ile jeszcze takich pięknych dni,                                                                              
            lecz wiem że każda sekunda stała się złotem aby tu być                                                        każda minuta bezkresem a godzina wiecznością                                                                                    

czwartek, 25 września 2008

Miłość


Kiedy spadnie deszcz i czasem twe łzy tez
rozłożę parasol i podam chusteczkę swą
Kiedy potkniesz się moja dłoń uratuje Cię
gdy ogarnie Cię chłód zdejmę bluzę swą podaruje Ci
Kiedy przyjdzie dzień, pełen smutku i łez będę stał przy Tobie
Kiedy zdrowie nie pozwoli Ci wstać ja będę obok Ciebie 
Kiedy nie będziesz miała sił zobaczę twój płacz
uklęknę nad tobą obetrę twoja śliczną twarz
Kiedy dopadnie nas silny wiatr kiedy burza
rozpęta w naszych sercach prawdziwy o życie strach
ja przy tobie będę, zacisnę zęby złapie
 za dłoń w tule Cie w swe ramiona ścisnę tak mocno
jak bym trzymał największy życia skarb.

Wiele nie trzeba mówić gdy kochają sie dwoje 
dwie połówki serc, dwie ćwiartki jabłka
anioły dwa unoszące się ponad świat
trzeba tylko uwierzyć w siebie na wzajem
pokochać sie nad życie jedyne i tak prawdziwe
być gotowym ryzykować zwoje zdrowie swój los
te jedyne prawdziwe życie 
kiedy tylko będziesz tego potrzebowała
nawet gdy rozdzieli nas kłótni czas
musisz choć raz powiedzie sobie ja wiem
przetrwamy to bo kochamy wyleczymy rany
powstrzymamy potoki słów 
powstrzymamy w sercu ból
stopimy lodowe kry i odnajdziemy sie na krańcu świata.


poniedziałek, 15 września 2008

Cisza


Ciemną nocą siedząc w fotelu 
patrząc w niebo pełne gwiazd 
sumując swoje dotychczasowe życie
jego radości i smutki,
jego przykre i cudowne dni
młodość - dni w szczęściu 
dorosłoś
ć - dni przepełnione łzami.
 Cisza ogarniająca cale ciało 
bezkresna taka wspaniała.
Słychać własne myśli słuchać swoje serce
cisza pozwala pomyśleć pozwala wrócić do pięknych wspomnień
ona jest lekarstwem na monotonie dnia
ona sprawia ze życie nabiera barw
przez nią postrzegam siły w niej panujące
ogromną potęgę natury, panujące zło i drugiego człowieka
nie do końca sprawiedliwego nie do końca ufnego
czasami też człowieka uśmiechającego się i zapłakanego.
Cisza pozwala powrócić do obrazów życia
ułamków wycinków z życia, które były tak cudowne
marzenia te które był które już sie spełniły
cisza pozwala pomyśleć przystanąć pogodzić sie z własnym sobą.
Rachunek sumieniea, wybranie kolejnej drogi w życiu 
dostrzeżenia ludzi , których kochamy ludzi z którymi 
potrzeba rozmowy szczerego przepraszam - zgody
czasami taka chwila ciszy pokazuje że tak bardzo kochamy
a tak ciężko jest nam podejść powiedzieć 
kocham cie najbardziej na świecie liczysz sie tylko Ty
słów kilka 2 zdania a tak często zapominane 
tak często nie wypowiedziane!
Może warto poznać ciszę?
może warto się z nią zaprzyjaźnić?
może warto ją pokochać?

sobota, 13 września 2008

Będę pamiętał zawsze...

Zatrzymałem się, przystanąłem, zobaczyłem swoje dotychczasowe życie
Ścieżki, drogi, przebudzone wspomnienia mego doczesnego istnienia
Zamykam swoje oczy i serce,
 w myślach złotymi literami wpisuje najpiękniejsze
wspomnienia, żeby nigdy ich nie zapomnieć, 
znaczą tak wiele
są cenniejsze od całego tego świata.
Nie powrócą te chwile juz nigdy, nie zapłonie iskra w mym sercu
nie obudzę się w obcięciach twoich, nie usłyszę słów juz żadnych
Cichutki szept miłości właśnie zamilkł, odchodzę zamykając po raz ostatni
już za sobą drewniane drzwi, nie mówię dowidzenia, dozobaczenia,
zamykam drzwi bardzo cichutko, nie tak jak zawsze, nie odwracam się
patrząc czy pali się małe światełko, tak to właśnie było moje małe okienko...
Słyszę swój zegarek patrzę na niego on pokazuje chwile tak bezsilne
spoglądam gdzieś w bok słyszę roześmianą parę, parzę w niebo - zapominam


Droga jak nigdy bardzo długa, trudniejsza, smutniejsza
mijam wspomnienia, westchnienia, krótkie zamyślenia...
Poprawiam włosy rozwiane przez wiatr słucham co mówi
On tak jak ja tłumi w sobie samotność,
 będę kroczył przez świat niczym ten wiatr
lecz nigdy nie zapomnę tego co mnie spotkało przez tych kilka ważnych dla mnie lat.
Zapewne łzy spadną jak grad, 
zapewne nie raz wezmę ten obraz w ręce
zobaczę tam kogoś mi bliskiego
zapewne wrócę do chwil spędzonych razem
do buzi uśmiechniętej lecz piosenki już nie zanucę
przeczytam kartki, życzenia, cieplutkie słowa,
kocham cię, buziak, dozobaczenia...
Zapewne wezmę telefon w dłoń przeczytam ostatnią wiadomość
może zrobię to przed snem, może kiedy sie obudzę,
tego nie wiem nie wiem czy będę miał tyle sił, czy nadal będę żył...
Nie zapomnę niczego co było mi tak Bilskiego i bardzo Kruchego…


czwartek, 11 września 2008

Czy kolejny dzień stanie się inny od poprzedniego?


Kilka prostych z głębi słów o potworze pedofilu
po tym świecie kroczy ich aż tylu posłuchaj
Ty pedofilu!!!
Nie ma tu mowy żeby nazwać Cię człowiekiem 
jest zerem, jest nikim, nie ma przebaczenia dla tego stworzenia
Nie podam jego imienia bo on już go nie ma.
Zabił co najpiękniejsze w kilku istnieniach 
odebrał nadzieje, miłość , 
odebrał prawdziwy szczery uśmiech, marzenia
sen w nocy i najpiękniejsze lata 
Ty pseudonim tata!!!
Zawładnąłeś, zastraszyłeś jak rzeczą przedmiotem bez wartości.
Kim jesteś naprawdę?
Bydlakiem do kości przesiąkniętym!
Jak śmiałeś zrobić coś takiego jak mogłeś zniszczyć bezcenne życie.
Czy kiedykolwiek będą żyć normalnie, przebudzeni z koszmaru
Dobry Boże pomóż im zapomnieć, pomóż im na nowo odbudować życie
ciepły dom, ciepłe słowa, zapal nadzieje zakończ cierpienie.
Pedofilu zgnij w więżeniu poczuj się jak w piekle 
niech każdy dzień będzie tak potworny jak potworny jesteś Ty...
Niech twoje życie stanie się piekłem zapomni że jesteś człowiekiem.
Nigdy nie zaśniesz, i nigdy sie nie obudzisz 

niech ból i cierpienie stanie się twoim prawdziwym imieniem...

Wiersz napisany z kilku myśli, które nie mogły być ukryte po słowach 21 letniej dziewczyny o horrorze rodzinnym.

21-letnia Alicja B. siedzi skulona na starej wersalce.Nerwowo pociera dłonie. W jej oczach widać strach. - Miałam piętnaście lat,kiedy tata zgwałcił mnie po raz pierwszy - opowiada dziewczyna, ofiara ojca gwałciciela.Wstrząsającej opowieści dziewczyny wysłuchała dziennikarka "Faktu".

Artykuł pobrany ze strony http://www.tvn24.pl/

czwartek, 28 sierpnia 2008

Dziękuję...



Czasami chciałbym powiedzieć Ci dziękuję
za chwile spędzone razem za to że słuchasz mnie
jesteś kiedy potrzebuję Cię
Aniołem z mojego najpiękniejszego snu
Oddał bym Ci swój świat
podarował orchidei kwiat
przy Tobie wiem czy smakuje miłość
ten pierwszy raz pocałunku smak
chcę być Tylko z tobą chcę byś była mą nagrodą
moją życia osłodą...
Dziękuje Ci za wszystko co istnieje
Za słońce poorane i ten jeden promyk
Za tysiąc gwiazd i jeden księżyc
Dziękuje za miłość twą
ciepłe spojrzenie za te wszystkie razem dni
dziękuje i za wszystkie łzy
bo one też nauczyły mnie wiele..
Bez Ciebie nie było by tego świata
bez Ciebie ja bym nie istniał
moja nadzieja by upadła
zwątpił bym w swojej wierze
nie czuł bym niczego był bym zimnym głazem
tym samym obojętnym kamykiem
którego spotykasz co dzień na swej drodze.
Dobrze że wybrałem tą ścieżkę
którą podążałaś ty bo spotkałem tam Ciebie
i teraz naprawdę nie żałuję bo spotkałem osobę która bardzo mocno moje serce rozkochuje...




piątek, 15 sierpnia 2008

Czasem tak jest...



Jak opisać jak powiedzieć o miłości której nigdy nie będzie
o uczuciu, które nigdy sie nie spełni marzenie sie nie ziści
Czas pokazał że juz wszystko stracone i nigdy nie spełnione
Co z tego że serce chciało czemu życie celu nie miało
Każdego dnia tych kilka myśli, troszeczkę wspomnień
każdego poranka kilka promyczków nadziej i jedna wieczorna modlitwa.

Kamyk rzucony do wody spadający z drzewa listek wiejący wiatr
wszystko przemija wszystko się wypala o miłości sie zapomina
padający deszcz spadająca z bólu łza niesłyszalny śpiew anioła
obraz w lustrze kogoś bliskiego twarz koszmarny sen - smutek
Płacz bez powodu, wspomnienia tęsknota wspólne chwile
dwie splecione dłonie zamknięte oczy
Cieplutki oddech, odpoczynek w ramionach słodki pocałunek
Nowy dzień w samotności brak słów wspólnej radości tego uśmiechu
samotny posiłek, samotny sen... - kolejny dzień
Życie traci sens jedyne wspomnienia chwile nie do zastąpienia.




Modlitwa



Kiedy już księżyc zagląda przez to małe okienko
kiedy dzień biegnie ku końcowi, a świerszcz gra swoją wieczorną pieśń
rechot żab, szum delikatnego wiatru oczy zamykają się co raz szybciej
jedno spojrzenie na wskazówki zegara
klęknięcie złożenie rąk ucieczka w głąb własnego siebie
skupienie i cisza bezkresna, głos sumienia słowa modlitwy
cichutko mówionej , myślach przejrzystych, o sercu czystym i duszy leciutkiej.
Najwspanialej jest jednak gdy obok jest jeszcze ktoś
pogrążona w skupieniu jednym westchnieniu zamkniętymi oczami,
nie mówiąca nic pochylona głowa wtedy czuję wielką jedność
kiedy Ona jest ze mną gdy razem modlimy się gdy razem klęczymy
czuję obecność osoby którą tak bardzo kocham osobie której powiem Tak
przed Bogiem i przed samym sobą osobie której powierzę swoje życie do końca mych dni...

Czy Ty kochasz mnie?



Czy Ty kochasz mnie?
budząc sie i tuląc w obięcjach trzymamy się!
powiedz mi, że warto jest żyć
spójrz głęboko w oczy me!
powiedz że bardzo kochasz mnie!

Słów można powiedzieć kilka, pocałunków dać tysiąc być blisko siebie,
ale czy to znaczy ze kochasz?
Czy twoje serce raduje sie na mój widok?
czy moje słowa budzą zainteresowanie?
Czy pocałunki są niebem delikatne?
czy czujesz coś pięknego tak nieskazitelnego ?
twoje serce bije mocniej czy w snach widzisz mnie?

Gdy smutno jest czy winisz mnie, i czy wtedy wiesz także że kochasz mnie
gdy dni przepełnione szarością deszczową pogodą czy wtedy też wiesz?
Co czujesz gdy jestem obok gdy idę z Tobą?
kiedy razem jesteśmy kiedy razem przytuleni,
kiedy razem wzdychamy gdy rano łyk herbaty pijemy,
gdy się żegnamy czy wtedy wiesz ze kochasz mnie?
tęsknota, zazdrość, złość czy wtedy wiesz, co czujesz?
jak mocno wierzysz? czy marzysz?
Czy moja osoba sprawia że jesteś szczęśliwa?
Czy rozumiesz mnie bez słów ?
zerkam na Ciebie Ty wiesz co chcę powiedzieć?
Trzymam Cię za dłoń delikatną
czy czujesz wtedy nie tylko dotyk ale coś więcej piękną więź,
która łączy nas dwoje czy rozumiesz gdy mówię?
a gdy szepcze kilka słów czy ty wtedy wiesz?
że kochasz mnie?



niedziela, 20 lipca 2008

Życie pełne złudzeń...

Zaczyna się bardzo prosta historia 
nie potrafię żyć bez Ciebie lecz to tak naprawdę moje złudzenie
złudzeniem jest miłość, wspólne życie to jedyne w ramce zdjęcie...
Wspomnienia wspólne westchnienia lecz wiem jesteśmy nie dla siebie...
Tak trudno pojąc prawdziwy sens tak trudno to zrozumieć
Złudzenia nie zgaszone wspomnienia chciałem żyć dla Ciebie 
Chciałbym obejrzeć się za siebie zobaczyć tam Ciebie
przejrzeć co szykuje dla mnie los i czy ty tam jesteś?
Pozostawił bym wszystko odszedł w świat zapomniał nas 
lecz nie potrafię tego zrobić juz próbowałem ale myślami zawsze wracałem...
Dlaczego tak jest ze nie mogę z Tobą być przez całe życie karmić złudzeniami swoje sny!
Zostawmy wszystko zapomnijmy świat rozpalmy płomień w nas 
gdybyś tylko ze chciała gdybyś złudzenia zabiła chmury rozwiała...
Wejrzyj w mój sen wołam głośno imię twe...
Jeśli tu nie mogę być tylko z Tobą to mam nadzieje że jest inny świat 
gdzie spędzimy resztę razem lat...


środa, 14 maja 2008

Nie wolno nam zapomnieć!

Tak bardzo zakochanie nienasyceni sobą

powiązani myślami marzeniami wspólnymi planami

dwoje ludzi co dzień widzących swoja połówkę w odbiciu lustrzanym.

Ich miłość miała trwać na wieki lecz tak się nie stało

choć do samego końca tak się wydawało - nie widzieli świata bez siebie

nie dostrzegali wad odrzucali myśl, że może się nie udać...


Teraz gdy palą swoje zdjęcia, listy widza że miłość przegrała

że ten świat jest już niczego nie wart łzy spadają o podłogę

niczym przepotężny zimny grad...

Jednak jest coś czego nie mogą spalić wyrzucić to wspomnienia

te chwile razem wracają dni razem przebyte

uniesienia miłości, magia uczucia siła wspólnych marzeń...


Lecz kiedy drogi się rozchodzą i mija czas

rodzą się pytania bez szansy odpowiedzi

Nie wiadomo z kąt wyłania się tęsknota

ten wieczór w oknie wyczekiwanie na powrót

lecz kogo? - miłości, która już się skończyła?

Osoby tak bardzo kochanej?


Zaglądając wtedy w głąb siebie widać kim była dla nas

ta jedyna prawdziwa miłość życia...

jak wiele straciliśmy a jak bardzo

jest już za późno, lecz trzeba pamiętać

iż nie wolno zapomnieć kogo w sercu mieliśmy.

kogo tak bardzo kochaliśmy...

wtorek, 13 maja 2008

Zamknięty w klatce Anioł...

Pamięć o chwilach tak cudownych z Tobą spędzonych

wspomnienia o miłości wspólnych planach, grzechach

przebytej razem drodze, płaczu dwojga i modlitwie do Boga.

Aniołem byłaś w mym sercu czy Ty może :

pamiętasz zimowa drogę tą wielką przeszkodę

śnieg, wiejący wiatr wtedy nie było na niebie gwiazd!

Ogromne zimno i moja dłoń zasłaniająca twoją cudowną twarz...

Czy pamiętasz nasze zielone drzewo ślicznie układające liście

tworzące pajęczynę obraz wyobraźni wspólnych myśli splecionych dłoni...

Czy pamiętasz te złe chwile było ich czasami aż tyle

niezrozumienie, obojętność, niepotrzebna zazdrość...

Choć wiem co znaczyło słowo ufam!

zawsze była walka o moje jedyne Słońce wschodzące

na mym czarnym niebie!

To była walka tylko o Ciebie...


Czy pamiętasz wspólne marzenia dom, rodzina,

księżycowa noc My pośród wielu domów

palących się latarni, spadających gwiazd

wyznaniu swoich grzechów ciężkich

niczym stu kilowy głaz - chciałem żebyś wiedział

o wszystkim…

Czy pamiętasz te wszystkie listy, słowa tęsknoty

kiedy były moje łzy z bezsilności, z kamieni pod zakrwawionymi nogami...


Deszczowe popołudnie kiedy My w niebiańskim uścisku

przytuleni, rozmarzeni, oddani pocałunkiem tak silnym i prawdziwym.

Każdy dzień kiedy szedłem koło Ciebie każda chwila

Minuta, godzina była spełnieniem mych marzeń...


Czy wiedziałaś o tym że gdy spadająca gwiazda

zawsze patrząc w gorę prosiłem o życie z Tobą...


Czy pamiętasz nasze radości, wspólne rozmowy

długie nieprzerwane tak ogromne zrozumienie…

wspólne westchnienie, przytulenie, pocieszenie...


Próbowałem, tak bardzo chciałem dać Ci szczęście

jednak stworzyłem prawdziwe wiezienie,

wykruszyłem to wszystko co było najpiękniejsze, zgasiłem żarzący

płomyk, który teraz właśnie we mnie zgasł...


Ta chwila teraz to niesamowity ból

moment ten zapamiętam do końca swych dni...

Przez moje słowa

moją nadgorliwość przyciąłem Aniołowi skrzydła!

Nie potrafiłem zrobić najprostszej rzeczy

podarować Ci szczęścia...

To takie proste lecz ja nie zdołałem

nie dlatego że nie chciałem

po prostu nie potrafiłem tego uczynić,

wyważyć słów, myśli pokazać jak bardzo Cię...

Teraz pozostanę sam z sercem pełnym bólu, łzami srebrzystymi

i jedną myślą, że już następnego dnia otwierając oczy,

nie będziesz czuła tych potężnych zimnych krat na twój świat….

niedziela, 11 maja 2008

Ta jedna jedyna myśl...



Odpływam złudzeniami
zamykam swoje serce zamykam swoje oczy
pogrążam się w samotności tego świata
nie szukam pocieszenia wspólnych słów.
Złudzeniem żyłem snem nieprawdziwym
marzeniami które nigdy nie mogą się spełnić
dniami które szczęścia nie dawały
nocnymi myślami księżycowymi łzami...

Zamknięty w czterech ścianach zimnego pokoju
odcięty od ludzi diabelnie obojętnych
sam z własnymi wspomnieniami nie kończącymi się myślami.

Nie ma już prawdziwych przyjaciół
nie ma prawdziwych miłości,
rodzinnej opieki , wyciągniętych dłoni...

Miłość jak kwiat kwitnie więdnie rozpada się
wielkie uczucie staje się zobojętnieniem przeszłym spojrzeniem
chwilowe westchnienie w oczy spojrzenie milczenie
wtedy tylko cisza w piękne dni
odwrócone twarze złość i gniew
jeden moment zamienia w popiół marzenia
wspomnienia uśmierca, życie z kolorów obdziera...

Tęsknota i wieczorem przed snem łzy
tych dni cudownych pięknych prawdziwych miłości dni...
lecz sen przychodzi potem dzień szary i ponury
i kolejne tygodnie miesiące lata gdzie żyć jest naprawdę ciężko...



Nie można pogodzić się z ta jedną myślą nigdy już nie będzie NAS....



wtorek, 15 kwietnia 2008

Na zielonej łące...



Patrzę w niebo błękitne obłoki przepływają niczym statki
po jeziorze
kładę się na zielonej trawie mięciutkiej pachnącej
słyszę śpiew ptaków ich wielką pieśń , klekot bocianów
krzyk żurawi śpiew skowronka,
cieplutkie promienie ogarniają moją twarz
dotykają delikatnie mych oczu
niewielki szum lasu jeszcze w paczki przyodzianego
zieloniutkie malutkie dopiero budzące sie z zimowego snu zielone śliczne
listki każdego drzewa
skarby tej ziemi powietrze przejrzyste pachnące
podmuchy wiatru przyjemne
ptasią pieśń roznoszące to wszystko dzieje sie na tej łące...

kocham leżeć na zielonej łące spoglądać w błękitne niebo
nie myśleć o całym świecie nie martwić się o jutro spróbować żyć chwilą
to wspaniałą cudowną jedyną w swoim rodzaju właśnie tu na tej ślicznej łące...



Nie ma myśli
nie ma wspomnień
jestem tylko ja i zieleń łąk szum lasu podmuch wiatru
zielone listki śpiew ptaków cieplutkie powietrze
tu bym chciał umrzeć
tutaj chciałbym zasnąć na wieki wśród tego co mnie otacza
swym ostatnim spojrzeniem zobaczyć to wszystkim ostatnim westchnieniem
żegnając sie
powiedzieć dziękuję Ci Panie za to co stworzyłeś
i za to że właśnie ja tu w tym miejscu byłem...

sobota, 12 kwietnia 2008

bo ty odszedłeś a ja nie potrafię już żyć


W jednej chwili życie staje się koszmarem
tyle lat tyle dni tyle wspólnych chwil
wspólne łzy! krzyki! radości! marzenia! zamieniają się w pył
z tego świata odchodzi ukochana osoba

nie akceptujesz rzeczywistości nie potrafisz normalnie żyć,
każda sekunda myśl każda chwila to łzy
ten obraz wspólnych dni
spojrzeń bez słów wspólnej modlitwy
splecionych dłoni błahych kłótni odwróconych twarzy
to juz nigdy nie wróci
zimna dłoń blada twarz tysiące wspólnych chwil



cały ten świat ta wielka miłość wszystko umiera
bo ty odszedłeś a ja nie potrafię już żyć
słów brak... sił brak... wielka pustka...
cisza... kiedyś razem w siebie wpatrzeni teraz tylko moje odbijcie
samotne...
puste...
wypalone...
przyćmione...
opuszczone...

Pamięć potęga myśli wspomnień ten uśmiech
to ramię to serce cieplutkie kapiące łzy spadające kamyki
bijące w ziemię twarz raniona każdego dnia oczy naszymi dniami pochłonięte...
Ostatnie pożegnanie ostatnie muśniecie ust z oczy spadających tysiąc łez
modlitwa przy grobie każdego dnia paląca się znicz
i jedna tylko myśl co zrobić żeby przy tobie tam jak najszybciej być...


patrzę na świat jak by to był ostatni dzień...



patrzę na świat jak by to był ostatni dzień
wsłuchuje sie w szum wiatru czuje zapach kwiatów
leżę na zielonej łące patrząc w błękitne niebo
bialutkich obłokach widzę odbicia przeżytych ziemskich dni
przypominam sobie najpiękniejsze chwile
wspomnienia przynoszą łzy czasami płyną z bólu
jaki wyrządziłem i jaki wyrządzono mi...

patrzę na to wszystko tak jak by miało nie istnieć
było snem który prysł płomieniem który gdzieś tam wśród miliona innych zgasł
tak ciężko stawiać pierwsze kroki tak ciężko wysłuchać innych
tak ciężko powiedzieć co sie czuję o tym jak serce wędruje

wspominam ludzi których już nie ma a byli dla mnie wszystkim
ostoją miłością najwspanialszym darem odwiedzam miejsca tak mi bliskie
tak śliczne żegnam się z wiatrem hulającym lasem szumiącym
gwiazdami błyszczącymi księżycem święcącym dla mnie
spoglądam na cztery strony świata żegnając te miejsca gdzie byłem
miejsca które zobaczyłem noce w których śniłem
muzyce przy której się budziłem przebaczyłem ludziom których nie nienawidziłem
po czym odszedłem w ciszy z prawdziwą radością za to wszystko co spotkałem
dotknąłem poczułem dziękuje Bogu za każdy dzień w którym żyłem...




kiedyś w niebie czeka mnie nagroda tylko z Tobą rozmowa...



Jak to jest wiedzieć o czyimś istnieniu
Nie wiedząc o jego miłości o łzach o wielkim bólu
historia która miała miejsce wspomnienia
zapisane na złotych kartach tego świata

czemu nie słyszysz tych słów tej pieśni o niespełnionym uczuciu
o cierpieniu bezkresnym o miłości która tętniła lecz zgasła
o winie bezkresnej o sile która trzymała przy życiu
o dwojgu ludzi o spojrzeniach przejrzystych
o łzach nie zapomnianych o miłości tak cudownej
o słowach tych powiedzianych i tych których zabrakło
uśmiechu który można było poczuć o wierze tak silnej
nadziei która pozwalała żyć o gwiazdach na niebie księżycu
świecącym tym który przypomina tamten wieczór tych kilka świetlików
marzenia które już sie rozpłynęły o nocach bez snu
o wielkim niespełnieniu do śmierci tęsknoty
o bólu za grzechy popełnione krzyżu na barkach dźwiganych
o zawahaniu zamyśleniu każdego nowego dnia
myślach tak przejrzystych jak łzy spadające
śnie w którym jesteś o sercu nie potrafiącym zapomnieć
to nigdy mi sie nie uda ja tego nie chce
może życie popłynie inaczej nigdy juz nie zobaczę obrazu twojej twarzy
może kiedyś ulica obejrzę sie widząc Cie lecz nie podejdę
z bólu... z wielkiej krzywdy... z nie spełnionej miłości...

Każdego dnia BÓG widzi czyta co myślę
może kiedyś on sam Ci to wyjaśni czemu tak musiało się stać
dlaczego ta historia nie mogła inaczej się zakończyć dlaczego ta miłość
nie potrafiła naprawdę żyć On pokaże Ci co ja czułem jaka miłość straciłem
jak bardzo blisko mogłem być jak cieszyć sie z łez szczęścia
może ta pieśń słów jest nie pojęta rozpacz serca ubrana tylko w słowa...
kiedyś w niebie czeka mnie nagroda tylko z Tobą rozmowa...






Zamykam swoje oczy próbuję dojrzeć dobroć



widzę ptaki na niebie tak czarne węglem powlekane
słyszę krzyki tak silne wyładowania burzowe
słyszę szum drzew słowa ich wielkiej krzywdy
czuję powietrze tak ciężkie przygniatające
patrzę w oczy ludziom nie widzę w nich dobra
szatańskie spojrzenia lodowatość przejmująca oziębłość

Zamykam swoje oczy próbuję dojrzeć dobroć
szukam aniołów chodzących cichym szeptem po tej nie szczęsnej ziemi
widzę miłość która kiedyś istniała
widzę ludzi którzy byli wszystkim

Spoglądam na niebo tak błękitne nie teraz tak bardzo krwiste
krwią splamione rzeki stopy tak poranione ręce tak przebite
widzę tego jedynego zbawcę umiłowanego cierpiącego
zmartwychwstałego odkupującego grzechy moje i tych błądzących

grzech istnieje niszczy harmonie między nami
błądzącymi zagubionymi nieszczęśliwymi lecz dalej żyjącymi
zejście z prawdziwej drogi prowadzi do szatańskiej przestrogi
zamyślenie zbłądzenie grzechu przyjęcie
piętna wybicie na duszy czystej nieskazitelnej bezcennej

droga człowieka jest pełna nie powodzęeń zakrętów
zniszczonych uczuć niespełnionych miłości
tragedii wielkiego grzechu szatańskiego spojrzenia
na wolna wolę kierujeącą sie w złą stronę..
wyjście jest jedno wiara modlitwa przebaczenie
grzechów odkupienie umocnienie i wieczne zbawienie....
.



czwartek, 27 marca 2008

Jak ciężko to zrozumieć gdy ktoś tego nie czuł...


                                                                                                    Nadzieja...

Obiecałem sobie wiele razy że nie będę tęsknił
wmawiałem sobie że to już tak jest cierpienie
nie do wymazania wspomnienie za grzechy zadość uczynienie...
Siedząc wpatrując sie w niebo słuchając cichej muzyki
patrzeć w dal z wielką niepewnością z upadłą nadzieją
płonie świeca płonieniem malutkim tak bardzo cieplutkim
przeciwieństwo mojego serca mojego życia...
Zimowe płatki śniegu, wiosenne kwiaty, letnie promienienie
jesienne liście czas mija kolejny dzień ulatuje
lecz ja ta samą droga wędruję...


                                                                                
wyobrażenie...
Wielu ludzi ma uśmiech na twarzy
wielu pokazuje radość lecz głęboko ukrywają
cierpienie złudzenie, serce po ranione tak to właśnie one
myśli pokrwawione oczy zamglone tym głębokim wspomnieniem zniewolone...

Bardzo często w życiu zbaczamy z prawdziwej drogi
nie słuchamy naszych aniołów, nie kochamy tych których powinniśmy kochać
nie chcemy akceptować drugiego troszkę innego człowieka
przecież nie potrafimy powiedzieć co nas w przyszłości czeka...


                                                                                 
zwątpienia...
Zapominamy o tych których juz kochamy
o osobach bez których byśmy nie istnieli
o słowach miłości o słowach przysięgi o modlitwie...
Czy budząc się rano potrafimy się uśmiechać
czemu wiedząc że jesteśmy nieszczęśliwi nie robimy nic
by szczęście dawać i w szczęściu żyć...

Tak naprawdę bardzo ciężko jest żyć
stąpając po ziemi
ciężko jest znaleźć w człowieku anioła
ciężko jest żyć bez drugiej połowy
ciężko jest zrozumieć gdy ktoś tego nie poczuł
gdy ktoś o tym nie wie...




                                                                                                    modlitwa...  

Każdego dnia...



Każdego dnia ukrywam swoją wielką samotność i wielki strach
jestem niczym gasnąca gwiazda pośród miliona innych niosących blask...
Nie potrzebuję więcej czasu nie chcę dalej być tym kim jestem
kiedy pada deszcz wtedy ja w duszy płacze też bo nie potrafię
wymazać tego co się zdarzyło co było jak wtedy było miło...



Każdego dnia ból przepłnia serce nie myslę o niczym innym tylko o tobie...
Chcę czuć Cię jeszcze raz tylko powiedz mi jak podarować wszystk Ci mam...

To krótka historia która się zdarzyła, która stała się
czym wyjątkowym wspomnienie którego nie potrafię wymazać
które nie chce odejść dlaczego wtedy nie powiedziałem
kilka słów prostych z serca, życie mnie zmienić chce.



Dziś słyszałem słowika śpiew ale cóż co to był za śpiew
kiedy Ciebie nie ma tu obok mnie
widziałem w moim śnie
tam spotkałem prawdziwa Cię
dotknąć chciałem lecz nie mogłem
Kiedy podchodzięłm Ty znikałaś
Zgubiłem się w rzeczywistości nie potrafiłem
decydować nie chciałem nie miałem odwagi...

Dlaczego nie mogłem powiedzieć tych kilka ostatnich słów
dlaczego nie mogłem zatrzymać Cię nie chciałem wtedy nie wiedziałem
nie potrafiłem teraz czuję tak nie potrafiąc bez Ciebie żyć.



Dziś wiem zrobie wszystko dla Ciebie
jesteś daleko nigdy się nie spotkamy słoneczko zgasło
juz dla mnie na tym bezchmurnym niebie...
Bukiet czerwonych róż czeka na Ciebie płatki śliczne delikatne
lecz ich niedostałaś nie wiedziałaś nie myslałaś
więdnące spadające płaczące gnijące niczyje...