czwartek, 23 kwietnia 2009

Rozmowa z Bogiem



Stoję przed Bogiem modląc się 
Dobry Boże wysłuchaj mnie 
Kilka słów, krótkich zdań.
Boże pragnę byś chwycił mnie za rękę
Pokazał mi prawdziwą drogę 
przeprowadził przez ciemny las.

Modlitwa moją szczerą rozmową
Sumienie słyszę jego szept,
wtedy czuję winę za popełnione grzechy.
Krzyż który dźwigam staję się leciutki
Każdy koralik różańca mówi mi
módl się i wstawaj, dalej idź...

Modlitwa dzięki niej potrafię jakoś żyć
czasem modląc się przez czyste łzy
czasem z radości i woli wdzięczności.

Modlitwa ona daje mi nadzieje
kiedy są takie dni jak ten
gdzie upadam na kolana
i nie chce mi się tutaj być
wtedy klękam i modlę się 
By dobry Bóg wysłuchał mnie. 


niedziela, 12 kwietnia 2009

...Utopiony wspomnieniami ....

Nigdy nie pisałem długich tekstów, dziś jest wyjątkowy dzień mój dzień zastanowienia, refleksji nad moim życiem chwilami słabości, miłości która mnie spotkała o czasie w którym spełniały się moje marzenia, słowa które tutaj przeczytajcie potraktujcie jako lekcję pokory, szacunku dla ludzi którzy wnieśli w wasze i moje życie coś nowego ślicznego, nakreślili pewną drogę.Człowiek uczy się na błędach wiem coś o tym i o tym też tu napiszę. Teraz częściej będą takie refleksje, ponieważ może komuś pomogą, pokażą co w życiu jest najważniejsze proszę o wszelkie spostrzeżenia, własne zdanie i krytykę jeśli widzicie to inaczej niż ja. Pozdrawiam serdecznie Kamil M.

Rozprawa na temat miłości.

Kocham jak to łatwo powiedzieć, szaleję za Tobą jesteś kimś wyjątkowym, życie z tobą jest bajką takie myśli są na początku związku kiedy patrzy się na drugiego człowieka przez pryzmat miłości, wraz z lecącym czasem wszystko zaczyna dojrzewać jak polny kwiatek, paczek czerwonej róży, dni bez siebie to męczarnia splecione dłonie, wspólne rozmowy, spojrzenia wzrok, wieczory w objęciach kwitnąca miłość. Mija czas lata lecą człowiek zapomina kto jest najważniejszy w naszym życiu, tworzą się problemy malutkie i duże pierwsze kłótnie nerwy, ciche dni...

Potem wszystko wraca do normalności jednak za jakiś czas tworzy się to samo. Wina - człowiek na początku uważa że zawiniła druga strona to jej to jego wina następuje walka na siłę swoich zdań i uległości partnera/erki ludzie czasem się docierają przez takie sytuacje lecz czasem kiedy taki system się powtarza a czas cichych dni wydłuża sie niesamowicie postawiają - jedna czy druga strona zakończyć swoją znajomość. Często jest tak że druga strona nie jest w stanie zrozumieć jak bolą słowa osoby którą się kocha bo nie wierzę że można się odkochać jednego dnia mówiąc takie stwierdzenie. Osobę, którą kocha się naprawdę mocno gdzie nie wyobraża się następnego poranka bez tej drugiej strony, słów radości złączonych rąk gestów pocałunków. Dla niej rozstanie to męka widzę filmiki które są tworzone na portalu you tube o zranionej miłości w nich widać ludzi którzy tak naprawdę mocno kochali nie potrafią zapomnieć ich życie pękło jak bańka mydlana. Wszystko wokół może nie istnieć psychologowie powiedzą „ będzie dobrze” tak może i będzie ale jaki czas musi upłynąć by tak było aby wszystkie rany się zagoiły bo komuś ponownie zaufać, czasem jest tak że popełnia się samobójstwo nie dziwie się w cale że tak się dzieje naprawdę jestem przeciwny zamachom na własne życie ale ten ktoś woli zginąć bo w momencie gdzie kończy się miłość kończy się jego świat. Miłość potrafi być pięknem nie nieskazitelnym a może się okazać żyletką w rękach 20 letniej dziewczyny czy chłopaka.
Główną winą niszczenia swoich związków jest prócz zdrady brak szacunku brak otwarcia, brak szczerej rozmowy, zapominamy kto jest najważniejszy z kim chcemy ułożyć sobie życie na naszej drodze tworzy się milion innych ważniejszych rzeczy, tworzymy barierę na uczucia które mamy, zastanawiam się teraz, jeśli nie teraz to kiedy okaże uczucia a gdyby jutrzejszy dzień nie nastał a ja nie powiedziałem kocham nie spojrzałem w oczy i nie wyrzekłem kilku słów dziękuję że jesteś, wszystko to człowiek uświadamia sobie gdy drugiej strony juz nie ma a kochał. Teraz przekonując się, że nie ma nic ważniejszego, pragnął by cofnąć czas lecz nie ma takiej możliwości może i dobrze, a może i nie.
Stracić kogoś kto był całym światem kogoś kogo naprawdę się kochało nie potrafię znaleźć porównania, gdzie w jednej chwili wali się wszystko marzenia ciepło rodzinne bo także tyczy się rodzin. To straszne często przez brak rozmowy tego co się czuje czego pragnie. Nie mam ogromnego doświadczenia w życiu mam 23 lata lecz widzę kiedy się docenia a kiedy płacze w koncie patrząc na fotografie pamiątki, po kimś kogo nie ma obok - straszne wiem! Tak właśnie jest. Dlatego też trzeba nauczyć się doceniać ludzi, kochać ich najmocniej na świecie gdy są obok gdy dzielą nasze problemy, pocieszają, wystarczy ich wzrok, można sobie przez chwilę wyobrazić brak swojego chłopaka swojej narzeczonej, żony, męża pomyśleć że jutro ich może nie być. I wtedy czy wtedy nie spojrzy się na najbliższych inaczej??? Pamiętajmy że potrzebujemy bliskości, wsparcia i prawdziwej miłości lecz by od kogoś to wszystko otrzymać sami też musimy dawać.
Jest taki cudowny cytat "Kochajmy ludzi bo tak szybko odchodzą"te słowa są potęga prawdą samą w sobie tyczą się oczywiście większych kręgów ja tylko poruszam dziś miłość.
Miłość potrafi uzdrowić potrafi i zabić, jest lekarstwem a może być przekleństwem. Czasem trzeba usiąść i podjąć chwilę refleksji zauważyć innych tylko zrobić to zanim będzie za późno, bo potem przychodzi czas rozmyślania ale co to da na dobrą sprawę jak w śród nas nie ma tego kogo tak kochaliśmy.  Pamiętajmy o tym wszystkim co nas spotkało lecz nie mogło się udać nie mogło trwać ponieważ to nasze życie nasza miłość, piękne chwile których nie można zapomnieć.

piątek, 10 kwietnia 2009

Mazowiecka Krajna


Słyszę słowika, brzozy cos szemrzą
słowik śpiewa dęby szumią
lipy szaleją, wiatr chmury popędza
słoneczko wygląda, jaskółka kapie brzuszek
żabka rechocze, trzcina szumi.

Biegnę ile sił rozkładam swoje ręce
wiatr szarpie włosy, na nogach jestem całkiem bosy
trawy wilgotne takie zielone
kuropatwy wystraszone uciekają pospiesznie  
jestem ptakiem, kwitnącym makiem
płynącym zapachem, szalonym wiatrem.
Kocham to wszystko tego powolnego ślimaka
te wysokie drzewa, pola i łąki
czuję się wtedy naprawdę wolny.

Wolny unoszę się ponad wszystkim
zapominam że jestem człowiekiem
to wszystko jest takie naprawdę piękne!
Nie czuję się niepotrzebnym kamieniem
wśród Mazowieckich nizin
tutaj żyję w najpiękniejszej 
dla mnie krajnie.

Skrzypce, gitara, wiolonczela...

Dźwięki skrzypiec, gitara wiolonczela,
kłócą się okropnie, która śpiewa najpiękniej?
Wysoko nisko delikatnie i grzmiąco.
Muzyka płynie, pobudza zmysły
skrzypce zaczynają,
gitara przygrywa ,
wiolonczela tańczy.
Wszystkie dźwięki roznosi wiosenny wiatr,
hen hen daleko ponad krajne zieloną.

Skrzypce są piękne,
 gitara delikatna,
 wiolonczela zmysłowa.
Nuty oplatają ciało, aniołowie słuchają
serce w radości, wyleciały smutki i złości.
Gitara to nadzieja,
skrzypce miłość,
wiolonczela szczęście.
Wspinam sie po drabinie dźwięku uniesienia
zapominam o całym zgiełku!
Tym chaosie, bezsensem dźwięków
Kocham skrzypce !
kocham gitarę !
kocham wiolonczele!
Nuteczki i nuty śliczne cudeńka!
Popadam w zachwyt nad ich rzeką
niech żyją skrzypce!!! 
niech żyje gitara!!!
niech żyje wiolonczela!!! 
w swoim krzyku nie ustają
bo moje uszy je kochają!

sobota, 4 kwietnia 2009

Usłane wspomnieniem



Wyrzekłem kilka zapomnianych słów
wiele przebytych dróg, samotnych myśli
dni w pełnym mroku, nocy pełnych wspomnień
właśnie teraz wraca cała ta historia.
Bóg widział wtedy mnie tamtego lata
jak szedłem bezdrożem, wśród szumiącego lasu
dziś wyrzekłem kilka kamiennych słów
twardych i głębokich, tkwiących i krzyczących
tłumione, zakopane, przypieczętowane ogromnym strachem.

Wiele razy ogarniał mnie mrok
łzy płynęły, widać to wszystko co stracone
słowa milkły, wzrok opadał jak mgła
mijałem kamienie a on mówiły
drewniany krzyż on dał siłę by dalej iść.

Biegnę wśród tamtych dni
piaszczystą droga, wśród nocnego zmierzchu
powiewu zimnego powietrza
i tego jej uśmiechu
Szumiąca woda, kamienista droga
topole, olszyny, brzozy one widziały
rechoty żab, Świetlików moc
nakreśliła nadchodzącą noc.

Powiedziałem dziś myśli zagubione z przed lat
Szepnę cichutko przepraszam
spadnie kolejny wielki głaz
zrzucę go ze swoich bark.
Proszę kiedyś wybacz mi...

piątek, 3 kwietnia 2009

Z nią na łące...


Jesteś moim małym białym obłokiem
ja gwiazdką na niebie świecić chcę dla Ciebie.
Jesteś delikatnym dmuchawcem
ja powietrzem niosę Cię ponad ziemię.
Położymy się na zielonej trawie
czas choć na sekundę stanie.
Wiatr umilknie na chwilę
ptak zaśpiewa wesołą nowinę.
zbiorę z łąki najpiękniejsze kwiaty
uplotę wianek, z zapachu czerwonego maku.


Będę twoim czasem, będę twoim światem
serce moje Ciebie właśnie woła,
pozwól by moja dusza nie była samotna.
Choć zatańczę z Tobą naszego deszczowego walca
świerszcz juz nam nuci, motyle trzepoczą do taktu.
Choć niech wiruje twoja wiosenna sukienka
dłonie niosą wesołe skowronki
nogi z porannej rosy,
we włosach błyszczą złote kłosy,
Ty całym światem, mą wiosną i mym latem.


środa, 1 kwietnia 2009

Mamo...



To co dał nam świat - zabrał nam zły los

Czym ze staje się moje życie bez Ciebie mamo
odeszłaś zostawiając mnie pośród ludzi.
Ty dałaś mi miłość, radość, karmiłaś ciepłem.
tuliłaś mnie w ramionach podnosząc gdy upadłem.
Kiedy zraniłem się opatrzyłaś ranę ocierając moje łzy.
Byłaś mym niebem, w Tobie była kopalnia uśmiechu
w Tobie istniał mój cały świat, od Ciebie słyszałem kocham cię.

Moje dobre chwile kończą się, moja mamusiu!
Wychowałaś mnie dając wszystko.
Pokazałaś na czym polega świat
Nauczyłaś mnie modlić się
a teraz niespodziewanie Bóg zabrał mi Ciebie.

Mamo tak bardzo chcę Cię pocałować
Mamo tak bardzo chcę... - Cię przytulić
Mamo tak bardzo chcę usłyszeć twój głos!
Proszę złap mnie za rękę,
proszę powiedz choć jedno słowo!!!

Oddam wszystko co mam,
zrobię co nie możliwe
Boże pozwól mi usłyszeć Ją.
Mamo tak bardzo kocham Cię.


niedziela, 29 marca 2009

Lęk


Kilka słów na temat obrazka zamieszczonego do wiersza lęk.
Chcę podziękować autorce Dorianie Turkusowicz
za dzieło stworzone do mojego wiersza, dziękuję za
podjęty trud, pomysł i wykonanie.
Czasem obraz więcej jest w stanie powiedzieć niż słowa, 
a ich powiązanie daje podwójne oddziaływanie.
Dziękuję.
Autorka nie wyraża zgody na kopiowanie
i powielenia obrazu zgodnie z Polskim prawem autorskim.
Zastrzega sobie prawo do zmian, i całego dzieła.


Najciemniejsza noc, krwawy księżyc.
Przeszywający chłód, koszmar zimowego wiatru.
Szeleszczące liście, powolne z tyłu kroki.
Wyciągnięte, zniszczone ręce,
paznokcie złamane, palce wykrzywione,
nadgarstki krwią splamione.
Przyspieszone kroki!
Czuję na szyj ręce zarzucone…

Cichy szept, śmiertelny grzech
skrada się podstępny lęk.
To on rwie resztki spokoju,
w oczach błyszczy trwoga.

Zamknięte obawy uwalniają się,
skrywane groźby i tłumiony strach.
Diabelskie chwile, jest ich aż tyle.
Lęk gasi płomień jedynej woskowej świecy,
naciąga na oczy czarną przepaskę.
Ciemność, zło i przepaść.
Krępuje ciało, przygniata oddech,
serce bije jak oszalałe! 
Wskazówki zegarka stają…
Życie pęka jak bańka mydlana.

sobota, 28 marca 2009

Życie nabiera sensu


Jak świetnie tu żyć,
jak śnić i budzić się każdego dnia.
Niebo pełne migocących gwiazd.
Słońce na niebie patrzę na Ciebie.
Wszystko co mam zostawił bym by 
biec przez uliczny zgiełk
nie patrząc pod nogi 
chwycić w ramiona tylko Cię.

W każdej chwili mej widzę Cię
sekundy i minuty cały ten czas kochać chcę.
Promieniem radości, ciepłych słów bliskości,
bez wypominania i ogromu złości.
Świat mój zmienił się przeklinam smutne dni,
otwieram rano oczy czuję się niebiańsko lekko.

Na krawędzi


Stojąc na zboczu kamienistej góry
wiatr rozgarniał małe kamyczki i piasek
stojąc na krawędzi patrzyłem na swoje całe życie
przeglądając strony kolorowe obrazki i szare strony 
miedzy nimi były białe kartki, puste linijki 
kilka kartek było szorstkich
kilka delikatnych jak niebo.
W połowie książki była mała zakładka
włożona miedzy strony miłości i zakochania.
Lecz patrząc dalej widać podkreślone 
zdania bezbarwnymi plamkami
po prostu czystymi łzami.

Stojąc tak słuchając tego szumu
przed oczami przelatują piękne chwile.
Widać to co wymazałem ,
widać to co zapomniałem.
Lecz patrząc na to wszystko
nogi cofają się chcąc dalej iść
dalej poznawać cud nie przetartych dróg.

Przestroga



Patrz na niebo, na szumiące drzewa
delikatne mgły, zielone chodniki traw
ciesz się każdym dniem i chwilą pośród nich.
Słuchaj śpiewów ptaków, bo to ostatnie śpiewy
patrz na zielone drzewa bo one jeszcze żyją.
oddychaj głęboko trucizną, pij wodę skażoną
jedz chemiczne rośliny, wąchaj sztuczne kwiaty.
Módl się istoto grzeszna byś nie zaginęła w tym popiele.

Wiatr przyniesie śmierć, drzewa umierając zabiorą tlen
swoim dzieciom pokaże zimę na malowniczym obrazku.
Wyschną jezior, rzeki wijącym się wężem,
oplotą nasze szyje, pragnąc kropli wody
upadniemy na wyschnięte nogi, prosząc Boga
o szanse by zacząć wszystko od nowa.


Samotność



Samotność Boże jak ona boli
rozrywa mnie cierpienie
wyniszcza jak śmiertelna choroba.
łzy mi spadają każdego dnia
bo straciłem osobę bez której nie umiem żyć.
Od rana ubrany jestem wspomnieniami
nocą przenoszę się w inny świat.

Spotykam ją lecz ona stoi daleko od mnie
próbuję podejść, złapać jej dłoń
wtedy mój sen kończy się.
Wtedy już nie zasypiam
wtedy o niej myślę bez przerwy.

Mówią, czasem szepczą 
ze wszystko ustąpi
czas wyleczy rany, wymaże wspomnienia.
To co mówią jest nie prawdą
Ci co szepczą kłamią.
Miłości ponad wszystkim nie można zapomnieć
Osoby, która była niebem na ziemi
domem dla serca, ona nigdy nie odejdzie.


poniedziałek, 16 marca 2009

Definicja kobiety :)



Skomplikowany labirynt, Minotaura
totolotek nastroju, gorąca i chłodu,
ziarenko piasku, kropelka wody
iskierka nadziei, ogrom zaufania.
małe kamyczki z łez, szał radości,

świeżość wiosennego powietrza,
grzmot z czarnego nieba 
huragan, i gorące słońce.
Delikatność płatków róży
piękno nie opisane
słowa ślicznej piosenki
szelest jesiennych liści.


determinacja i psychiczna siła.
przebiegłość lisa, duma pawia
drapieżca i ofiara
encyklopedyczna definicja nie określona
istota, bóstwo, piękno...
Kobieta!

Wycinek świata


Płynę przez góry wysokie jeziora głębokie
wody błękitne nocne niebo srebrzyste
nad drzewami polami zielonymi
łąkami kwiecistymi, bagnami grząskimi.

Podróżuję leząc na kocu z sierpniowych zbóż
trzymając w dłonie ze złota kłos
ziarna urodzajne duże, dojrzałe,
złoty kolor mieni się w oczach 
poruszane kłosy delikatnym powiewem
jeszcze ciepłego wiatru.

Na polach toczą się swawolnie 
pajęczyny, 
widać klekoty stojące na jednej nodze.
Żurawie krzyczące, bardzo głośne
wróbel bierze kąpiel w sadzawce
kaczki w pływające rzęsie.
 rechot bagiennej żaby,
z oddali pukanie pracowitego dzięcioła,
krajobraz małego jeziora
zielonego zagajnika 
mojej osady.

Ten obraz jest cudowny
ten kawałek ziemi jest całym moim światem
wycinek opisany słowami
a w sercu jest wielka miłość
do tego kawałka mojego świata.

czy to miłość? czy zakochanie?



Opowiedz mi opowiedz mi 
kim Ty tak naprawdę jesteś?
Powiedz mi też czym serce twoje oplecione
czy miłością? czy zazdrością? 
czy dobrocią? czy potężną złością?
Powiedz mi powiedz 
o swoim świecie, o wakacyjnym bilecie
na kres świata, i kogo szukasz tam?

Patrzysz na mnie tak łagodnie
trzymasz moją dłoń
powiedz mi powiedz
czy Ty kochasz mnie?
powiedz mi powiedz
czujesz coś do mnie?
powiedz mi powiedz
wyszeptaj to proszę!

Włosy poprawiasz, uśmiechasz krągła buzię
lecz nie mówisz nic łagodnie patrząc w oczy
powiedz mi powiedz
czy to miłość? czy zakochanie?


poniedziałek, 9 marca 2009

Kocham...


Kocham swoje wędrówki ulicą 
w zmierzchu czy pod płaszczem nocy
swoje myśli tajemnicze, skryte pragnienia
czasem żyję w marzeniach.
Słucham wiatru, patrzę w niebo
wtedy czuję samego Boga.
Układam swoje myśli, 
porządkuje wspomnienia przekładam strony zapisanych dni.

Kocham chodzić dróżką w pewnym lesie
wśród starych brzóz, drewnianego krzyża
On zawsze przypomina że jestem człowiekiem
który dźwiga swoje brzemię.

Kocham patrzeć na wiosenny świat 
klucze wracających ptaków 
krzyczących z daleka, 
czuję sie jakby od nowa rodził się przy mnie świat.
Kocham letni czas upalne słońce,
chłód deszczu, świeżość powietrza
po burzowym czasie.

Kocham jesień wtedy wiatr różne słowa 
niesie hulając rozbrykany po niebie.
Pędzi chmury ociężałe,  
słońce już bardziej zachowane, liście zabarwione
tysiącem kolorów, człowiek grabiący ogród
z dywanu szelestu, dzień co raz krótszy
zwiastuje przyjście zimowego snu.


niedziela, 8 marca 2009

Pamietaj nie zapomnij



Pamiętaj nie zapomnij
o drugim człowieku
o istocie wiary i czystości ducha!
Pamiętaj nie zapomnij
czym że jest miłość, 
czym jest głębia uczucia!
Pamiętaj nie zapomnij
oczu blasku
swojej miłości!
Pamiętaj nie zapomnij
 kim jest twoja  
rodzina dla Ciebie.
Pamiętaj nie zapomnij
gdy będziesz sam cierpiał, 
a łzy popłyną nie poddawaj się.
Pamiętaj nie zapomnij
że jesteś człowiekiem i wszystko co robisz,
 robisz dla człowieka.
Pamiętaj nie zapomnij
 o wyciągniętych dłoniach
 potrzebujących cię.
Pamiętaj nie zapomnij
o płynącym czasie 
i przelatującym przez palce życiu.
Pamiętaj nie zapomnij
o osobach który już odeszły od nas,
 idź i postaw znicz.
Pamiętaj nie zapomnij
aby o nas ktoś pamiętał nie zapomniał!


Życiowy rejs



Wypływam w swój życiowy rejs,
będę tam gdzieś daleko za horyzontem.
Podziwiając zachody słońca 
wzburzone fale wielki sztorm.
Na ustach smak słonej wody
szum pieśni z daleka będzie dochodził
a gdzie śpiew syren marynarzy wodzi.

Żegnam ojczysty ląd odchodząc
na mój nowy dom.
Biorę ze sobą wszystko co mam.
Plecak a w nim całe życie.
przebyte dni, wszystkie wspomnienia,
trochę złotych myśli.
Fotografie bym nie był tam całkiem sam.

Będę pływał swoje wszystkie dni
choć będzie strasznie w szkwalnym wietrze.
Choć będą płynąć czasem łzy,
ręce zdarte od lin wyrwanych żagli.
Stojąc na drewnianym pokładzie 
lunetą będę wypatrywał mój życiowy ląd.


wtorek, 24 lutego 2009

Krzyk miłości...



Krzyk w miłość, która odeszła nie urodzi miłości
zbite talerze, rozrzucone książki,
stłuczone ramki, porwane zdjęcia.
Walenie pięścią w mór, krople rozmazanych łez
dłonie pocięte wybitą szybą 
serce rozsypane jak puzzle porozwalane 
tam troszkę, tu troszkę
przez odkurzacz wciągnięte przez okno wyrzucone
gwoździem do drzewa przybite.

Oczy tęskniące, łzy płynące, 
myśli wątpiące, nadzieja zabita,
krzyk samej duszy wołanie nie ustane.
Samotny wieczór, samotny kubek herbaty
na reku pamiątka tykający zegarek
noc bez snu, noc bez zmrożonych oczu.
Święcąca się lampka malutka,
cisza kawałek kartki i pióra
w tej ciszy wtedy słychać nawet spadające łzy.

Krzyk, złość ogromne cierpienie
nie narodzi tego co stracone 
nie powie mi kocham Cię 
nie dotknie mojej dłoni
nie da snu w ramionach.


Dusza w ciele bez serca...



Dziś już jestem jakby bez ręki,
pogrążony w lęku i uśpionej samotności,
nie czuję swoich oczu niebieskich
nie widzę barw.
Wszystko nabrało tylko jednego koloru
szarości z odcieniem ciemności.

Duszę mam oplecioną bandażem smutku
ona pragnie się wydostać z kruchego ciała.
Lecz jeszcze nie jest ten czas i ten dzień.
Świat szarości, określony aurą samotności
wyobraźnia pozostała wspomnieniami malowana.

Moja dusza ma kajdany z zardzewiałego metalu
jest uwięziona w kruchym, wątłym ciele.
Ona pragnie być już wolna wrócić do swojego Ojca
jednak to jeszcze nie ta chwila.
Ciała nic już nie trzyma na tej planecie
cele jego rozniósł po polach wiatr
deszczowa woda zmyła marzenia
a serce stało się kamykiem rozbitym na pył.