czwartek, 11 listopada 2010

Pokolenie




Kochać drugiego człowieka
dokąd rozum sięga, do kąt serce bije,
kochać drugiego bliźniego to widzieć kogoś bliskiego.
Podać dłoń upadłem,
otrzeć łzy płynące czasem płaczącemu
wzbogacić swojego ducha
wykazując za grzech jak silna w nas skrucha.
Szepnij czasem komuś do ucha
słów bukiet róż kilka
niech nienawiść miedzy nami znika.

Ten świat, ten za drzwiami domu obraz
niech zmienia się od nas,
niech popłyną łzy z miłości,
westchnienia z bliskości,
zakopmy między nami podłości.

Pokolenie które widziało śmierć Jana Pawła,
zjednoczone w bólu Smoleńskim,
niech spróbuje zło przezwyciężyć.
Każdy dzień niech będzie świadectwem
naszej ciągle rosnącej moralności
i wielkiej za czyny odpowiedzialności.

niedziela, 7 listopada 2010

Wieczorny wiersz


Moje miłości, duszo czysta
rzucona w moje ramiona
czarne i potężne myśli czeluści.
Z nieba dar,
może przypadek
ze szkolnych ławek
a może taka wola, - mi dane?! taka życia osłoda!
******************
Weszłaś w moje życie, oknem nadziei
wtedy jeszcze nie wiedziałem że marzenie się spełni.

Wiosna trawy zielni, lato ogród rozpromieni
jesień liście zamiecie, czasem z nieba zapłacze,
zimą puchem przykryje, lecz dalej miłość we mnie żyje.
******************
Zakończyć ten wiersz już muszę
bo za sekund kilka w drogę ruszę
do ramion ciepłych, może pocałunek
zobaczę pewnie się skuszę.
Do ukochanej mej osoby
gdzie Bóg mi ją dał dla ziemskiego życia osłody.


sobota, 30 października 2010

Dzisiejszej nocy


Dzisiejszej nocy mówię Ci
kocham Cię
Ty to jednak chyba wiesz?!
Nie zamyślaj się, przestań tak dziwnie gapić się,
wstawaj do tańca miłości nocnej bliskości.
Raz, dwa, świat poszedł już spać
a my i nasze życie rozpoczyna się.
Ściągaj sukienkę, zrzucaj kolorową bluzeczkę
rozpuść włosy, krzycz z rozkoszy.
Zobacz, spójrz w moje oczy
Słuchaj mojego serca bijącego dla Ciebie.
Schowaj się pod puchową kołdrę,
czekaj tam na mnie, i nasz muzyczny takt
dziś tej nocy radości nam nie brak.
Kieliszki grzechoczą, wino czerwone
róże pachnące, dłonie splecione.
Pocałunkiem dotykam Cię
Całuję twoją dłoń
a ta woń, miłosny czar
niech trawa a co mi tam!
Na zawsze niech trwa :)

Wiara ziarnem tej ziemi


Myśli płynące, tak pięknie szybujące,
marzenia schowane gdzieś w głębi naszych serc
nadzieja zrodzona, trzymana rękoma
wiara ziarnem ziemskiego stworzenia.

Spełniły się upragnione marzenia,
Wiara tańczy z roześmianą nadzieją.
Myśli wszelkie wierzenia
stały się początkiem ludzkiego nowego istnienia.

Wierzyłem, marzyłem nadzieją się okryłem
bardzo chciałem, tak mocno kochałem
co dziennie tęskniłem, komuś zazdrościłem.
Dziś sam otrzymałem największy dar miłości
niesamowicie się zmieniłem,
kiedyś kimś innym byłem.
A dziś już to wszystko pozostawiam w tyle.
Dziś w dłoniach trzymam nowe życie.
Bo wiara jest ziarnem tej ziemi.

czwartek, 14 października 2010

Kiedy przyjdzie po mnie śmierć




Kiedy przyjdzie do mnie śmierć,
zapyta się głupio czy gotów żen,
Ja uśmiechnę się i odpowiem
tak czemu nie.
Pożegnam się z rodziną mą
łzy popłyną bo oni tacy kochani są.
Ostatnim spojrzeniem popatrzę na nich
i gdzieś odejdę już na zawsze.

środa, 13 października 2010

Złudzenia

Jakie farby wybrać by namalować smutek,
czerń będzie nie odpowiednia,
a niepewność ma być szara?
Biały w czystości schludny
czym że jest, sam w sobie nicością.
Zielony czy on nadzieją przepełniony?
Żółty ciepły nie potrafi ukazać radości,
Czerwień jak krew, jak bicie serca jak śmierć.
Niebieski zimny, chłodny jak potęga ludzkich serc.
Ten świat nie ma barw,
to tylko są złudzenia...

Cząstki człowieka


Rozbity na tysiące atomów
krążę po orbitach zmartwienia
moja trajektoria donikąd
uwięziona w czarnej dziurze bezmiaru.
Czas nie istnieje, zatrzymał się,
uśpione myśli, w zwątpieniu pogrążone
Bezdech troski, zakręconej w oku łzy
za rozpadłym światem z czarno białego zdjęcia.

Przestrzeń, atmosfera samotności,
księżycowy blask, czarny płaszcz nocy
gwiazdy, karły i mgławice
mleczna droga po której stąpam.

Nie wszystko jest snem czasem jawa staje się snem
budzik dzwoni tonem krzyku
oczy otwarte widzą świat
świat ze snu który trwa...

piątek, 1 października 2010

Nasielsk



Moje miasto kiedy śpi, cichym szeptem przechadzam się,
Szkolne mury, nakreśliły od dzieciństwa życiowe mądrości.
bunt trzy razy nie, nie, nie - dorastanie.
Pierwsza miłość, wielkie zauroczenie, w moim małym mieście.
Nasielsk początek maratonu życiowych decyzji,
Jedna scena, jedno kino, jedna rodzina,
Przechodzień szepcze witam, dzień dobry
dusze wielu dobrych ludzi tu mają swój dom..
Bobrowe rodziny znalazły tu dom,
Żórawie krzyczą, rankiem budzi melodia Kościelnych murów.
Tu spotkasz gołębiowych wielbicieli,
zapalonych wędkarzy, wyrafinowanych myśliwych.
Lasy, rzeki miejsca wśród których przemijamy
czasem, tak mało doceniamy mając świat na wyciągnięcie ręki.
Nadzieja jest w tym moim małym mieście
lecz, wystarczy odkryć, ze można żyć inaczej.
Zmieniając od siebie świat.

Dla Ciebie


Dotykam czasami kwiat, malowany mak
Jak wiatr poruszam płatki roznosząc cudowną woń.
Piękny blask, wśród nocnych gwiazd.
Medaliku na twojej szyi,
obserwuje Cię każdej nocy jak śpisz.
Rankiem krzątanina kuchennego hałasu
budzi cały mój świat.
Jestem pełen nadziei
bo mam cel dla Ciebie chcę żyć.

Tyle barw mój czas


Przed siebie wyjść odwrócić czas zakochać nas
zagubić się w namiętności ramion swych
każda sekunda bicia serc, kochać się.

Cały świat, ludzkie problemy pozostawić hen
zaczerpnąć łyk gorących wieczorem ust,
pachnącej skóry ukochanego anioła.

Przez jedną magiczną chwile
zapomina się dokoła świat
pocałunków grad,
zakochać się

Ten świat, potrafi malować barwy uśmiechu
ludzkie życie, niespodzianka świąteczną
opakowanie szare, z wielką kokardą
a w środku, zakochanie
pożądanie, jedność w dwojgu.

sobota, 25 września 2010

Życie


Życie to ciągła walka
walczy dobro ze złem
przeciwności i przykrości.
schody czasem gdzie krok nie wystarczy
Słabości człowiecze
grzechy przyćmiewające poranne słońce.
Cierpienia i wojny
zabite dzieci, splamione dłonie.

ale także,

W modlitwie wspólnie pogrążane dłonie
cisza i harmonia wieczornego spokoju
przed snem ostatnie dobranoc
ostatni pocałunek
dziecku bajka.

Życie, jest walką człowieka
walką o swoją wiarę
o swoją nadzieję
o swoją miłość.

Znicz płonie


Podniosłem dziś człowieka płaczącego
coś krzyczącego niezrozumiale.
Łzy rzeźbiły jego pomarszczoną twarz
jego dłonie leżały bezwładnie
na kamiennej drodze.
Na marynarce wisiała czarna wstęga
a obok mała zgnieciona karteczka
pod nogami w torebce
błąkała się plastikowa świeczka.
Inni przechodząc szemrali.

Gdy wstawał karteczka upadła
na chwilę płacz jego przycichł.
Po czym schylając się podniósł
czarno - białą fotografie
a płacz jego wzniósł się do nieba.

Idąc już pod rękę, ku cmentarnej mogile
ściskając starą fotografię
zdzierając szarą czapkę
przy grobie usiadł
paląc ten jedyny znicz...

czwartek, 9 września 2010

Uciekam w niebyt

Przenoszę się na skrzydłach motyla
do krainy dalekiego niemyślenia
odlatuję, idę tam wędruję
Uciekam od monotonicznego dźwięku
codziennego narzekania ludzkiego wzdychania.


Oderwany od rzeczywistości,
przeniesiony, zapominam o tym życiu za oknem
o tych wszystkich kamiennych twarzach
posągach z brązu, wezwanych na rozkazy.
Systemowe nawyki, manipulacja innych.

Odizolowany choć na chwilę zbieram pogubione myśli
słucham dźwięków ukochanych
wypędzam resztki świata za okna
dziś zegarek bije minuty medytacji.
Odprężenie przychodzi po - wo - li,
zapraszam ciągnę za rękę ciepłe wspomnienia
wakacyjne zamyślenia, namiętne noce.

Chwileczka oddechu, a może niemyślenia
garsteczka wspomnień, dźwięki muzyki
tupanie w takt, cichutkie słów szeptanie
po za tym nic, po za tym nie ma nic.

Nie wiem może komuś się przypodoba :)
fajna pioseneczka relaksacyjna
http://www.youtube.com/watch?v=Coh30LUpe6U&feature=related
Po za tym spotkała mnie dziś nie lada niespodzianka i jestem bardzo zaskoczony i można powiedzieć iż tryskam pozytywną energią...

sobota, 14 sierpnia 2010

Dla Niej późnym wieczorem...



Tak cudownie czuć Ją obok,
gdy siedzi zamyślona, rozkojarzona.
Trzyma moją dłoń, głaszcząc ją,
zerka w moje oczy nic nie mówi.
Wtedy czuję jej serce przemawia.
Uśmiecha się, delikatnie odsłaniając zęby
przegarnia włosy, głowę schyloną wznosi
czasem głęboki złapie oddech, czasem kichnie,
niby zwykłe życie jednak dla mnie Ona znaczy wszystko.

Wspólne zakupy, wspólne radości, wspólne marzenia
idąc chodnikiem pośród szumu tłocznej Warszawy
mijając tysiące ludzi o minach odbicia lustrzanego
w zapchanym tramwaju, w stukocie pociągu
wieczorem o zmroku, widzę jej prawdziwe oblicze.

W samej rozmowie, logicznym myśleniu dojrzałym postrzeganiu
jak delikatny kwiat wonią wabi moje serce
leciutko czasem od tak po prostu przytulam się
nic wtedy nie mówię Ona tuli głowę
tak oderwani na kilka sekund szybujemy.

Nie boję się jutra, nie boję się lat
to wspólny czas i zrozumienie
wspólne myśli, czasem westchnienie.
Moje życie cieszy mnie,
nie lękam się, mam wielkie w niej oparcie
mam kogoś wyjątkowego mam swoją ukochaną osobę.
KCA :)


czwartek, 29 lipca 2010

Miłość


Miłość czym że jesteś bym mógł Cię prawdziwie pojąć.
Kryjesz się w świecie takim zupełnie innym,
meta fizycznym, odległym ku niebu, ku gwiazdom.
Miłość jesteś darem Bożym dla człowieczego żywotu.
W Tobie zapatrzeni wielcy artyści, dla Ciebie żyje wielu.
Podnosisz upadłych, dajesz płynące z radości łzy.
Miłość Ciebie tworzą splecione dłonie,
przytulone obok siebie skronie,
biją serca przez całe życie w tym samym tonie.
Miłość jesteś w pocałunku, w przytuleniu
w wieczornej kolacji, w miłosnym zamyśleniu.
W tęsknocie potęgujesz swą siłę,
twoje oczy wpatrzone w ukochaną osobę.
Miłość ty potrafisz wybaczyć najcięższe grzechy,
leczysz rany, potrafisz ukołysać do snu melodią radości.
Jesteś ogniwem łańcucha dwojga serc.
Płonącym ogniskiem matki ziemi...

Kochani, w tych paru słowach starałem się przedstawić wielką siłę miłości.
Są ludzie którzy w nią nie wierzą. Jednak myślę że trzeba mieć nadzieję a uczucie
przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie naszego życia.

czwartek, 15 lipca 2010

Sama prawda

Ten świat skąpany we krwi,
oglądam każdego ranka
ludzi zamyślonych, nie określonych.
Obłuda, kłamstwo w zwierciadło duszy.
Podaje dłoń, ocieram spoconą skroń,
unoszę się ponad wszystko.

Dawniej opuszczałem swoją głowę,
płakałem gdy miałem w sercu nóż
strach zamykał mi wszystkie drzwi
myślałem nie potrafię to mam we krwi.

Teraz śmieje się w duszy z klaunów tego świata,
mam wielu przyjaciół,
traktuje ich jak własnego brata.
Głowa w górze, nigdy już nie pomyślę
o szarym na drzewie sznurze.
Strach, zostawiłem dawno już tam,
za horyzontem ciemnych barw.

Poznałem wielu ludzi, tych
których ten świat smuci,
poznałem i takich, którzy
wbiją nóż gdy odwracam się plecami,
im obce są zasady, miłosne uczucia,
puste kamienne posągi, przyodziane
w codzienne ubrania, wierzą
że są jakimś cudownym bóstwem.

wtorek, 13 lipca 2010

Zdrada


Zapłakany usiadł na swojej beznadziei,
zdrada, oplotła mu na szyi pętlę niedowierzania.
Zwykły chłopak, ulepiony z marzeń,
przepełniony był nadzieją,
zatapiał każdego dnia swój świat w drugim sercu.

Przyszedł dzień, którego On rozpadł się jak szkło.
Życie, kolejny krok był tylko pustym złudzeniem.
Kieliszek alkoholu kołysał do snu
kieliszek, zastąpił Tą , która
była poduszką do snu, i spełnieniem marzeń.

Jeden gest cichy szept, zdradziecki dźwięk
zabił cały jego świat, zabił co miał najpiękniejsze.
Kamienne buty, sztywne ręce,
puste serce, myśli zgubienia.
On żyje, lecz w sobie umarł.

Piętno grzechu popełnione,
zdradziecki gest, przytłacza Ją
lecz tu na ziemi, ona żyć będzie
a czy bramę Piotrową przekroczy
zależy od Niego i tego jak Jej wybaczy.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Rodzina


Miłość to potęga tego świata,
kochać to dotykać nieboskłonu,
duchowe więzi, nucenie porannej pieśni.
Cudem jest każdy dzień pośród przytulenia.
Tak szeroko uśmiecham się,
gdy wyciągasz do mnie swoją dłoń.
Całuję usta, które smakiem przypominają
malinowy raj, porzeczkowy gaj,
jabłkowy sad, pachnący maj.
Kochać drugiego człowieka
budząc się dla niego,
Uczucie nie opisane.

Ten świat jest cały mój
składa się z dwóch serc
z kilku marzeń, i głębokiej wiary.


Marzę o rodzinie, o dziecku który szepta tato,
o żonie roześmianej, szczęśliwej kobiecie
bogini ogniska mojego Olimpu.
Pragnę dać tak wiele,
Pragnę robić wszystko bym miał rodzinę.
Moją ostoję, moją jedyną przystań.
Gdzie witać mnie będzie poranny uśmiech,
rozrzucone zabawki, pocałunek i dotyk.

Upadnę i powstanę, dla ukochanych
oddam swoje życie, chcę tylko w podzięce
szczęście w oczach, ukochanych...


środa, 23 czerwca 2010

Ona


Chrupiąca jak wafelek kakaowy,
delikatna niebiańskie ptasie mleczko
wytworna jak cząsteczka czekolady.
Cichutka jak wieczorne szepty modlitwy
Pachnąca łąka kwiecista
czysta jak biel obłoków na niebie.
Mądra filozoficzne wywody,a zaraz uśmiech dla osłody.
Przy niej zmieniam swój świat,
idę nie bojąc się nadchodzących lat.
Mam w dłoni dłoń
przytulam jej skroń
czuję jej cudowną woń.
Mam serce w sercu,
myśl przy myśli
jej słowa w mojej mowie.
Jej szczęście jest moim szczęściem.

piątek, 4 czerwca 2010

Boży dar...


Choć do mnie byś, przytuliła głowę 
do mojej duszy, na sercu połóż dłoń.
Niech poczuję blisko twoją skroń,
muśnięcie ust, cudowny zapach piękną woń.
Siedzimy na długowiecznych kamieniach
opleceni marzeniami, wspominamy 
wydeptane drogi, tyle nadziei mamy.

Na łące leżąc, bez słów
patrząc w swoje dusze
odkrywając piękno duchowego bytu.
Bóg nasz Pan patrzy na nas
dając światełko nadziei
szumi obok las potrząsany przez podmuch
anielskich oddechów.
Boże mój, dziękuję Ci
za dar, kobiecych słów,
dogłębnych spojrzeń.
Darem jest szmer jej serduszka,
Skarbem dotyk pocieszenia
chwilą bezcenną jest jej miłość.