poniedziałek, 15 września 2014

Jesienny szept


Pośród lasów rozbrzmiewa śpiew wiatru lecącego z północnych stron
przechadzają się wróżki zielone po liściach dębu  kolorowego.
Słuchaj grzybiarzu, zachowaj ciszę gdy idziesz,
płoszysz zwierzynę czekającą na spokojny kojący wiatru śpiew.
Spójrz w niebo, głęboko jak byś widział tam swoją duszę
usiądź na kamieniu, który mijasz co kilka lat,
na twarzy masz tego ślad.

Idziesz z wiaderkiem życia, ścieżką, którą może niegdyś przechadzał się Pan.
Kiedy już zasiądziesz obok lasu tak starego, tak historycznego pokłoń się!
Tam w oddali groby tych co oddali życie byś Ty dziś przysiadł właśnie tam.

Ulatują tam modlitwy, tam nawet topole w ciszy 
wiatr przynosi ową pieśń.

K.

wtorek, 11 marca 2014

Historia życia

 


Opowiem Ci historię, pewnego czasu pośród kart poszczególnych lat
przy nutach Within Temptation nucę piosenki słów pełen grad
Nie poddaję się, idę pośród dróg miękki wsypuje mi do butów  piach
upadam każdego dnia, lecz wstaję i walczę choć wieje silny wiatr
czasem łamie żagle, pogrążając nas.
Biegnie ten czas wybory, szczególiki
momenty i chwile jest ich aż tyle
czasem delikatne jak motyle czasem ciężkie

jak obłoki snują się, opadają deszczem przygniecione
widzisz w lustrze czasem oczy zaszklone
szalonym smutkiem, przykrością - z bezsilności złością.
Nie widząc już sensu w oczach masz strach
łza spada gdzieś w samotni samego siebie
kolejny dzień, może wstanie inny czas
kawa smakuje inaczej, śniadanie smakuje inaczej

patrz przez okno marzeń zobacz tam siebie.

Nie wiem wielu rzeczy nie nazywam się mędrcem
lecz człowiekiem upadłym, zwykłym i szarym
zbudowanym z bibuły życia.

środa, 12 lutego 2014

Świat złudzeń



Siedzi sobie ona na skale a wiatr porywa jej włosy
patrzy na morze z wielkiej skały,
pośród rozbijających się fal białych
Trawy falują, ptaki tam wędrują
drzewa słońce w ramiona tulą
ona tak siedzi i wygląda. 

 Zaprzyjaźniona z tęsknotą,
wpatrzona w horyzont
zanikające słońce,
wołające zmierzch.
Gwiazda północy, ścieżka z gwiazd ułożona
tak to właśnie ona całkiem spokojna.
Patrzy wyglądając marynarza,
który zaginą, w otchłani wód.

On nocą przemarznięty usta spękane w dniu słonecznym
na morzu, w nocy skulony lecz zamyślony gdzieś ponad to oddalony.
Czuję ją, wiedząc że ona tam czeka,
gdzieś płynąc tuli w myślach jej ostatni obraz.

Ona pewnej nocy rzuciła się z niemocy
z klifu tęsknoty skacząc bo nie mogła żyć bez miłości.
Umierając z bezsilności w wielkim cierpieniu
wiedząc że ją spotka tam po drugiej stronie
kończąc ten wiersz właśnie o niej.

Na przywitanie

********

Wstajesz taka pachnąca, taka jeszcze śpiąca
tak cudownie delikatna, ramiona jak skrzydła anioła
moja powiedz mi jak to jest że kusić tak potrafisz
do chwil zapomnienia ach… nawet i bezdechu westchnienia.
Słychać cieniutkie stąpanie po panelach dreptanie
cienkimi nóżkami przerabianie zagubienie, nie zamyślenie
zaczepiasz mnie wzrokiem i szarpiesz uderzając mną
o ściany i sufit kwiatowym pyłem zasiewasz zwątpienie,
słyszę prysznic, potem suszarki zmęczenie, czesanie - malowanie
Co mi teraz powiesz stojąc w drzwiach w sukience z nocy
w bucikach ze snu, zaśpiewałaś mi już kołysankę.
Wiesz co bym zrobił dla tych chwil, a niech mnie
bijąc się w pierś powiedział bym wszystko!
Wstaję ale pocieszam się jutro będzie tak samo,
 szukam wrednego budzika
który jakoś tak dziś przycichł może to przez Ciebie
popatrzył i powiedział - nie przeszkadzam patrzą
na siebie jak anioły dwa gdzieś tam wysoko w niebie.


********

wtorek, 11 lutego 2014

Miłosne listy





Nie pamiętam już jak dawno temu to było zakochanie!
Jak smakują usta rozpalone jak węgle rozżarzone,
nie wiem jak wygląda zegar - odliczający tęsknotę,
milczeniem teraz jest złotem, nie potrafię sobie przypomnieć:

chwil bogatych w natchnienie ducha,
uniesienia w drżeniu dłoni kiedy szepty skroń przy skroni,
ciemna księżyca strona, tak wspomnienia - miłość
uderzona w tył głowy, przyćmiona.

Ten zapach, jak motyle skąpany szczęśliwy
obudzić się w jej ramionach z tą szczyptą czułości.
Ten dzień kiedy ta miłość budziła nas o wschodzie słońca
to był cudowny czas, mówię szczerze prawdziwa Andersena Baśń...

Jak słowa gitary i delikatne nucenie wiolonczeli a do tego dreszcz skrzypiec
połączony ze wzburzonym morzem, płynąć promem na północ
podziwiając przepiękne zorze na niebie współczesności.
Trochę troski, trochę zazdrości ale wielkiej miłości.

sobota, 8 lutego 2014

Teraz ten świat


Tak dawno nie widziałem wschodzącego słońca
z szelestem papieru i zapachu atramentu,
pośród tego czasu, wydarzeń i zapomnianych marzeń.
Jestem innym człowiekiem bogatym o każdy dzień
oddychający do granic nowych chwil i zdarzeń.
Nowe myśli, kroki bogatsze w spojrzeniu na świat
pewniejsze myśli nie wątpliwie nowy smak.
Wróciłem do świata oplecioną muzyką
tak jak za dawnych lat jest na to czasem czas.

Tęskniłem za tą chwilą - ukłonem do drzwi
w których widzę cień nowych słów wydobywających się z ust.
Czuje się jak? Jak smak po raz pierwszy twojego wyjątkowego - ciała.
Dreszcz nowych słów i tych wszystkich gromadzonych myśli
widzę pewien sens ułożony w całość wiernych spojrzeń.

Biegnę przez życie, dostrzegam więcej, mocniej - silniej
Przechodziłem  wiele razy tuż obok, tego miejsca
nie wiedząc czy jeszcze potrafię, pokusa była silniejsza
zasiadam jak za starych lat, tworze na papierze świat
zapisując czas, pośród godzin a niech tam...

Czy przyjdzie jutro tego nie wiem, pewny nie jestem
ale ta chwila jest ważna - nie ma przeszłości i przyszłości
jest ten czas, moment uleci do nieba gwiazd - minie bezpowrotnie
tutaj i teraz nie ma historii i fabuły.
Teraz - to najlepszy czas nie szukając tego co zaginęło, zapomniane
było minęło - rozpoczął się nowy teraźniejszy świat.

czwartek, 3 października 2013

moc i niemoc


Dawno już nie wyciągnąłem dłoni 
czas słowa przysłonił usypiając życie
nadszedł moment w którym to wracam 
z mroku duszony przez demony 
obudzony wędrowiec 
który rozpoczyna nowa słów wędrówkę
przestraszony współczesnym złem
widzący cieknąca z serc krew
nowe miejsce inne otwarte dębowe drzwi
nie czas na sny i marzenia
tu jestem ją i nasza ziemia.

Patrzysz i przychodzisz tu
chcesz dostrzec moc tych słów
nie znajdziesz tu na pewno delikatności róż
ale prawdziwy świat który czeka cię tam
napadnie cię strach kiedy usłyszysz płacz
opuścisz głowę ocierając stronie
z wysiłku byś na jutro miała chleb
słyszysz śpiew ludzkich serc
ciężar oddechu ciszę bezdechu 
jedni bez zazdrości pływają w luksusie 
reszta topi się w biedzie 
sprawiedliwości nigdy nie było i nie będzie 

Patrz na horyzoncie okręt płynie
wprost na skały szkoda marynarzy 
ich już nikt nie uratuje 
sternik zabłądził okręt zatopił 
nasze życie jest na mieliźnie 
lecz dalej płynie
do momentu aż bicie serca zaginie.

środa, 12 czerwca 2013

Nadzieja tonie w oczach miłości





Dotykając jej delikatnie jedwabnej dłoni
kiedy skroń przy skroni tuli purpury usta odziane
delikatnie lecz nie przesadnie koralem zapachu
jego też wietrze posmakuj otul kołdrą uśmiechu
niech jej pocałunek będzie jak najsłodsze wino.

Miłość jest w Tobie, osnową prawdziwego szczęścia,
zataczam w tańcu kręgi szukając miłości potęgi
z nutą czerwonej pulsującej gorącej krwistej wstęgi.
Rzecze Panie Boże przecie czym że człowiek
bez prawdziwej - szczerej miłości?
Pustkowiem oazą bez życiodajnej wody
w chwili odwróconych twarzy,
płaczą Anioły a łzy spadają na ręce
ukochanej osoby, trucizna goryczy
przelewa kielich nadziei.

Nie modlitwy, nie wierzenia dają nadzieje
lecz możliwość spojrzenia następnego dnia w ukochane oczy
w wielkiej niemocy.

sobota, 8 czerwca 2013

Niech minie 100 lat



Tak dawno nie usiadłem przy kawałku kartki
trzymając papier w dłoni gładki
dziś był szczególny dzień teraz to wiem,
wyjawiłem bukiet słów o zapachu dzikich róż
które jak nóż podcinały gardło jak lina wisielca
tak bolało tak głęboko więzione zagubione.

Czystość sumienia, spowiedź ostatnia rachunek grzechu
wszelkiego na drodze zakręty zagubionej duszy
w dwóch światach duchowym mglistym z nutą nadziei
w drugim rzeczywistym tym zwykłym bardzo zagubionym
tym pogrążonym w niepewności gdzie los depcze nogi.

Zapomniałem czym jest miłość, wrażliwość
gdzie są dawne dreszcze popychane zapachem
twego istnienia, zapachu ust tych wyjątkowych perfum.
Nie dotykam nieba jest tylko piekielna ziemia.

dziś to tylko wczoraj i jutro ten sam dzień
jednak wiem zapamiętam słowa z bukietu róż
niech smutek i łzy nie znajdą więcej odzwierciedlenia
to wszystko - zło odpłyń daleko w niepamięć
zdejmując kajdany ze słów cierpienia.

środa, 17 kwietnia 2013



Patrzę w niebo idąc na dworze,
Mój Boże wyjechałem, w podróży zakłopotany
teraz patrzę w okno zamyślony
gdzieś myślami oddalony

księżyc zagląda w oczy
mróz osadza się na ubraniu
słyszę ulubione słowa w nagraniu
te same które słyszałem na rozstaju dróg.
Skrzypi śnieg zastanawia mnie życia
cały koszmarny bieg.
Patrzę w przeszłość porównując teraźniejszość
zapisane historie straciły sens
wrażliwość stłumiona jakby przycichła
uśpione emocje, przyćmione wspomnienia.

Życie zmieniło koryto, źródło pozostało to samo
nurt przybrał na sile osiadając na mieliźnie
szukam koła ratunkowego w szalupie
może to smutne, może okrutne
lecz prawdziwe.

Patrzę teraz jakby ze smutkiem na czas niewykorzystany
zalepiając marzeniami rany nie spełnione plany
widzę czas który przeleciał znikł...

Nie są to słowa łatwe trudna to wymowa
nie jest to osnowa, nie jest to cicha nagroda
nie są to żale i smutki, przy kieliszku wódki
to taki mały głęboki rachunek sumienia.

W ten deszcz


Za oknem deszczowa pogoda,
ten wiatr, szumi obok las
ja w poczekalni stoję sam,
jednak jakoś nie wygodnie tak.
Przyjaciele gdzieś odeszli
w daleki dawny świat,
przypominam sobie radości szkolnych lat
i rodzi się żal, o tak...

Z kubkiem kawy robię rachunek sumienia
z dawnych lat, co było i minęło
co straciłem a czego nie mogłem mieć.

Nie stać mnie już dziś,
na letnie marzenia,
na życie bez jasnego celu
na nie dokończony wiersz.

Modlitwa cicha w podróży
kiedyś mi służyła
niegdyś to inna historia życia
Jak kawa stygnie tak twardnieją chwile
zagubione momenty te najpiękniejsze
najwierniejsze sekundy
prawdziwych wartości
wrażliwości i miłości
podkrążone oczy twarz w bladości
dni w złości czasem w całości
świat nie ma litości
dla człowieczego życia.

Jak w życzeniach radości i szczęścia
jakiego szczęścia zdejmuję kapelusz
dziś radości naprawdę poszukując z latarką
w ciemności w gąszczu czarnych myśli
jak zapałka gaśnie wypalając
się do ostatniej krzty
tak z człowieka uchodzi ten duch
nierzeczywistej radości.

Powroty



Najpiękniejsze są łzy radości
gdy widzisz jej twarz, bo
przez tyle wcześniej lat
zostawiłeś ją daleko stąd.
Zagubiony był twój świat,
płynąc przez morza sam,
zrozumiałeś, czym jest
bez niej twój świat.

Nie liczy się ten dzień,
kiedy siedziałeś na łajbie sam,
nie  liczy się chwila
kiedy patrzyłeś w dal.
Kamrat Ci nie powie,
wicher Ci nie wskaże
gdzie jest twój dom?
zrozumiesz sam,
dobijając do brzegu jej serca.

niedziela, 24 lutego 2013

Powrót...

A tu zaczyna się nowy rozdział tej strony...



Dziękuję za wszystkie komentarze i wiadomości email a w szczególności te z pytaniem dlaczego przestałem pisać?! Nie przestałem w najbliższym czasie opublikuje wszystko to co zostało schowane do zeszytu. 
Dziękuję i Pozdrawiam Kamil M.

czwartek, 22 listopada 2012

Miłość dwojga serc



…aha ta miłość wiruje kręci się ciągle
siedzi w lesie na kamieniu
śpiewa gdzieś w kuchni przy jedzeniu
trzyma w depozycje serc tak wiele
budząc tych dwoje o poranku
nie znajdziesz jej w zegarku
nie ma czasu i ram,

miłość skacze i biega
miłość nie zna strachu
działa w wielkim rozmachu
bądź po cichutku skrada się
wtedy nie lada to historia
kiedy ona dwoje do siebie woła.

Największy skarb tego świata
dać z miłości ślicznego kwiatka
i naszyjnik i pierścionek
i kolację i kawę świeżo parzoną.
Nie ważne są lata
nie ważne są dni
bez tego delikatnego powiewu
bez tego porannego śpiewu
bez uczucia gorąca
drżenia dłoni, złamanego głosu
biegania boso gdzieś w deszczu
i tego pięknego nocnego dreszczu.

środa, 21 listopada 2012

Dzień zaklęty w szkle




Ten ból i ten dźwięk tłuczonego szkła,
jak po policzku spada dziecka łza
w poduszkę sypiąc kamienne samotny płacz
bo za ścianą tata bije mamę
szarpiąc ją za ramię
na serduszku kroi się znamię.
Ten nie spokojny sen
wyrwany, i te słowa to już ostatni raz
słyszy obietnice choć ich
do końca nie rozumie.
Dlaczego tata krzyczy trzymając mamę?
Maleństwo tuli misja patrząc mu głęboko w oczy
Dlaczego tata kłamie,
dlaczego jutro i wczoraj to dziś.

Sen przychodzi w końcu głęboki
słychać tylko cichutkie do pokoju
mamy kroki, ostatni pocałunek
i uspokaja się oddech
uspokaja się noc
by jutro nastał
ten sam nowy dzień.


środa, 15 sierpnia 2012

Jestem tylko człowiekiem





Świat dwojga serc odnalazł spokój pośród burzowych chwil
sztormów i szkwału gdzieś na morzu nieporozumienia
zmienia się wokół ziemia i czas
zmieniają nas chwile
właśnie tak nie łatwo zrozumieć
jeszcze trudniej odnaleźć czasem prawdziwy sens
wiedząc ile zawdzięcza się innemu sercu
innemu człowiekowi, innej osobie.

***********

Zależności, więzi silniejsze niż ciężary życia
słowa wypowiedziane czasem bez pokrycia
nie pojęte prawdy, nie pojęte cierpienia.

**********

Słowa w złości, słowa tak bolące
raniące aż do kości serce łamiące
łzy a potem śmiech
skrajności miedzy niebem a ziemią.

**********

Zrozumie ten kto tak naprawdę wie
jak smakuje miłość na rozstaju dróg
witając smutek o poranku
patrząc a na zegarku
ten sam czas i ten sam ciężaru na sercu głaz.

**********

Koszmary nocy, błahość jednego wdechu
jedna sekunda jedna nie określona myśl
czasem zmienia bieg i cały określony świat.
Ten zamknąć do mnie przyszedł czas
widząc w nas iskrzący się nadziei iskier puch
rzucając w niebo białe gołębie
byśmy mogli odnaleźć pośród ciemności
miłości zapomniany smak...

 Wiersz dedykuję swojej kochanej żonie...

czwartek, 21 czerwca 2012

Zrozumieć

Pytam czasem anioły mieszkające gdzieś w niebie,
zaglądając gdzieś w głąb samego siebie
szukam odpowiedzi na które pytań taki wiele.
Słysząc czasem głos
Gdzie biegniesz mój człowieku,
przeszywając na wskroś
czując tak doskonałą błogość.


Nie pojmuje wielu rzeczy mój Boże
nie rozumiem tego co stworzyłeś
w swojej doskonałości
przepełniłeś miłością
dając wolę i tchnienie życia.
Człowiekowi panu i władcy
tak naprawdę trzymającego garstkę suchej ziemi.

Nie wiem jakie prawdy prowadzą ten świat,
nie rozumiem tego bełkotu i to gadanie
kłamstwem zalany fundament pod bramy
pokoju, propagandy i wielkiej wojny.

Najprostsze wydaje się najtrudniejsze
kiedy człowiek staje na rozdrożu
szkoda czasu na szeptanie
szkoda go
błądząc w życiu
w ciemności
trzeba wierzyć
że ten świat
będzie kiedyś doskonały.
A teraz ja ten człowiek mały
pozostawiam te słowa
bym za kilka lat
porównać ten i przyszły świat.


poniedziałek, 18 czerwca 2012

Rachunek sumienia




 Nie dawno zrozumiałem.
Szukałem i błądziłem
Dziwnie tak jakoś żyłem.
Ten świat podzielony tak naprawdę jest,
Na dwie strony, złudzenia które zbierają plony
 marzenia tak nie rzeczywiste, tak odległe.
Piękno jest tak blisko, na wyciągnięcie dłoni
Nie trzeba czekać na dostąpienie rajskich bram,
Które dostrzegłem tutaj sam.
Ten codzienny bieg przyniesie śmierć temu światu.

*****

Powiedz…

*****
Czy widziałeś zachód słońca bądź jego poranne przebudzenie
Poczułeś kiedykolwiek wiatru tchnienie
Czy czułeś zapach wieczornego zmierzchu
gdy na łące jak mgła okrywa wszystko
bialutkim kocem?
Wiem, nie jest łatwo czynić inaczej,
Bo ten świat schematem jest
Ułożonym
 Uregulowanym
 Hermetycznym.

*****
Może nie zmienię tego świata,
Może odejdę w zapomnienie
Ale teraz choć małą łyżeczką
jak ziarenko piasku gdzieś rozwiany
Staram się, modlę się – wierzę
Że mogę żyć inaczej,
Kochać całym sobą
Wierzyć do ostatniego tchu
Dawać promyk nadziei.

Zaczynam doceniać czego nie widziałem,
Tyle uczuć w sobie miałem
Lecz gdzieś głęboko w zakurzonej szufladzie
Tam przy boku w drewnianej komodzie
Stojącej tuż przy sofie
Leżały spakowane i zapomniane
Dobre emocje i uśmiech
Który z każdym dniem teraz
We mnie jest.

*****

Wracam do życia
Z tego letargu
Czynności jak w zegarku
Życia jak rzut monetą.
Mówię teraz z czystym sumieniem
Warto naprawdę warto
Zrobić rachunek sumienia
Własnego życia własnego myślenia.

*****

Wyciągnąć dłonie, otworzyć oczy
Kochać się ze szczerą emocją
Walczyć z każdą przykrością.

nie… 
nie…
 nie …
 będzie łatwo
Tyle Ci powiem
Ja długo walczyłem
Z samym sobą
I nie jedną przeszkodą.
Ale warto 
uwierz mi warto….

*****

wtorek, 22 maja 2012

Całkiem inny świat


Przenoszę się na chwilę
gdzieś lecę jak ptak
oderwany od ziemskich spraw,
oddycham pełnią mocno - tak
moim bratem stał się wiatr
w sercu cały czas - mam
ten inny świat.
Polny mak,
jak źdźbło kołyszących się traw
znikam jak głuchy ciszy takt.

Słowa cichną, muzyka ciszą gra.
O tak wtedy wiem, budzi się inny świat.
Górskie granie, morza szum,
ciepły piasek czyste plaże.
Patrzę - a tu na zegarze
płynie wolno czas
ale ten inny świat ginie szybko tak.

Gdzieś za szybą spowitą mgłą
odbijam oddech swój
wkładam problemy - zakręcam słój
pochylony nad studnią
zatapiam go
niech tonie
łzy po nim nie uronię...

czwartek, 10 maja 2012

Gra słów

Czas na pogawędkę,
jak tu złapać kobietę na wędkę,
popływać z nią w kieliszku wina,
cóż taka grymaśna mina?
To może oblać czekoladą
posypać wiórkami i rodzynkami,
ale nie - szkoda!
To nie była by żadna nagroda!

Rankiem na śniadanie ją zjeść,
potem toast za nią wznieść!
Ale co wtedy?

Kolacja o tak racja
była by bardzo smaczna,
a może tuż przed snem wsłuchać
się w nią szepcząc jej do ucha,
dotykając jej delikatnie brzuszka,
oczywiście nie będąc natarczywym
jak rozgrzana letnia mucha.

Przyrzekam Ci Kochanie
że zanim ranek wstanie
przygotuje Ci śniadanie,
ale teraz choć już
do łóżka spełnię twe
życzenia niczym dobra wróżka.

było by coś dalej,
ale nocą cichnie nawet zegarek :)