czwartek, 28 maja 2009

Jesienna pogoda



Za oknem jesienny deszcz spada kropla po kropli
rysując na szybie szarą bezbarwną pajęczynę.
Wiatr pcha strudzone ociężałe chmury,
wróbel schował się w brzozie wygiętej,
gołąb przeleciał wśród tysiąca kropel.
Wszystko poszarzało, wszystko takie mgliste.
Wielkie kałuże ozdabiają przed domem drogę
deszczowe bąble, pękają jak bańki mydlane
jesienna pogoda zawitała wśród gorącego lata.
Słychać z oddali skargę szczekającego mokrego psa.

Mrok zapadnie za parę chwil
noc założy na oczy czarną wstęgę
będzie słuchać wspólny taniec
szemrzącego deszczu, i cichej nocy
W tańcu zostaną tak do rana
zasną gdy nastanie nowy dzień
słońce wzejdzie, uśpi deszcz i utuli noc.



środa, 27 maja 2009

Chwile


Chwilę w których teraz patrzę, dłonią dotykając twojego policzka
kiedy twój oddech słyszę, moje serce jest takie spokojne.
Wiesz jak wiele znaczy dla mnie twoje spojrzenie!
Uśmiechasz się, a ja czuję jak śmieje się moja dusza.
Uczucie do Ciebie jest silniejsze, niż sztorm spienionego morza,
Blaskiem jest większym niż oszlifowany diament,
W nim jest tyle słońca i księżyca, gwiaździstego i porannego nieba.
Gdy zasypiasz, i widzę jak mrużysz oczy – myślę sobie jestem szczęściarzem.
Zostawiam na twym czole jeden pocałunek, on jest sercem w mych ustach.

Gdy zachodzi słońce a nie jesteś obok leżę patrząc w ostatnie promienie
Przypominając sobie twoje ostatnie westchnienie.
Kiedy jestem sam, wtedy tak mi Ciebie brak
Wtedy czuję całym sobą że nie potrafię sam żyć.
Tęsknota łączy się z miłością, wtedy kocham jeszcze mocniej
choć jestem tylko człowiekiem, to dzięki Tobie staję się kimś więcej.

sobota, 16 maja 2009

Rozdroże...



Stoję tu na rozdrożu swoich dni
zamknięty pośród tysiąca chwil.
Wokół mnie wiruje ten świat,
maraton mojego życia czas zatrzymać!
Uspokoić wytężały oddech
w końcu wysłuchać swoich prawdziwych myśli,
poczuć całym sobą prawdziwą wolność.

Pozostawiam za sobą pewne dni, 
czas tych chwil już przeminął.
Nie zaprzątam sobie głowy 
przeszłością żyję teraźniejszością.

Dni które zostały zamknięte za horyzontem zachodzącego słońca,
słowa zabrane daleko przez wiatr,
zerwane przyjaźnie, odpłynęły łodzią na morza głębokie.
Wszystkie te i inne chwile stały się pustynnym piaskiem.
Roznoszone, zagubione, zapomniane.
Patrząc teraz na swoją wybraną drogę
gdzie drogowskazem jest ta chwila
zabieram z życia pełnymi rękoma 
by być szczęśliwym człowiekiem.

piątek, 15 maja 2009

Spotkanie


I  już wszystko umówione, 
Miejsce, czas i dzień 
Pozostało tylko czekać 
Aż spełni się nasz sen. 
Czas powoli płynie 
Zniecierpliwienie dręczy mnie. 
Czy pokochasz mnie taką jaka jestem? 
Czy spodobam Ci się? 
I nastaje ten dzień. 
Mój makijaż, twe ubranie, 
Wszystko ma być przygotowane. 
W końcu widzę Cie, 
Na Twej twarzy uśmiech się rysuje. 
Zamieniamy kilka słów. 
Już emocje upłynęły, 
Nagle słyszę: Kocham Cię! 
Teraz wszystko jest już dobrze, 
Spokój spływa na mą duszę. 
Wiem że On jest blisko mnie. 
Niech tak zawsze już zostanie. 
Już do końca moich dni 
Będę miło wspominała. 
Jak spotkałam się Ja i Ty .

Wiersz który zamieszczam jest pierwszym dziełem autorstwa młodej poetki, Justyny R. :)
Słowa te przepełnione są chwilą, którą przeżył, przeżywa, badź jest przed nim,
każdy kto w swoich skrzydłach poczuje uczucie.
Justyna życzę połamania pióra w twojej drodze poezji...

poniedziałek, 11 maja 2009

Motyl


Uratowałem dziś ślicznego motyla
wyrwany z sieci pająka zaczął trzepotać skrzydłami
tak dziwnie radując się z życia,
gdy już położyłem go na liściu lipy
odwracając się i odchodząc on zaczął szeptać
głos miał tak piękny jak kolory jego skrzydełek
mówił jak jego trzepot, z wielką radością
z wdzięcznością, mówił o tym że spotka mnie wielka miłość.
moje serce będzie tak się radować jak on teraz się raduje
Słuchałem jego radosnego szeptu lecz nie wierzyłem jego słowom.
Na końcu gdy odchodziłem usłyszałem - dziękuje Ci.
Minoł długi czas, przyszedł deszcz
siedząc za szybą patrzyłem na płynące krople
wtedy zobaczyłem leżącego motyla
leżał nie mógł się podnieść deszcz wbijał się w niego
wybiegłem podnosząc go trzymając w dłoniach
ciepłym oddechem osuszyłem jego skrzydła
kładąc go obok siebie zasnąłem.
Następnego dnia obudziło mnie piękne słońce
przypomniałem sobie o motylu którego zostawiłem
jednak jego nigdzie nie było, szukałem wszedzie. 
Minoł długi czas tak jak mówił zakochałem się
teraz jestem przepełniony szczęściem, wielką radością
ogromną wdzięcznością, czasem spotykam tego motyla
on unosi się taka delikatnie jak moje skrzydła w miłości.
On ma tyle radości, ile ja mam z wielkiej miłości.
On trzepocze skrzydłami,
 moje serce trzepocze gorącymi uczuciami.

Opowieść o miłości


Ten wiersz to opowieść o miłości
o chłopaku i dziewczynie,
Ona miała niebo w oczach błękicie
usta, lśniły czerwienią, purpurą
dłonią odgarniała swoje rozwijane włosy
stając na łące, gdzie szumiał trawa zielona
tuż obok wody szum.
On szalejący wiatr, wsłuchany w trzepot motyli
widzący coś więcej ciągle rozmarzony gdzieś 
poniesiony, przez leśny szept.
Oni tamtego dnia dali początek 
wielkiej nie kończącej sie miłości
teraz tworzą jedność,
patrząc śmiało w przyszłość
spacery, w blasku księżyca, 
spływają po nich kropelki letniego deszczu.
Siedzą razem na tej łące zielonej on zbiera kwiaty pachnące
ona plecie wianek tysiąca kolorów, dotykając swoich serc.
Na plecach bagaż uczuć wędrują dalej
nie martwią się o dziś i jutrzejszy dzień
najważniejsze że mają siebie.
Zbierają szczęście i radość z życia
oddając siebie dla najpiękniejszych chwil.
Chcesz poznać ich poszukaj jej lub jego
znajdziecie ich znajdziecie siebie
by ziemskie dni stały się nieziemskim niebem.


Rózowy szal


Odchodząc zapomniałaś różowego szalika
tego pięknego bawełnianego tak pięknie pachnącego
zapomniałaś powiedzieć że już Cię nie będzie
zostawiałaś mi jedyną pamiątkę, 
która mi tylko po tobie pozostała.
Nocą dowiedziałem się że nigdy Cię nie zobaczę
pamiętam to jak dziś pukanie do drzwi
niespodziewany gość? to nie był gość
to była wiadomość że Bóg zabrał mi Ciebie.
Słowa które usłyszałem słyszę każdego dnia.
Ten szalik on jest w mych ramionach
ten szalik leży obok kiedy zasypiam
budzę się patrząc na niego.
Mam dwa zdjęcia, i nic więcej nie zdążyłem
nie miałem szansy prosić o więcej fotografii.
Pamiętasz tamtego dnia tak tuliłaś mnie
mówiąc kocham Cię byłem taki szczęśliwy
byłem taki spokojny gdzieś myślami oddalony.
Tulę teraz szalik różowy, ciekną na niego zły
ale nie mogę powstrzymać swoich sił.
Krzyczałem prosiłem wróć, teraz stawiam znicz
klęczę przed twoim grobem, gorliwie modląc się
przychodzisz do mnie w snach, mówisz pamiętaj 
patrzę na Ciebie, jestem twym aniołem,
dając mi swoją białą chusteczkę
kiedy dotykam jej na sen przychodzi prawdziwy kres.


ból to małe słowo gorycz to maluteńkie słowo
cierpienie teraz stało sie moim życiem.
Nikt nie jest w stanie pojąć jak mi Ciebie brakuje.
Kiedy idę do pracy mam ze sobą twój szalik
kiedy siadam w parku na ławce on jest w moich rękach.
Czemu zamiast niego nie mogę trzymać Ciebie?
Słuchaj mych słów gdzieś w niebie, bo ja pragnę 
dołączyć do Ciebie, może tam będę mógł kochać Ciebie!

Gorąca miłość...


Tego wieczoru kiedy jesteś ze mną
okrywasz mnie gorącym kocem namiętności
spoglądam w twoje oczy, twój dotyk - milknę
Nie powiem słowa oddając się twojemu urokowi.
Przepełniona zmysłowością, erotyzmem, tryskasz energia.
Najpiękniejszy jest twój zapach wariacja feromonów
w powietrzu unosi się woń twojej skóry
czuję że oddycham Toba, czuję Cię całym sobą.
Nasz spontaniczny dotyk, za oknem milcząca noc
słychać tylko świerszcza z zielonej łąki
dogrywa swój takt do naszej wspólnej chwili.
Jesteśmy nad ziemią unosimy się po niebie
oderwani od życia, wędrujemy po drabinie pragnień.
Twoje serce szalej w tańcu rozkoszy
twoja krew jak rwący potok niesie radość.

Wieczory i dni dopełnienie miłości
bez słów bez spojrzeń, dotyku szał
delikatne opuszki palców rysują mapę na naszym Ciele.
Tylko razem ten moment znaczy tak wiele
zaufanie i oddanie, zapomnienie, gorące westchnienie.
W ramionach, połączone usta, splecione dłonie
zjednoczenie, miłość siłą najpiękniejszą
miłość uczuciem przepotężnym
miłość to Ty.


niedziela, 3 maja 2009

Polska



Walczący Orzeł Biały w salwach czerwieni niech żyję Polska!
Mój kraj ojczysty, przelana krew, rozbiory i okupacja.
Polsko ojczyzno moja gotów jestem oddać za Ciebie życie.
Ojczyzno moi dziadowie w Tobie widzieli matkę
Od Gdańska po Tatry rozciągasz swój płaszcz.
Ojczyzno do Ciebie powraca strudzony wędrowiec
W Tobie tradycja i kultura piękna historia.
Polsko Ty naszym domem, ziemią wyrwaną krwią.

Ojczyzno darzę Cię wielką miłością.
Ty która zostałaś najechana, spustoszona i zniszczona
teraz płyniesz w naszych żyłach
Jestem Polakiem z duma podnoszę głowę
mówiąc Niech żyje Polska i Orzeł biały!

piątek, 1 maja 2009

Słowa szczerości

Słowa szczerości kilka myśli i westchnień
zapach łąk, wielkich pól, wody szum
zapisane tu dzień i noc
w kilku słowach zamknięty świat.
Poranek, śpiewający ptak, źdźbła złotych kłosów.

Miłość życia, strach i samotność
wolność, cichy wstydliwy płacz.
Wrażliwość na dotyk powietrza
rozłożone skrzydła, wielkie przemyślenia.

Słowa szczerości potęga myśli
wspaniały cichy szept bijącego serca.
Głęboki wdech ziemskiego życia.
Droga, kolejne kroki, przeszkody i bariery
upadki i wzloty śmiech i radości.
Słowa szczerości.


czwartek, 23 kwietnia 2009

Rozmowa z Bogiem



Stoję przed Bogiem modląc się 
Dobry Boże wysłuchaj mnie 
Kilka słów, krótkich zdań.
Boże pragnę byś chwycił mnie za rękę
Pokazał mi prawdziwą drogę 
przeprowadził przez ciemny las.

Modlitwa moją szczerą rozmową
Sumienie słyszę jego szept,
wtedy czuję winę za popełnione grzechy.
Krzyż który dźwigam staję się leciutki
Każdy koralik różańca mówi mi
módl się i wstawaj, dalej idź...

Modlitwa dzięki niej potrafię jakoś żyć
czasem modląc się przez czyste łzy
czasem z radości i woli wdzięczności.

Modlitwa ona daje mi nadzieje
kiedy są takie dni jak ten
gdzie upadam na kolana
i nie chce mi się tutaj być
wtedy klękam i modlę się 
By dobry Bóg wysłuchał mnie. 


niedziela, 12 kwietnia 2009

...Utopiony wspomnieniami ....

Nigdy nie pisałem długich tekstów, dziś jest wyjątkowy dzień mój dzień zastanowienia, refleksji nad moim życiem chwilami słabości, miłości która mnie spotkała o czasie w którym spełniały się moje marzenia, słowa które tutaj przeczytajcie potraktujcie jako lekcję pokory, szacunku dla ludzi którzy wnieśli w wasze i moje życie coś nowego ślicznego, nakreślili pewną drogę.Człowiek uczy się na błędach wiem coś o tym i o tym też tu napiszę. Teraz częściej będą takie refleksje, ponieważ może komuś pomogą, pokażą co w życiu jest najważniejsze proszę o wszelkie spostrzeżenia, własne zdanie i krytykę jeśli widzicie to inaczej niż ja. Pozdrawiam serdecznie Kamil M.

Rozprawa na temat miłości.

Kocham jak to łatwo powiedzieć, szaleję za Tobą jesteś kimś wyjątkowym, życie z tobą jest bajką takie myśli są na początku związku kiedy patrzy się na drugiego człowieka przez pryzmat miłości, wraz z lecącym czasem wszystko zaczyna dojrzewać jak polny kwiatek, paczek czerwonej róży, dni bez siebie to męczarnia splecione dłonie, wspólne rozmowy, spojrzenia wzrok, wieczory w objęciach kwitnąca miłość. Mija czas lata lecą człowiek zapomina kto jest najważniejszy w naszym życiu, tworzą się problemy malutkie i duże pierwsze kłótnie nerwy, ciche dni...

Potem wszystko wraca do normalności jednak za jakiś czas tworzy się to samo. Wina - człowiek na początku uważa że zawiniła druga strona to jej to jego wina następuje walka na siłę swoich zdań i uległości partnera/erki ludzie czasem się docierają przez takie sytuacje lecz czasem kiedy taki system się powtarza a czas cichych dni wydłuża sie niesamowicie postawiają - jedna czy druga strona zakończyć swoją znajomość. Często jest tak że druga strona nie jest w stanie zrozumieć jak bolą słowa osoby którą się kocha bo nie wierzę że można się odkochać jednego dnia mówiąc takie stwierdzenie. Osobę, którą kocha się naprawdę mocno gdzie nie wyobraża się następnego poranka bez tej drugiej strony, słów radości złączonych rąk gestów pocałunków. Dla niej rozstanie to męka widzę filmiki które są tworzone na portalu you tube o zranionej miłości w nich widać ludzi którzy tak naprawdę mocno kochali nie potrafią zapomnieć ich życie pękło jak bańka mydlana. Wszystko wokół może nie istnieć psychologowie powiedzą „ będzie dobrze” tak może i będzie ale jaki czas musi upłynąć by tak było aby wszystkie rany się zagoiły bo komuś ponownie zaufać, czasem jest tak że popełnia się samobójstwo nie dziwie się w cale że tak się dzieje naprawdę jestem przeciwny zamachom na własne życie ale ten ktoś woli zginąć bo w momencie gdzie kończy się miłość kończy się jego świat. Miłość potrafi być pięknem nie nieskazitelnym a może się okazać żyletką w rękach 20 letniej dziewczyny czy chłopaka.
Główną winą niszczenia swoich związków jest prócz zdrady brak szacunku brak otwarcia, brak szczerej rozmowy, zapominamy kto jest najważniejszy z kim chcemy ułożyć sobie życie na naszej drodze tworzy się milion innych ważniejszych rzeczy, tworzymy barierę na uczucia które mamy, zastanawiam się teraz, jeśli nie teraz to kiedy okaże uczucia a gdyby jutrzejszy dzień nie nastał a ja nie powiedziałem kocham nie spojrzałem w oczy i nie wyrzekłem kilku słów dziękuję że jesteś, wszystko to człowiek uświadamia sobie gdy drugiej strony juz nie ma a kochał. Teraz przekonując się, że nie ma nic ważniejszego, pragnął by cofnąć czas lecz nie ma takiej możliwości może i dobrze, a może i nie.
Stracić kogoś kto był całym światem kogoś kogo naprawdę się kochało nie potrafię znaleźć porównania, gdzie w jednej chwili wali się wszystko marzenia ciepło rodzinne bo także tyczy się rodzin. To straszne często przez brak rozmowy tego co się czuje czego pragnie. Nie mam ogromnego doświadczenia w życiu mam 23 lata lecz widzę kiedy się docenia a kiedy płacze w koncie patrząc na fotografie pamiątki, po kimś kogo nie ma obok - straszne wiem! Tak właśnie jest. Dlatego też trzeba nauczyć się doceniać ludzi, kochać ich najmocniej na świecie gdy są obok gdy dzielą nasze problemy, pocieszają, wystarczy ich wzrok, można sobie przez chwilę wyobrazić brak swojego chłopaka swojej narzeczonej, żony, męża pomyśleć że jutro ich może nie być. I wtedy czy wtedy nie spojrzy się na najbliższych inaczej??? Pamiętajmy że potrzebujemy bliskości, wsparcia i prawdziwej miłości lecz by od kogoś to wszystko otrzymać sami też musimy dawać.
Jest taki cudowny cytat "Kochajmy ludzi bo tak szybko odchodzą"te słowa są potęga prawdą samą w sobie tyczą się oczywiście większych kręgów ja tylko poruszam dziś miłość.
Miłość potrafi uzdrowić potrafi i zabić, jest lekarstwem a może być przekleństwem. Czasem trzeba usiąść i podjąć chwilę refleksji zauważyć innych tylko zrobić to zanim będzie za późno, bo potem przychodzi czas rozmyślania ale co to da na dobrą sprawę jak w śród nas nie ma tego kogo tak kochaliśmy.  Pamiętajmy o tym wszystkim co nas spotkało lecz nie mogło się udać nie mogło trwać ponieważ to nasze życie nasza miłość, piękne chwile których nie można zapomnieć.

piątek, 10 kwietnia 2009

Mazowiecka Krajna


Słyszę słowika, brzozy cos szemrzą
słowik śpiewa dęby szumią
lipy szaleją, wiatr chmury popędza
słoneczko wygląda, jaskółka kapie brzuszek
żabka rechocze, trzcina szumi.

Biegnę ile sił rozkładam swoje ręce
wiatr szarpie włosy, na nogach jestem całkiem bosy
trawy wilgotne takie zielone
kuropatwy wystraszone uciekają pospiesznie  
jestem ptakiem, kwitnącym makiem
płynącym zapachem, szalonym wiatrem.
Kocham to wszystko tego powolnego ślimaka
te wysokie drzewa, pola i łąki
czuję się wtedy naprawdę wolny.

Wolny unoszę się ponad wszystkim
zapominam że jestem człowiekiem
to wszystko jest takie naprawdę piękne!
Nie czuję się niepotrzebnym kamieniem
wśród Mazowieckich nizin
tutaj żyję w najpiękniejszej 
dla mnie krajnie.

Skrzypce, gitara, wiolonczela...

Dźwięki skrzypiec, gitara wiolonczela,
kłócą się okropnie, która śpiewa najpiękniej?
Wysoko nisko delikatnie i grzmiąco.
Muzyka płynie, pobudza zmysły
skrzypce zaczynają,
gitara przygrywa ,
wiolonczela tańczy.
Wszystkie dźwięki roznosi wiosenny wiatr,
hen hen daleko ponad krajne zieloną.

Skrzypce są piękne,
 gitara delikatna,
 wiolonczela zmysłowa.
Nuty oplatają ciało, aniołowie słuchają
serce w radości, wyleciały smutki i złości.
Gitara to nadzieja,
skrzypce miłość,
wiolonczela szczęście.
Wspinam sie po drabinie dźwięku uniesienia
zapominam o całym zgiełku!
Tym chaosie, bezsensem dźwięków
Kocham skrzypce !
kocham gitarę !
kocham wiolonczele!
Nuteczki i nuty śliczne cudeńka!
Popadam w zachwyt nad ich rzeką
niech żyją skrzypce!!! 
niech żyje gitara!!!
niech żyje wiolonczela!!! 
w swoim krzyku nie ustają
bo moje uszy je kochają!

sobota, 4 kwietnia 2009

Usłane wspomnieniem



Wyrzekłem kilka zapomnianych słów
wiele przebytych dróg, samotnych myśli
dni w pełnym mroku, nocy pełnych wspomnień
właśnie teraz wraca cała ta historia.
Bóg widział wtedy mnie tamtego lata
jak szedłem bezdrożem, wśród szumiącego lasu
dziś wyrzekłem kilka kamiennych słów
twardych i głębokich, tkwiących i krzyczących
tłumione, zakopane, przypieczętowane ogromnym strachem.

Wiele razy ogarniał mnie mrok
łzy płynęły, widać to wszystko co stracone
słowa milkły, wzrok opadał jak mgła
mijałem kamienie a on mówiły
drewniany krzyż on dał siłę by dalej iść.

Biegnę wśród tamtych dni
piaszczystą droga, wśród nocnego zmierzchu
powiewu zimnego powietrza
i tego jej uśmiechu
Szumiąca woda, kamienista droga
topole, olszyny, brzozy one widziały
rechoty żab, Świetlików moc
nakreśliła nadchodzącą noc.

Powiedziałem dziś myśli zagubione z przed lat
Szepnę cichutko przepraszam
spadnie kolejny wielki głaz
zrzucę go ze swoich bark.
Proszę kiedyś wybacz mi...

piątek, 3 kwietnia 2009

Z nią na łące...


Jesteś moim małym białym obłokiem
ja gwiazdką na niebie świecić chcę dla Ciebie.
Jesteś delikatnym dmuchawcem
ja powietrzem niosę Cię ponad ziemię.
Położymy się na zielonej trawie
czas choć na sekundę stanie.
Wiatr umilknie na chwilę
ptak zaśpiewa wesołą nowinę.
zbiorę z łąki najpiękniejsze kwiaty
uplotę wianek, z zapachu czerwonego maku.


Będę twoim czasem, będę twoim światem
serce moje Ciebie właśnie woła,
pozwól by moja dusza nie była samotna.
Choć zatańczę z Tobą naszego deszczowego walca
świerszcz juz nam nuci, motyle trzepoczą do taktu.
Choć niech wiruje twoja wiosenna sukienka
dłonie niosą wesołe skowronki
nogi z porannej rosy,
we włosach błyszczą złote kłosy,
Ty całym światem, mą wiosną i mym latem.


środa, 1 kwietnia 2009

Mamo...



To co dał nam świat - zabrał nam zły los

Czym ze staje się moje życie bez Ciebie mamo
odeszłaś zostawiając mnie pośród ludzi.
Ty dałaś mi miłość, radość, karmiłaś ciepłem.
tuliłaś mnie w ramionach podnosząc gdy upadłem.
Kiedy zraniłem się opatrzyłaś ranę ocierając moje łzy.
Byłaś mym niebem, w Tobie była kopalnia uśmiechu
w Tobie istniał mój cały świat, od Ciebie słyszałem kocham cię.

Moje dobre chwile kończą się, moja mamusiu!
Wychowałaś mnie dając wszystko.
Pokazałaś na czym polega świat
Nauczyłaś mnie modlić się
a teraz niespodziewanie Bóg zabrał mi Ciebie.

Mamo tak bardzo chcę Cię pocałować
Mamo tak bardzo chcę... - Cię przytulić
Mamo tak bardzo chcę usłyszeć twój głos!
Proszę złap mnie za rękę,
proszę powiedz choć jedno słowo!!!

Oddam wszystko co mam,
zrobię co nie możliwe
Boże pozwól mi usłyszeć Ją.
Mamo tak bardzo kocham Cię.


niedziela, 29 marca 2009

Lęk


Kilka słów na temat obrazka zamieszczonego do wiersza lęk.
Chcę podziękować autorce Dorianie Turkusowicz
za dzieło stworzone do mojego wiersza, dziękuję za
podjęty trud, pomysł i wykonanie.
Czasem obraz więcej jest w stanie powiedzieć niż słowa, 
a ich powiązanie daje podwójne oddziaływanie.
Dziękuję.
Autorka nie wyraża zgody na kopiowanie
i powielenia obrazu zgodnie z Polskim prawem autorskim.
Zastrzega sobie prawo do zmian, i całego dzieła.


Najciemniejsza noc, krwawy księżyc.
Przeszywający chłód, koszmar zimowego wiatru.
Szeleszczące liście, powolne z tyłu kroki.
Wyciągnięte, zniszczone ręce,
paznokcie złamane, palce wykrzywione,
nadgarstki krwią splamione.
Przyspieszone kroki!
Czuję na szyj ręce zarzucone…

Cichy szept, śmiertelny grzech
skrada się podstępny lęk.
To on rwie resztki spokoju,
w oczach błyszczy trwoga.

Zamknięte obawy uwalniają się,
skrywane groźby i tłumiony strach.
Diabelskie chwile, jest ich aż tyle.
Lęk gasi płomień jedynej woskowej świecy,
naciąga na oczy czarną przepaskę.
Ciemność, zło i przepaść.
Krępuje ciało, przygniata oddech,
serce bije jak oszalałe! 
Wskazówki zegarka stają…
Życie pęka jak bańka mydlana.

sobota, 28 marca 2009

Życie nabiera sensu


Jak świetnie tu żyć,
jak śnić i budzić się każdego dnia.
Niebo pełne migocących gwiazd.
Słońce na niebie patrzę na Ciebie.
Wszystko co mam zostawił bym by 
biec przez uliczny zgiełk
nie patrząc pod nogi 
chwycić w ramiona tylko Cię.

W każdej chwili mej widzę Cię
sekundy i minuty cały ten czas kochać chcę.
Promieniem radości, ciepłych słów bliskości,
bez wypominania i ogromu złości.
Świat mój zmienił się przeklinam smutne dni,
otwieram rano oczy czuję się niebiańsko lekko.

Na krawędzi


Stojąc na zboczu kamienistej góry
wiatr rozgarniał małe kamyczki i piasek
stojąc na krawędzi patrzyłem na swoje całe życie
przeglądając strony kolorowe obrazki i szare strony 
miedzy nimi były białe kartki, puste linijki 
kilka kartek było szorstkich
kilka delikatnych jak niebo.
W połowie książki była mała zakładka
włożona miedzy strony miłości i zakochania.
Lecz patrząc dalej widać podkreślone 
zdania bezbarwnymi plamkami
po prostu czystymi łzami.

Stojąc tak słuchając tego szumu
przed oczami przelatują piękne chwile.
Widać to co wymazałem ,
widać to co zapomniałem.
Lecz patrząc na to wszystko
nogi cofają się chcąc dalej iść
dalej poznawać cud nie przetartych dróg.